Miód pozyskiwany z barci już w starożytności ceniono nie tylko jako pokarm, ale również środek wspomagający leczenie ran, czyraków i owrzodzeń. Teraz naukowcy przyjrzeli się jego możliwościom zastosowania w medycynie. Okazało się, iż miód ten posiada unikalny profil fitochemiczny, aktywność przeciwdrobnoustrojową oraz zaskakującą zgodność dawnych testów jakości z nowoczesnymi pomiarami laboratoryjnymi. To pierwsze tego typu badanie na świecie.
W najnowszej publikacji pt. „European forest honey (miód bartny) in context: experimental reconstruction of historical quality assessment and phytochemical profiling”, która ukazała się w „Journal of Ethnopharmacology”, wskazano, iż ten dawny produkt można badać bardzo współcześnie: z wykorzystaniem zaawansowanych metod analitycznych, mikrobiologii oraz rekonstrukcji historycznych praktyk.
Rekonstrukcja historycznego panaceum
Wspomniany artykuł powstał we współpracy naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. Pierwszą autorką pracy jest dr Danuta Raj z Katedry i Zakładu Farmakognozji i Leku Roślinnego UMW, która od lat zajmuje się analizą związków pochodzenia naturalnego oraz rekonstrukcją dawnych receptur leczniczych i produktów historycznych.
Już we wcześniejszym projekcie badawczym historyków z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz farmaceutów z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zainteresowano się tradycyjnym miodem leśnym, pozyskiwanym z barci. Chodziło o rekonstrukcję historycznego panaceum – teriaku.
– Podczas odtwarzania tego preparatu, stosowanego jako antidotum na zatrucia i ochronę przed zarazą, staraliśmy się wykonać go wiernie, zgodnie z XVII-wieczną recepturą – tłumaczy dr Danuta Raj. – Teriak był już przedmiotem badań współczesnych naukowców, ale nasz zespół jako jedyny na świecie odtworzył go jeden do jednego, zgodnie z procedurami epoki i z dbałością o każdy szczegół. Po jakimś czasie okazało się, iż uzyskany przez nas preparat fermentuje, podczas gdy u innych rekonstruktorów ten proces nie zachodził. Wyjaśnieniem tej zagadki mógł być jeden z ważnych składników: użyliśmy najlepszego odpowiednika historycznego, miodu bartnego, podczas gdy inni rekonstruktorzy skorzystali z miodu pasiecznego. Postanowiliśmy pójść tym tropem i wspólnie z prof. Piotrem Kusiem z Katedry i Zakładu Farmakognozji i Leku Roślinnego UMW poszukać informacji naukowych na temat tego produktu. Okazało się, iż takich publikacji nie ma – podkreśla badaczka.
Szczególne adekwatności miodu bartnego
Naukowcy postanowili przebadać próbki miodu pozyskanego z dwóch barci zlokalizowanych w województwie świętokrzyskim. Barcie znajdowały się w środowisku leśnym, w warunkach, które odpowiadały historycznym oraz współczesnym zaleceniom dotyczącym bartnictwa. Próbki przeanalizowano pod kątem profilu związków chemicznych, zawartości wody, przewodności, składu pyłkowego oraz aktywności przeciwdrobnoustrojowej.
Uzyskane wyniki pokazały, iż miód bartny wyróżnia się na tle typowych miodów. Ma odrębny profil fitochemiczny, zawiera wysokie poziomy kwasów fenolowych pochodzących z propolisu, w tym kwasu ferulowego i p-kumarowego, w stężeniach 6–13 razy wyższych niż typowe miody polskie. Stwierdzono także podwyższony poziom kwasu kynureninowego. Miód wykazuje również aktywność przeciwdrobnoustrojową, co pozostaje spójne z jego historycznym zastosowaniem.
– Szczególne adekwatności miodu bartnego najprawdopodobniej wynikają ze specyfiki bartnictwa. Pszczoły same wybierają sobie barć, same organizują gniazdo, korzystają z różnorodnych pożytków leśnych i nie są regularnie przenoszone ani intensywnie eksploatowane, a zatem mają mniej stresu. Bartnik zagląda do nich rzadko, a miód zbiera najwyżej raz w roku, więc produkt ma dłuższy kontakt z plastrem, który także jest bogaty w różne korzystne dla zdrowia substancje – tłumaczy dr Danuta Raj.
Współczesna farmakognozja spotyka się z historią medycyny
Badacze postanowili również zrekonstruować dawne metody oceny jakości miodu. W źródłach wczesnonowożytnych oceniano go przede wszystkim zmysłami: po barwie, zapachu, smaku, gęstości i lepkości. Jeden z historycznych testów polegał na sprawdzaniu, jak mocno miód skleja palce.
Jak żartuje dr Danuta Raj, naukowcy stworzyli panel badawczy: dwoje farmaceutów i dwóch historyków zasiadło w laboratorium, zanurzało palce w kolejnych próbkach miodu i oceniało ich lepkość wzorem dawnych bartników. Okazało się, iż taka analiza bardzo dobrze odpowiadała pomiarom zawartości wody, która ma najważniejsze znaczenie dla trwałości i jakości miodu.
Badanie potwierdziło również, iż dawna wiedza praktyczna nie była przypadkowa. Bartnicy, kupcy i użytkownicy miodu potrafili rozpoznawać jakość produktu dzięki narzędzi, które mieli do dyspozycji: doświadczenia, zmysłów i przekazywanej przez pokolenia praktyki.
– Sama analiza farmaceutów byłaby tylko częścią prawdy o miodzie bartnym – podkreśla dr Danuta Raj. – Zależało nam na kontekście historycznym, bo choć bartnictwo ma wielowiekową tradycję, jego początki były do tej pory tajemnicą.
W związku z tym publikacja jest nie tylko opisem adekwatności produktu naturalnego, ale także przykładem badań, w których współczesna farmakognozja spotyka się z historią medycyny. Dzięki udziałowi zespołu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu udało się połączyć analizę substancji pochodzenia naturalnego z rekonstrukcją dawnych praktyk leczniczych i sprawdzić, ile naukowej prawdy mogło kryć się w wielowiekowym doświadczeniu bartników.
Źródło: https://www.umw.edu.pl/pl/aktualnosci/miod-dobry-na-rany














