Czeska policja bada działalność kliniki kardiologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Ołomuńcu, gdzie miało dochodzić do niepotrzebnych operacji. Placówka przyznała, iż części chorych wszczepiono urządzenia do pracy serca, mimo iż nie spełniali wszystkich wymaganych kryteriów medycznych.
"Największy skandal w historii". Czeski szpital miał wykonać setki zbędnych zabiegów

Chodzi o Szpital Uniwersytecki w Ołomuńcu i wszczepianie pacjentom kardiowerterów-defibrylatorów ICD. To niewielkie urządzenia umieszczane pod skórą, które kontrolują rytm serca. Gdy wykryją niebezpieczną arytmię, mogą wysłać impuls elektryczny i przywrócić prawidłową pracę serca.
Takie urządzenia mogą ratować życie, ale powinny być wszczepiane tylko pacjentom, którzy rzeczywiście ich potrzebują. Według czeskiej telewizji publicznej ČT policja sprawdza, czy w latach 2015–2025 urządzenia wszczepiano także osobom, u których zabieg nie był konieczny albo nie był zalecany.
ZOBACZ: Radny PiS miał operację na zawieszonym oddziale. Szpital wydał oświadczenie
Postępowanie ma dotyczyć kilkuset pacjentów. Śledczy badają podejrzenia oszustwa, spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz narażenia chorych na niebezpieczeństwo. Na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Szpital przyznał się do nieprawidłowości. Wykonano rekordową liczbę zabiegów
Sprawa nabrała rozgłosu po materiale programu "Reportéři ČT". Dziennikarze opisali ją jako największy skandal w historii czeskiej ochrony zdrowia. Po ujawnieniu doniesień Szpital w Ołomuńcu powołał specjalną komisję ekspertów. W jej skład weszli lekarze oraz przedstawiciele Czeskiego Stowarzyszenia Rytmu Serca. Pracami kieruje specjalista wskazany przez czeskie Ministerstwo Zdrowia.
W oficjalnym komunikacie placówka przyznała, iż w części sprawdzonych przypadków z 2024 roku urządzenia wszczepiono pacjentom, którzy nie spełniali wszystkich kryteriów wymaganych do przeprowadzenia zabiegu.
ZOBACZ: Pacjent zmarł w łazience Szpitala Południowego. "Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było"
Szpital nie podał jednak, ilu chorych dotyczyły te nieprawidłowości. Placówka zapewniła, iż kontaktuje się z pacjentami, których dokumentacja wzbudziła wątpliwości. Ma zostać oceniony ich aktualny stan zdrowia oraz dalsze leczenie. Szpital zapowiedział także, iż w razie potwierdzenia szkód będzie gotowy wypłacić odszkodowania.
Na skalę operacji zwrócił uwagę portal Seznam Zprávy. Według danych przywołanych przez redakcję w 2024 roku w szpitalu w Ołomuńcu wszczepiono 757 defibrylatorów. Był to najwyższy wynik w całych Czechach. Rok później liczba zabiegów spadła do 507, czyli o około jedną trzecią.
Ministerstwo zawiadomiło prokuraturę. W tle miliony i umowy z producentem
Czeskie Ministerstwo Zdrowia złożyło w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Resort poinformował, iż analiza dokumentów wykazała nietypowo dużą liczbę zabiegów oraz podejrzenie obchodzenia zasad kwalifikowania pacjentów do wszczepienia urządzeń ICD.
- Ustalenia, którymi w tej chwili dysponujemy, są na tyle poważne, iż uzasadniają natychmiastowe zbadanie sprawy przez organy ścigania - przekazał cytowany przez ČT24 minister zdrowia Adam Vojtěch.
ZOBACZ: CBA wkroczyło do warszawskiego ratusza. Chodzi o Szpital Południowy
Śledczy sprawdzają również, czy dochodziło do zmian w dokumentacji medycznej pacjentów uczestniczących w międzynarodowym badaniu klinicznym finansowanym z pieniędzy Unii Europejskiej. Tą częścią sprawy zajmuje się również Prokuratura Europejska.
Według ČT24 możliwe straty mogą przekroczyć 150 mln koron czeskich, czyli około 25 mln zł.
Aktuálně.cz dotarło do umów, z których wynika, iż producent urządzeń Biotronik płacił szpitalowi za każdego pacjenta włączonego do rejestru lub badania obserwacyjnego. Część wynagrodzenia miała trafiać także do lekarzy prowadzących projekt.











