Rozszerzenie w 2023 roku programu bezpłatnych leków dla seniorów z grupy wiekowej 75+ na osoby, które ukończyły 65. rok życia, opisywano jako przełomowy krok w polskiej polityce senioralnej. Zmniejszenie bariery finansowej w dostępie do farmakoterapii miało poprawić ciągłość leczenia tysięcy pacjentów. Jednak opublikowane dane Ministerstwa Zdrowia pokazują drugą stronę tego medalu – astronomiczne koszty dla NFZ. Dynamika wydatków budżetowych i wzrost średniego kosztu recepty wymusiły więc na płatniku publicznym pilną weryfikację dotychczasowego modelu finansowania bezpłatnych leków.
Skokowy wzrost nakładów i wolumenu leków
Historia programu bezpłatnych leków to ciągły proces rozszerzania asortymentu i bazy beneficjentów. Ministerstwo Zdrowia przybliżyło niedawno dane na ten temat w odpowiedzi na interpelację posła Marcina Józefaciuka.
– Od 1 września 2016 r., czyli od czasu, kiedy pacjenci po 75./65. roku życia mają dostęp do bezpłatnych leków następuje systematyczne zwiększanie ilości nowych substancji czynnych na liście bezpłatnych leków. (…) We wrześniu 2016 r. liczba substancji czynnych lub ich połączeń ujętych na wykazie (…) wynosiła 1 129, a aktualnie od 1 lipca 2026 r. zawiera 3730 pozycji (wzrost ok. 3,3 razy w porównaniu do pierwszego wykazu), co stanowi ponad 94% wszystkich refundowanych leków w aptece – wskazał resort zdrowia.
Wraz ze wzrostem liczby dostępnych pozycji na wykazach bezpłatnych leków dramatycznie wzrosły też nakłady finansowe ponoszone przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Skala tego zjawiska jest widoczna przy zestawieniu danych historycznych:
- 2016 rok: Bezpośredni koszt programu 75+ wyniósł nieco ponad 230,9 mln zł.
- 2023 rok: Po obniżeniu progu wiekowego do 65 lat i rozszerzeniu listy wydatki wzrosły do ponad 1,31 mld zł.
- 2025 rok: Koszt całkowitej refundacji aptecznej dla grupy 65+ przekroczył 9 mld zł, z czego bezpośrednie wydatki na bezpłatne zaopatrzenie w aptekach (tzw. dopłata pacjenta pokrywana przez NFZ) wyniosły ponad 3,43 mld zł.

Liczba pacjentów korzystających z programu od momentu jego wdrożenia osiągnęła poziom 9,5 mln unikalnych numerów PESEL. W samym tylko 2025 roku z bezpłatnych leków skorzystało blisko 7,5 mln seniorów, realizując ponad 256 milionów opakowań leków – co stanowi wzrost o ponad 31% rok do roku.
Dlaczego koszty rosną szybciej niż liczba pacjentów?
Głównym wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia nie jest sam wzrost liczby seniorów, ale zmiana struktury realizowanych recept. Choć starzenie się społeczeństwa postępuje w sposób liniowy, wydatki NFZ zaczęły rosnąć nieproporcjonalnie do liczby beneficjentów.
– Analiza struktury dotychczasowych wydatków na ten cel w zakresie liczby pacjentów oraz kosztów doprowadziła do wniosku, iż liczba pacjentów korzystających z wykazów utrzymuje się na podobnym poziomie wzrasta natomiast koszt tego świadczenia czego źródłem wydaje się być wzrost udziału w sprzedaży w tej grupie osób leków z wyższą dopłatą (wyższą ceną detaliczną). W roku 2016 r. 1 pozycja recepty kosztowała średnio 43,3 zł (łączny koszt refundacji i dopłat pacjenta), a w 2025 r. średnia wartość wzrosła do 66,1 zł (wzrost o 52%) – twierdzi resort zdrowia.
Obecny model daje pacjentowi pełną swobodę wyboru preparatu handlowego przy braku konieczności dopłaty z własnej kieszeni. W efekcie seniorzy częściej sięgają po droższe produkty markowe zamiast ich tańszych odpowiedników. To skutkuje tym, iż płatnik publiczny finansuje wyższe marże producentów przy tej samej wartości terapeutycznej.
Potrzeba racjonalizacji
Zastosowane w 2016 roku zasady tworzenia list bezpłatnych leków były liberalne na tle rozwiązań stosowanych w innych krajach Unii Europejskiej. Do wykazu włączano niemal wszystkie leki refundowane w danym wskazaniu. Choć ustawa z 2016 r. zakładała maksymalne limity wydatków (określone na lata 2016–2025 na łącznym poziomie 8,27 mld zł), to nowelizacją przepisów z końca 2022 roku limity te zlikwidowano.
Jak wylicza resort zdrowia, nakłady poniesione tylko w jednym, 2025 roku przekroczyły 40% łącznego limitu planowanego pierwotnie na całą dekadę. Taka sytuacja wymusza podjęcie kroków zaradczych.
– W tym kontekście, Minister Zdrowia ma obowiązek zapewniać racjonalne finansowanie danej substancji czynnej a nie konkretnego produktu handlowego. (…) W ocenie Ministra Zdrowia zasadne jest zatem rozważenie przywrócenia odpowiednich narzędzi pozwalających na skuteczne monitorowanie zasad tworzenia list S, przy jednoczesnym zachowaniu adekwatnego poziomu dostępności bezpłatnych leków dla uprawnionych świadczeniobiorców – wskazuje resort.
Prace analityczne prowadzone w tej chwili przez resort, NFZ oraz AOTMiT nie mają na celu odebrania seniorom prawa do bezpłatnego leczenia, ale wymuszenie na producentach leków bardziej kon konkurencyjnych polityk cenowych. jeżeli płatnik ograniczy poziom całkowitego finansowania do najtańszego odpowiednika w danej grupie, producenci droższych leków będą musieli obniżyć ceny lub pogodzić się z wypadnięciem ich produktów z wykazu „S”.
















