Statkiem wycieczkowym MV Hondius, kursującym po Atlantyku, podróżowało 147 osób: 88 pasażerów i 59 członków załogi. Według najnowszych informacji siedmioro z nich zachorowało. Trzy osoby zmarły, a jedna przebywa na oddziale intensywnej terapii w stanie krytycznym.
Zaczęło się od Holendra, który źle się poczuł...
A wszystko zaczęło się od 70-letniego Holendra, który skarżył się na gorączkę, ból głowy i łagodną biegunkę. Po kilku dniach jego stan się pogorszył. Pojawiły się problemy z oddychaniem. Mężczyzna zmarł 11 kwietnia. Jego ciało zabrano dopiero trzynaście dni później, gdy statek dobił do Wyspy Świętej Heleny.
69-letnia żona zmarłego również zaczęła skarżyć się dolegliwości żołądkowo-jelitowe. Jej stan gwałtownie się pogorszył. Przetransportowano ją do jednego ze szpitali w Republice Południowej Afryki. Zmarła krótko po przybyciu do placówki. Już pośmiertnie potwierdzono u tych dwóch osób zakażenie hantawirusem.
Tym patogenem można się zakazić na skutek kontaktu ze śliną, moczem lub odchodami gryzoni. Naprawdę rzadko możliwa jest jego transmisja między ludźmi. Wszystko wskazuje jednak na to, iż tutaj mogło do niej dojść. Na razie nie zostało to jednak jeszcze oficjalnie potwierdzone.
3 osoby nie żyją. WHO pilnie bada całą sytuację
Dodajmy, iż zanim para Holendrów wsiadła na statek, podróżowała m.in. po Argentynie. WHO otrzymało informację, iż na pokładzie wcześniej nie odkryto hantawirusa. Pojawiły się więc podejrzenia, iż turyści mogli go zawlec właśnie z Ameryki Południowej.
2 maja – po zaledwie czterech dniach z gorączką i ogólnym osłabieniem – zmarła kolejna pasażerka statku. Wtedy zaalarmowano Światową Organizację zdrowia (WHO), która dokładnie i możliwie jak najszybciej analizuje sprawę.
Na ten moment wiadomo, iż z uciążliwymi objawami mierzy się kilka kolejnych osób. Jedna – jak wspomnieliśmy – jest w stanie krytycznym w szpitalu w PRA. Reszta pasażerów przez cały czas przebywa na pokładzie statku. MV Hondius znajduje się w tej chwili u wybrzeży Republiki Zielonego Przylądka. Władze tego kraju nie pozwoliły na dokowanie statku, ze względu na bezpieczeństwo.
"Ryzyko dla ogółu społeczeństwa pozostaje niskie. Nie ma powodu do paniki ani wprowadzania ograniczeń w podróżowaniu" – przekazał dyrektor regionalny Światowej Organizacji Zdrowia dr Hans Kluge.
Polacy na statku MV Hondius
Na statku wśród członków załogi są także Polacy. Potwierdził to w poniedziałek 4 maja rzecznik MSZ Maciej Wewiór w oświadczeniu przesłanym PAP. "Monitorujemy sytuację i jesteśmy w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami sanitarnymi. Według aktualnych informacji wszyscy obywatele Polski na statku czują się dobrze. Nikt nie zgłaszał potrzeby wsparcia medycznego ani konsularnego" – przekazał.
Więcej o hantawirusie i jego objawach pisaliśmy w naTemat tutaj.














