Miłość zaczyna się od siebie (i nie, to nie jest banał)

bialyorzel24.com 2 godzin temu

Luty kojarzy się z serduszkami, różami i presją, żeby ktoś nas kochał. Najlepiej spektakularnie. Najlepiej codziennie. Najlepiej bez przypominania. Sklepy krzyczą czerwienią, reklamy obiecują miłość życia, a my czasem siedzimy z herbatą w ręku i myślimy: „Czy tylko ja mam wrażenie, iż to wszystko jest trochę za głośne?”.

Fot. Archiwum WEM

A co, jeżeli w tym roku zrobimy małą, cichą rewolucję? Bez transparentów i haseł. Po prostu zadamy sobie jedno pytanie: czy ja sama jestem dla siebie dobrą partnerką?

Miłość do siebie nie musi wyglądać jak poranna medytacja o piątej rano i zielone smoothie. Czasem wygląda zupełnie zwyczajnie. Jak nieodebrany telefon, bo naprawdę nie masz dziś siły. Jak „nie” wypowiedziane spokojnie, bez tłumaczeń i bez poczucia winy. Jak decyzja, żeby nie poprawiać się w czyichś oczach i pozwolić sobie być wystarczającą, a nie lepszą.

To nie jest egoizm. To higiena psychiczna.

Problem w tym, iż wiele kobiet przez lata uczyło się czegoś zupełnie innego. Żeby być miłe, niekoniecznie szczere. Pomocne, choćby kosztem siebie. Zorganizowane, ale cicho. Silne, ale bez narzekania. Nic dziwnego, iż w pewnym momencie pojawia się zmęczenie, frustracja i pytanie zadawane szeptem: „Czy o to chodziło?”.

Chodziło o coś więcej. Tylko nikt nie powiedział nam wprost, iż mamy prawo po to sięgnąć.

Moc sprawcza nie spada z nieba. To nie jest cecha wybranych ani prezent dla tych najbardziej odważnych. To raczej cichy głos w środku, który mówi, iż masz wpływ. Że możesz wybierać. Że wolno Ci zmienić zdanie. Że nie musisz czekać na idealny moment, bo on i tak rzadko się pojawia.

Ta moc już w Tobie jest. Czasem tylko przykryta obowiązkami, cudzymi oczekiwaniami i codziennym „ogarniam”. Wystarczy chwila zatrzymania, rozmowa albo bezpieczna przestrzeń, w której można powiedzieć na głos to, co od dawna siedzi w środku. I nagle okazuje się, iż wcale nie jesteś zagubiona. Po prostu dawno nie byłaś przy sobie.

Kiedy kobiety zaczynają ze sobą rozmawiać szczerze, bez ocen i masek, dzieją się rzeczy zaskakująco proste. Wraca śmiech. Pojawiają się decyzje. Motywacja przestaje być pustym hasłem, a zaczyna być naturalnym efektem poczucia, iż masz prawo chcieć więcej i po swojemu. Więc umów się z bliską Ci kobietą i porozmawiajcie.

Niech w tym roku Walentynki będą trochę inne. Zamiast idealnej kolacji – prezent, który zostanie na dłużej niż czekoladki. Czas. Uważność. Impuls do działania. Bo kiedy kobieta przypomina sobie, kim jest i czego chce, zaczynają się bardzo interesujące rzeczy. I to jest właśnie ten rodzaj miłości, który naprawdę zmienia życie.

Marta Zawadzka
[email protected]
Certyfikowany life coach i mówca motywacyjny. Założycielka grupy Success in Skirt oraz Polish American Network, a także była prezenterka audycji „Bez Limitu”

Idź do oryginalnego materiału