Mobbing po nowemu. Od dziś wystarczy „uporczywe nękanie”, a firmy muszą mieć procedury

ikc.pl 1 godzina temu

Upokarzanie, zastraszanie, ośmieszanie, odsuwanie od zespołu. Od dziś każde z tych zachowań może zostać uznane za mobbing – i to bez udowadniania, iż trwało miesiącami. 5 listopada weszła w życie nowelizacja Kodeksu pracy.

Zmiany dotyczą przeciwdziałania mobbingowi i nierównemu traktowaniu w pracy. Pracodawcom przybywa obowiązków, pracownikom – łatwiej będzie dochodzić swoich praw.

– W przepisach dotyczących mobbingu zmienia się przede wszystkim jego definicja, która do tej pory była bardzo skomplikowana, a teraz jest uproszczona. Mobbing to uporczywe nękanie pracownika. Kodeks pracy mówi też, co znaczy uporczywe, czyli stałe, powtarzalne – mówi agencji Newseria dr Magdalena Zwolińska, adwokat, ekspertka prawa pracy z Kancelarii HRLS Zwolińska i Zwoliński.

Przypomnijmy, iż dotychczas pracownik musiał wykazać m.in. zaniżoną ocenę przydatności zawodowej czy wywołanie określonych skutków psychicznych. Teraz punktem wyjścia jest pytanie, czy w ogóle doszło do uporczywego nękania. Zniknął też wymóg długotrwałości – nie trzeba już dowodzić, iż szef czy koledzy z pokoju „umilali” komuś życie przez dłuższy czas.

Ustawa podaje otwarty katalog przykładów. Mobbingiem może być upokarzanie, zastraszanie, nieuzasadniona krytyka, ośmieszanie, podważanie kompetencji, utrudnianie funkcjonowania w zespole czy izolowanie pracownika.

Zmienia się także sprawa pieniędzy. Kto chce zadośćuczynienia, nie musi już udowadniać rozstroju zdrowia. O tym, czy i ile się należy, przez cały czas zdecyduje sąd, ale kwota nie może być niższa niż sześciokrotność minimalnego wynagrodzenia. W tym roku to 28 836 zł.

– To jednak wcale nie oznacza, iż sprawy sądowe dotyczące mobbingu będą szybsze. Moim zdaniem one przez cały czas będą trwały tak długo jak teraz. Dzisiaj to są najtrudniejsze, najdłużej toczące się w sądach sprawy i to się raczej nie zmieni – ocenia mecenas Zwolińska.

Jest i furtka. choćby gdy sąd uzna, iż mobbingu nie było, może dojść do wniosku, iż konkretne zachowanie naruszyło dobra osobiste pracownika – i zasądzić za to odpowiednią kwotę.

Skala problemu? Z badania „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2025”, przeprowadzonego przez SW Research dla Stowarzyszenia Koalicja Bezpieczni w Pracy, wynika, iż 52 proc. pracowników przynajmniej raz doświadczyło mobbingu, a 15 proc. – wielokrotnie. 39 proc. nie wiedziało, czy w ich firmie w ogóle obowiązuje procedura antymobbingowa. Działa ona według 37 proc. badanych.

Od teraz „jakaś polityka w szufladzie” nie wystarczy. Firmy zatrudniające co najmniej 10 osób muszą mieć formalne procedury antymobbingowe – w regulaminie pracy, układzie zbiorowym albo innym akcie wewnętrznym. Na dostosowanie się mają pół roku, czyli do 5 maja 2027 r. Obowiązek przeciwdziałania to już nie tylko reakcja na skargi, ale też szkolenia pracowników i menedżerów, pilnowanie atmosfery w pracy, wyłapywanie ryzyka i wsparcie dla poszkodowanych.

– Do tej pory wystarczyło, iż była polityka antymobbingowa. Teraz ma być zbudowany cały system ochrony pracowników. Pracodawcy powinni przede wszystkim sprawdzić, czy mają politykę antymobbingową, czy ona działa, czy jest skuteczna, czy pracownicy wiedzą, jak z niej korzystać, czy kanały zgłaszania nieprawidłowości działają – radzi ekspertka.

Nowe przepisy chronią również pracownika, który zgłasza mobbing – niezależnie od tego, czy naruszenie zostało już formalnie potwierdzone.

Prawie czterech na dziesięciu pracowników nie wie, czy w ich firmie jest procedura antymobbingowa. Teraz… będą musieli się dowiedzieć. Szefowie zresztą też.

Źródło: newseria.pl

Idź do oryginalnego materiału