– Może nie oszukiwać. Zachwycać, bo myślę, iż tym się zajmujemy – podkreślił Łagowski, gdy rozmowa zeszła na klasyczne pytanie o „oszukiwanie” w magii.
Jakub Łagowski przyznał, iż iluzją zajmuje się od trzynastu lat, ale jego fascynacja „tym, co niemożliwe” zaczęła się dużo wcześniej, jeszcze w dzieciństwie. Wspominał domowe pokazy, które rozbudzały wyobraźnię i zostawiały poczucie, iż zwykłymi dłońmi można stworzyć coś, co na moment wywraca logikę świata.
– Taka fascynacja tym, co niemożliwe, zaczęła się dużo wcześniej – mówił, dodając, iż to doświadczenie „nierealności” zostało z nim na długo.
W rozmowie mocno wybrzmiało, iż iluzja nie musi być jedynie serią trików. Łagowski porównał ją do innych dziedzin scenicznych: teatru, muzyki czy musicalu, gdzie liczy się nie tylko efekt, ale także rytm, narracja i sposób prowadzenia widza.
– Ja lubię myśleć o iluzji jako o formie wyrazu w sztuce. Według mnie iluzja też jest sposobem mówienia o niektórych rzeczach – tłumaczył.
Jak podkreślał, najważniejszy jest element zaskoczenia, ale jego celem jest zostawić widza z emocją, refleksją i pytaniem, które pracuje jeszcze po zakończeniu pokazu.
– Zależy mi, żeby to było coś więcej. Żeby to też zostawało z widzem i dawało mu jakieś pole do myślenia – dodał.
Pytanie o ujawnianie sekretów wraca w niemal każdej rozmowie o iluzji. Łagowski podkreślił, iż magicy uczą się od siebie, wymieniają doświadczeniami i rozwijają warsztat w środowisku, ale nie zdradzają mechanizmów widzom po to, by nie odbierać im przyjemności odkrywania.
– Nie dajemy tego widzom po to, żeby im zostawić element zaskoczenia – zaznaczył.
Jak dodał, rozwiązania bywają proste i „sprytne”, a niekoniecznie spektakularne. Cała magia dzieje się więc nie w samym rekwizycie, tylko w sposobie, w jaki widz jest prowadzony przez historię.
W rozmowie pojawił się także wątek mentalizmu. Łagowski wyjaśnił, iż mentalista to iluzjonista wyspecjalizowany w tworzeniu wrażenia czytania w myślach, przewidywania czy „dostępu do głowy” widza, ale podstawą nie jest żadna nadprzyrodzoność – tylko obserwacja i koncentracja.
– To jest przede wszystkim praca nad uważnością, nad skupieniem i nad słuchaniem widzów – tłumaczył.
Zwrócił też uwagę na to, iż mentalizm nie polega na „odwracaniu” uwagi, ale na jej prowadzeniu: w taki sposób, by widz widział to, co powinien zobaczyć, dokładnie wtedy, kiedy ma to zobaczyć.
Zdaniem Łagowskiego mentalizm na świecie jest od dawna popularną formą rozrywki, a w Polsce dopiero buduje swoją pozycję. W rozmowie pojawił się także przykład środowiska, które rozwija tę dziedzinę i organizuje wydarzenia branżowe, a także wątek „pogranicza” psychologii i tego, czego wciąż o sobie nie wiemy.
Mentalizm korzysta z narzędzi takich jak statystyka, mowa ciała czy mechanizmy opisywane przez psychologię, bo ludzie, często nieświadomie, zdradzają o sobie więcej, niż sądzą. To właśnie ta cienka granica między tym, co widzimy, a tym, jak to interpretujemy, jest dla widza najbardziej intrygująca.
Na zakończenie programu Jakub Łagowski zaprezentował krótką sztuczkę na żywo z udziałem Joanny Sobocińskiej-Korczak. Pokaz był lekki, dynamiczny i utrzymany w konwencji „eksperymentu”, który rozbawił studio i zostawił prowadzących z autentycznym zdziwieniem.














