Największy kryzys wizerunkowy Owsiaka i WOŚP, ale to nie koniec

patrzymy.pl 20 godzin temu

W niedzielę zakończyła się dziewięciodniowa zbiórka pieniędzy na rzecz fundacji Cancer Fighters, którą przeprowadzili: Piotr „Łatwogang” Garkowski i Borys „Bedoes” Przybylski. Po zakończeniu akcji okazało się, iż dwóch młodych twórców, kojarzonych głównie z aktywnością w Internecie, pobiło tegoroczny rekord WOŚP i w tej chwili licznik pokazuje 282 miliony. Jeszcze przed tym, jak się okazało, iż WOŚP została zdetronizowana, pojawiało się całe mnóstwo komentarzy porównujących działalność znanej od lat fundacji, z całkowicie spontaniczną akcją młodych ludzi.

Najbardziej odważni głoszą, iż to definitywny koniec Jerzego Owsiaka, bo Piotr „Łatwogang” Garkowski i Borys „Bedoes” Przybylski całkowicie podważyli sens funkcjonowania WOŚP, która przy olbrzymich wydatkach na organizację finału zebrała mniejszą kwotę. Drugim ważnym argumentem jest pełna transparentność zbiórki przeprowadzonej w osiedlowej kawalerce, przynajmniej takie deklaracje padły ze strony Cancer Fighters. Nie bez znaczenia jest też i to, iż obaj Panowie są dokładnym przeciwieństwem Jerzego Owsika! Nie lansują się w mediach, nie są prezesami „Złotych Melonów”, nie biegają po sądach i wręcz obsesyjnie odcinali się od polityki w jakiejkolwiek postaci. Wszystko to razem i jeszcze parę innych czynników sprawiło, iż Owsiak i jego fundacja zaliczyli największy kryzys wizerunkowy w swojej historii i nie bardzo potrafią z niego wyjść.

Zanim odpowiemy sobie na najważniejsze pytanie, czy to już koniec tej fałszywej legendy i koniec teflonowego guru „charytatywności”, warto przypomnieć, iż w ostatnich latach pojawiło się wiele rys i większość z nich wykonał sam Owsiak, a mimo wszystko przez cały czas trzyma się twardo na nogach. Wulgarne zachowania „Jurka”, niezliczone procesy sądowe przechodzące w groteskę, jaką było ściganie emerytki, cały szereg niejasności związanych z finansowaniem WOŚP i wreszcie bezpośrednie zaangażowanie w politykę, solidnie nadwyrężyło obraz fundacji i prezesa. Owsiak ostatnio ograniczył i to bardzo mocno swoją aktywność, w tym roku pierwszy raz nie rozkręcił żadnej politycznej awantury, które zawsze napędzał emocje wokół finału. Wiele znanych osób również po raz pierwszy odważyło się publicznie zadeklarować, iż nie chce dłużej wspierać WOŚP. Czy akcja „Łatwoganga” „Bedoesa” to przysłowiowy gwóźdź do trumny?

Puszczając wodze fantazji i emocji, można się pokusić o taką prognozę, jednak przy zachowaniu chłodnej głowy i zdrowego rozsądku kilka wskazuje na koniec WOŚP i samego Owsiaka. Reakcja Jerzego Owsiaka na konkurencyjną zbiórkę była wyjątkowo ostrożna, czemu trudno się dziwić, ale i tak społeczność internetowa zwróciła uwagę na bardzo charakterystyczny fragment oświadczenia:

Odpocznijcie teraz i sam jestem ciekaw, w jaki sposób teraz te pieniądze będą przeznaczone na pomoc dla onkologii dziecięcej. Jeszcze raz powiem – my kupujemy gruby sprzęt, ten, który jest w klinikach, szpitalach.

Znamienna dla „wielkiego dyrygenta” bezczelność napędzana megalomanią, jednak to też największe jego argumenty. WOŚP to wielki i cykliczny biznes, z którego żyją nie tylko firmy rodzinnie powiązane z Owsiakiem, ale cała armia artystów, celebrytów, firm i polityków. Takiego interesu nie zamyka się z dnia na dzień i pewne jest, iż cała ta medialno-polityczna machina nie da Owsiakowi zrobić krzywdy. Czasy świetności WOŚP, podobnie jak nieskazitelny i ikoniczny wizerunek „Świętego Jerzego”, minęły bezpowrotnie. Prawdopodobnie i fundacja i prezes będą zaliczać kolejne spadki, ale to nie oznacza definitywnego końca. Nie wiemy też co „Łatwogang” i „Bedoes” zamierzają robić w przyszłości i czy to w ogóle jest do powtórzenia, a wiemy na pewno, iż Owsiak nie odpuści, bo z tego żyje i nic poza tym nie ma.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału