„Moje dziecko umarło na własne życzenie”. Niebezpieczne środki pochodziły od lekarzy

zdrowienapoziomie.pl 4 godzin temu

Marta i Michał byli młodymi ludźmi z całym życiem przed sobą. Ich rodzice otaczali ich miłością i starali się zapewnić bezpieczeństwo. Niestety, w walce z podstępnym nałogiem oraz lekarzami, którzy dla zysku masowo wypisywali silne leki przez internet, rodziny okazały się bezsilne. Ta poruszająca historia jest przestrogą dla wszystkich rodziców, pokazując, iż tragedia może zdarzyć się w każdym domu.

Dziś śmiercionośne substancje są łatwiej dostępne niż alkohol – wystarczy kilka kliknięć w telefonie, by zdobyć niebezpieczne środki.

Przerażający przebieg wydarzeń

Opis historii Marty i Michała pochodzi od dziennikarzy portalu wiadomości.wp.pl. Dziewczyna miała 19 lat, wsparcie kochających rodziców i była pod opieką specjalistów z powodu napadów lękowych. Nikt jednak nie przewidział, iż jej kłopoty zakończą się śmiercią na oddziale intensywnej terapii.

Podczas imprezy u koleżanki Marta zażyła mieszankę marihuany, mefedronu oraz oksykodonu – silnego opioidowego leku. Ten koktajl wyłączył jej ośrodek oddechowy, co doprowadziło do nieodwracalnego obrzęku mózgu. Przez 18 dni aparatura podtrzymywała funkcje życiowe, ale nadziei na wyzdrowienie nie było. Słowa lekarzy:

„Proszę nie robić sobie wielkiej nadziei”

zabrały rodzicom ostatnie złudzenia.

Podobna historia spotkała 24-letniego Michała, który od lat walczył z uzależnieniem. Jego matka, Dorota, wielokrotnie znajdowała go w stanie odurzenia i starała się pomóc synowi wrócić do zdrowia. Niestety, pewnego ranka znalazła go martwego w łóżku.

W obu przypadkach młodzi ludzie nie kupowali środków wyłącznie od dilerów. Niebezpieczne substancje pochodziły legalnie – od lekarzy, którzy bez wahania wypisywali recepty przez internet. Jak dziś mówią rodzice: „Moje dziecko umarło na własne życzenie”, ostrzegając innych przed naiwnością.

Przeczytaj także: Ministerstwo Zdrowia bierze się za fentanyl. Będzie monitorować recepty

Jak działa handel receptami online?

Najbardziej wstrząsającym elementem tej historii jest rola tak zwanych „receptomatów” – internetowych serwisów oraz lekarzy, którzy za opłatą wystawiali e-recepty na najsilniejsze preparaty, często bez rzetelnego wywiadu lekarskiego.

Marta otrzymała od lekarza z Łodzi oksykodon w najwyższej dawce, mimo iż ten nie widział jej osobiście. Dochodzenie ujawniło, iż Michał „prosił o recepty” u różnych specjalistów – niektórzy odmawiali, dostrzegając nadużycia, ale zawsze znalazł się ktoś, kto za niewielką opłatą zatwierdzał formularz online.

Skala zjawiska jest zatrważająca. Główny Inspektor Farmaceutyczny wskazuje, iż liczba recept na najmocniejsze dawki oksykodonu zwiększyła się w ciągu kilku lat aż o 4500%. Mimo zaostrzania przepisów, lekarze tacy jak Michał S. i doktor K. przez długi czas pozostawali bezkarni, wykorzystując luki w systemie i naiwność pacjentów, by generować zyski kosztem ich zdrowia i życia. Dopiero po nagłośnieniu tragedii i działaniach prokuratury niektórzy z nich stracili prawo do wykonywania zawodu.

Sygnały ostrzegawcze i zmiany w zachowaniu dziecka

Rodzice powinni być wyjątkowo czujni i dostrzegać subtelne sygnały świadczące o kontakcie dziecka z substancjami odurzającymi. Wśród najczęstszych symptomów są zmiana rytmu dobowego, nagła nadmierna senność w ciągu dnia oraz bełkotliwa mowa bez zapachu alkoholu.

Oczy zasługują na szczególną uwagę – nienaturalnie zwężone lub rozszerzone źrenice, które nie reagują na światło, to poważna wskazówka.

Dzieci wpadające w nałóg często wykazują zdolność do manipulacji i kłamstwa, izolują się w pokojach i bywają agresywne na pytania o samopoczucie.

Przedmioty znalezione w ich przestrzeni osobistej wiele mówią o problemie – puste pudełka po lekach psychotropowych (benzodiazepiny, opioidy), lufki czy podejrzane przesyłki z paczkomatów powinny natychmiast wzbudzić czujność.

Matka Michała regularnie zapisywała takie sytuacje w zeszycie:

„Michał znowu coś bierze i pali. Znalazłam dwa puste opakowania po Rivotrilu.”

Takie notatki mogą być najważniejsze dla specjalistów, pomagając w diagnozie i terapii, bo dokumentują skalę i częstotliwość zażywania substancji.

Jak skutecznie chronić i wspierać dziecko?

Podstawą ochrony dziecka jest budowanie relacji opartej na zaufaniu, ale z ograniczonym zaufaniem w kwestii bezpieczeństwa. jeżeli podejrzewasz problem, nie wahaj się sprawdzić rzeczy osobistych dziecka – w sytuacjach zagrażających życiu prywatność schodzi na dalszy plan.

Regularne monitorowanie Internetowego Konta Pacjenta (IKP) dziecka jest równie ważne. Choć według przepisów do 18. roku życia rodzic powinien towarzyszyć dziecku na każdej wizycie lekarskiej, niektóre nieuczciwe serwisy online omijają te wymogi, wypisując e-recepty na podstawie samego numeru PESEL. Dostęp do IKP pozwala sprawdzić, czy dziecko nie „leczy się” potajemnie.

Jeśli rozmowy i prośby nie przynoszą efektów, skieruj dziecko do ośrodka leczenia uzależnień. Walka z nałogiem nie powinna spoczywać wyłącznie na barkach rodziców – profesjonalna terapia i wsparcie psychiatryczne są niezbędne.

W najcięższych przypadkach, gdy dorosłe dziecko niszczy własne życie, prawo umożliwia zgłoszenie wniosku o przymusowe leczenie. Warto pamiętać, iż uzależnienie to choroba wyłączająca instynkt samozachowawczy, dlatego szybka reakcja i brak tolerancji dla kłamstw mogą uratować życie.

Idź do oryginalnego materiału