Nie żyje Adrian Szymaniak. Ostatnie nagranie porusza do głębi

warszawawpigulce.pl 1 godzina temu

Adrian Szymaniak, znany widzom programu „Ślub od pierwszego wejrzenia”, zmarł w wieku 39 lat. Uczestnik popularnego programu TVN zmagał się z agresywnym nowotworem mózgu. Po jego śmierci szczególnego znaczenia nabrało nagranie, które opublikował kilka miesięcy wcześniej. Zamiast koncentrować się wyłącznie na własnej chorobie, mówił w nim o tym, co może pomóc innym pacjentom.

Wyświetl ten post na Instagramie

Informacja o śmierci Adriana Szymaniaka wywołała ogromne emocje wśród osób, które poznały jego historię dzięki telewizji i mediom społecznościowym. Przez długi czas mierzył się z ciężką chorobą onkologiczną. Mimo własnych problemów do końca starał się zwracać uwagę również na potrzeby innych osób przechodzących przez leczenie.

Ostatni post opublikował 17 maja

Ostatnia aktywność Adriana Szymaniaka na jego profilu pochodziła z 17 maja. Nagranie nie dotyczyło telewizyjnej kariery ani popularności zdobytej dzięki „Ślubowi od pierwszego wejrzenia”.

Szymaniak opowiedział wówczas o warsztatach organizowanych przez Fundację Rakieta, skierowanych zarówno do pacjentów onkologicznych, jak i osób, które zakończyły już leczenie. Sam uczestniczył w takim wyjeździe po raz pierwszy.

Mówił przede wszystkim o psychicznej stronie walki z nowotworem. Podkreślał, jak ważna może być możliwość choćby chwilowego wyrwania się z codzienności podporządkowanej chorobie.

Wyświetl ten post na Instagramie

Mówił o chwili, w której można „zapomnieć o chorobie”

W swoim nagraniu Szymaniak tłumaczył, iż udział w wyjeździe pozwolił mu odpocząć psychicznie i na pewien czas skoncentrować uwagę na czymś zupełnie innym niż leczenie.

„Pozwala naprawdę odpocząć głowie, zapomnieć o chorobie”

– mówił w opublikowanym materiale.

Dziś te słowa mają zupełnie inny ciężar. Nagranie, które pierwotnie miało zwracać uwagę na znaczenie wsparcia i psychicznego odpoczynku podczas leczenia, stało się jednym z ostatnich publicznych śladów pozostawionych przez uczestnika programu.

Do końca chciał dawać innym nadzieję

Szczególnie poruszający jest fakt, iż pomimo własnej walki Szymaniak wykorzystał swoją rozpoznawalność, aby mówić o inicjatywie skierowanej do innych chorych. Zamiast skupiać uwagę wyłącznie na sobie, promował pomoc oraz możliwość odzyskania choć na chwilę normalności podczas wyczerpującego leczenia.

Jak wynika z opisu jego ostatniej aktywności, zależało mu na przekazaniu odbiorcom pozytywnego impulsu i pokazaniu znaczenia wsparcia psychicznego w chorobie onkologicznej.

Po wiadomości o jego śmierci ostatnie nagranie nabiera wyjątkowo symbolicznego znaczenia. Adrian Szymaniak pozostawił po sobie nie tylko historię znaną milionom telewidzów, ale również prosty przekaz skierowany do ludzi znajdujących się w niezwykle trudnej sytuacji: choćby podczas choroby potrzebna jest chwila, w której można od niej psychicznie odpocząć.

Idź do oryginalnego materiału