Liczba pacjentów przyjmujących leki przeciwdepresyjne w Polsce niemal podwoiła się w ostatnich dwunastu latach – największy i najbardziej niepokojący wzrost dotyczy dzieci i młodzieży, wśród których odnotowano aż 455-procentowy wzrost stosowania antydepresantów.
Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia z lat 2013–2024, w ostatnich dwunastu latach liczba pacjentów korzystających z leków przeciwdepresyjnych zwiększyła się w Polsce o 97 proc.
Szczególnie niepokojący może być wzrost wśród osób niepełnoletnich.
W tej grupie bowiem liczba pacjentów przyjmujących antydepresanty zwiększyła się aż o 455 proc. w porównaniu z sytuacją sprzed dwunastu lat.
Depresja stanowi coraz poważniejszy problem zdrowotny i społeczny. Szacuje się, iż w Polsce na depresję leczy się ok. 1,285 mln osób.
Sprawę komentuje Lucyna Kicińska z Zarządu Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, współzałożycielka i wiceprezeskę Fundacji Życie Warte Jest Rozmowy, a także dziennikarkę społeczną Dominikę Tworek.
Nie ma leczenia bez psychoterapii
Lucyna Kicińska zwraca uwagę, iż sam wzrost liczby pacjentów korzystających z leków przeciwdepresyjnych można interpretować w pozytywnym kontekście.
– Może to świadczyć o tym, iż coraz bardziej otwieramy się na leczenie. Można to postrzegać jako wzrost zaufania do specjalistów zdrowia psychicznego i leków, wokół których narosło wiele mitów. Natomiast ten wzrost może być również niepokojący – może wskazywać na silne skupienie się na prymacie lekowym w leczeniu depresji, wiarę w mityczną magiczną tabletkę, która sprawi, iż poczujemy się lepiej. Takie błędne przekonanie może wywołać ogromne rozczarowanie u chorego i jego bliskich, a także ponowną utratę zaufania do lekarzy czy psychoterapeutów – podkreśla.
Ekspertka twierdzi, iż najważniejsze w leczeniu depresji dzieci i młodzieży jest zapewnienie oddziaływań psychoterapeutycznych, które dają szansę na przezwyciężenie przyczyn choroby.
– Nieuwzględnianie psychoterapii w planie leczenia często wynika z niewiedzy rodziców i ich przekonania, iż skoro zaangażowany jest lekarz, to niczego więcej nie potrzeba. Może się to kończyć sytuacją, w której leki jedynie wyciszają objawy na krótki czas – dodaje.
Farmakoterapia powinna być rozwiązaniem ostatecznym
Dominika Tworek zwróciła z kolei uwagę, iż medykalizacja na obserwowaną dziś skalę jest sprzeczna z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia.
– Gwałtowna medykalizacja nieletnich to zjawisko, które z całą pewnością powinno budzić poważny niepokój. Oficjalne wytyczne, w tym rekomendacje WHO wskazują, iż farmakoterapia u dzieci i młodzieży powinna być rozwiązaniem ostatecznym – mówi.
Jak podkreśla, leki należy wprowadzać dopiero wtedy, gdy interwencje psychologiczne nie przynoszą efektów, wyłącznie w połączeniu z terapią.
– Tymczasem coraz częściej docierają do mnie informacje, iż polscy rodzice, zaniepokojeni stanem psychicznym swoich dzieci, trafiają z nimi do gabinetów specjalistów, gdzie po kilkunastominutowej konsultacji wydawane są recepty na leki o możliwych skutkach ubocznych – dodaje.
Dominika Tworek zwraca także uwagę, iż problemy związane z farmakoterapią nie dotyczą wyłącznie Polski.
– To zjawisko globalne. Amerykański psychiatra dr Jacek Dębiec opisywał przypadki dzieci przyjmujących w tym samym czasie choćby dziesięć różnych substancji psychotropowych. Cóż, przez ostatnie dekady lobby farmaceutyczne skutecznie przekonywało społeczeństwa do rozwiązywania naszych problemów „magiczną tabletką”. Chociaż wiemy, iż medykamenty nie docierają do źródeł zaburzeń psychicznych, a jedynie „zaleczają” objawy. Bynajmniej nie jestem przeciwniczką leków. Bardzo dobrze, iż jako społeczeństwo wypracowaliśmy różne ścieżki pomagania ludziom w cierpieniu. Jednak uważam, iż powinniśmy podchodzić do ich używania ze szczególną ostrożnością – mówi.
Zakaz stosowania antydepresantów dla nieletnich?
Tworek wskazuje również na możliwe poważne konsekwencje długotrwałej farmakoterapii u osób nieletnich.
– Mamy też coraz więcej doniesień o skutkach ubocznych oraz trudnościach związanych z odstawieniem tych substancji. Jednym z takich powikłań jest zespół dysfunkcji seksualnych PSSD (Post-SSRI Sexual Dysfunction), który może determinować seksualność człowieka na długie lata, na przykład pozbawiając go przyjemności płynącej z orgazmów czy fizycznie upośledzając narządy płciowe – mówi.
Jak dodaje, w środowisku zachodnich badaczy toczy się w tej chwili debata na temat zakazu stosowania antydepresantów u nieletnich.
– Myślę, iż znaleźliśmy się w momencie, w którym warto zaciągnąć hamulec bezpieczeństwa, zanim ten rozpędzony pociąg medykalizacji minie ostatni semafor ostrzegawczy, masowo doprowadzając do szkód, których nie da się naprawić – podsumowuje.
Tekst Gabriela Czyżewskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie publikujemy w „Menedżerze Zdrowia” za zgodą i dzięki uprzejmości Klubu Jagiellońskiego.













