„Połowa Polaków osobiście zna osobę zmagającą się z chorobą mózgu, a 26 proc. ma takiego chorego w najbliższej rodzinie. We współczesnym świecie zachorowalność na choroby mózgu rośnie niezwykle dynamicznie” – mówi wprost prof. Alina Kułakowska, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
W Europie choroby neurologiczne są wiodącą przyczyną utraty zdrowia i zgonów, a głównymi schorzeniami są udar, bóle głowy, otępienie oraz neuropatia cukrzycowa. Według WHO, co najmniej jedna na trzy osoby w każdym wieku będzie cierpieć w ciągu swojego życia na chorobę neurologiczna, a każdy z nas dozna objawów z układu nerwowego, co czyni tę liczbę najwyższą spośród wszystkich chorób niezakaźnych.
„Główną przyczyną dynamicznie rosnącej zachorowalności na choroby układu nerwowego jest starzenie się społeczeństw. Prognozuje się, iż w 2040 r. 8 mln Polaków będzie w wieku powyżej 65 lat. Będą oni stanowić 25 proc. polskiego społeczeństwa. Ponieważ ryzyko zachorowania na wiele ze schorzeń neurologicznych rośnie wraz z wiekiem, wydłużająca się średnia długość życia oznacza, iż pacjentów z tymi chorobami będzie gwałtownie przybywać” – uzupełnia prof. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
Już teraz w Polsce żyje około 50 tys. osób ze stwardnienie rozsianym, ok. 90 tys. osób ma chorobę Parkinsona, ok. o 300 tys. osób cierpi na padaczkę, aż pół miliona osób ma chorobę Alzheimera, ok. 90 tys. osób co roku doznaje udaru mózgu, a 15 proc. społeczeństwa choruje na migrenę.
Choroby mózgu obejmują szeroką grupę schorzeń neurologicznych i zaburzeń psychicznych. Do chorób mózgu należą depresja, schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD), choroba Alzheimera, choroba Parkinsona, udar mózgu, migrena, stwardnienie rozsiane (SM), nowotwory mózgu, zespoły padaczkowe oraz rzadkie choroby neurologiczne, takie jak rdzeniowy zanik mięśni (SMA), ataksja Friedreicha, stwardnienie zanikowe boczne (ALS), zaburzenia ze spektrum zapalenia nerwu wzrokowego i rdzenia kręgowego (NMOSD), dystrofia mięśniowa Duchenne’a, zespół Lennoxa-Gastauta czy zespół Dravet.
Wiele z tych chorób – zwłaszcza neurodegeneracyjne – jest nieodwracalnych i postępujących, co wymaga dostępu do skutecznych terapii i długotrwałej opieki. Koszty związane z chorobami mózgu, czyli zaburzeń psychicznych, neurologicznych i związanych z używaniem substancji psychoaktywnych stanowią ogromne obciążenie ekonomiczne, którego globalne koszty szacuje się na 2,5–5 bilionów dolarów rocznie, a do 2030 roku mają one znacząco wzrosnąć. Koszty te obejmują bezpośrednie wydatki na opiekę zdrowotną (ok. 1,14–1,7 biliona dolarów) oraz znaczne koszty pośrednie wynikające z utraty produktywności chorych i ich opiekunów.
Obciążenie zaburzeniami mózgu, w tym schorzeniami neurologicznymi i psychicznymi, rośnie na całym świecie. W 2025 roku opublikowano w Lancet Neurology dane, z których wynikało, iż bezpośrednie wydatki na opiekę zdrowotną w zakresie zaburzeń mózgu w 2019 r. wyniosły 1,7 biliony dolarów. Oceniono, iż wydatki rosły średniorocznie o 3,5 proc. od 2000 r. Koszty bezpośrednie stanowiły 52 proc. całkowitych wydatków w 2019 r., przy czym usługi opieki stacjonarnej odpowiadały za największą część ogólnych wydatków. Osoby starsze w wieku 50–74 lat odnotowały najwyższe wydatki na usługi opiekuńcze i ich najszybszy wzrost. Różnice między płciami były minimalne. W obliczu olbrzymich kosztów bezpośrednich i pośrednich, neurologia i psychiatria są uznawane za dziedziny niedofinansowane, mimo iż choroby te dotykają ogromnej części społeczeństwa.
Ministerstwo Zdrowia dostrzegło ten problem ogłaszając program „Zdrowe serce, zdrowy mózg” jednym ze swoich priorytetów. „Doceniamy to, ale – przynajmniej na razie – na deklaracjach się skończyło” – nie ukrywa prof. Kułakowska. Środowisko neurologów od dawna domaga się strategii dla tej dziedziny medycyny. „Nie ma wątpliwości – kluczowa jest szybka ścieżka diagnostyczna dla pacjentów. Są badania które pokazują, iż Polacy bardziej się udaru niż raka. I nic dziwnego – rodzina często zostaje sama z chorym po udarze, bo nie ma żadnej koordynacji leczenia” – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka z UCzelni Łazarskiego – „Powinna powstać sieć neurologiczna na wzór tej w onkologii i kardiologii”. Zapytana przez mZdrowie kiedy taka sieć mogłaby powstać nie ukrywa, iż nie będzie to szybko. „Mówimy o tym od dawna, rozwiązania są opracowane, prace się toczą, ale jeszcze daleko do końca” – tłumaczy.










