Męska otyłość wymaga lepszej diagnostyki i opieki

mzdrowie.pl 1 dzień temu

Mężczyźni częściej chorują na otyłość, ale rzadziej niż kobiety szukają pomocy. Konieczne są działania, które w mentalności społecznej stworzą znak równości pomiędzy korzystaniem z fachowego wsparcia w chorobie a odwagą, sprawstwem, dojrzałością.

Otyłość jest widoczna na pierwszy rzut oka, ale często jest niewidzialna dla systemu ochrony zdrowia. Wciąż zdarza się, iż również lekarze postrzegają otyłość jako po prostu cechę wyglądu, a nie chorobę. Najczęściej z otyłością zmagają się mężczyźni. Podjęcie leczenia utrudnia u nich wypaczony obraz męskości i społeczne przyzwolenie na nadmierne kilogramy. O tym jak pokonać przeszkody w diagnostyce i leczeniu otyłości u mężczyzn rozmawiano podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. zdrowia mężczyzn.

Prof. Mariusz Wyleżoł (chirurg bariatra, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości) zwrócił uwagę, iż na raka prostaty umiera mniej mężczyzn niż z powodu otyłości i jej powikłań – „Według szacunków przytaczanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia nadmiernej masie ciała można przypisać około 13 proc. wszystkich zgonów mężczyzn w Polsce, czyli coś mniej więcej co ósmy zgon. Natomiast w 2022 roku, do takich danych dotarłem z powodu raka prostaty zmarło, proszę Państwa, na tym tle zaledwie 5600 mężczyzn. Zestawienie moim zdaniem tych danych pokazuje, jak naprawdę ważne miejsce ma rozpoznawanie i leczenie otyłości powinno zajmować w polityce zdrowotnej dotyczącej mężczyzn”.

Zaznaczył przy tym, iż w karcie zgonu przyczyną są często powikłania otyłości np. choroba wieńcowa, a otyłość pozostaje niewidzialna. Wspomniane 13 proc. jest więc wartością zaniżoną. Otyłość stymuluje biologia, geny, przemysł spożywczy czy styl życia, a u mężczyzn silny wpływ ma społeczne przyzwolenie na otyłość, zwłaszcza pojawiającą się wraz z wiekiem – „W społeczeństwie powiększający się brzuch, przepraszam za to określenie, bywa traktowany jako naturalny element wręcz wieku, a mam też takie wrażenie i osobiste doświadczenie w relacji z chorymi, iż odkładanie wizyty u lekarza pewnego rodzaju jest to dowód samodzielności, dzielności bym powiedział”.

Otyłość wiąże się często z ryzykiem wystąpienie cukrzycy typu drugiego. „Leczenie otyłości może opóźnić rozwój cukrzycy typu drugiego, a u osób już chorujących poprawić jej kontrolę i choćby u części doprowadzić do remisji. Doskonale znamy takie przykłady z chirurgii bariatrycznej, którą reprezentuję. W zeszłym tygodniu operowałem chorą, która przez 30 lat była leczona z powodu cukrzycy typu drugiego insuliną. Jest monitorowana w chwili obecnej zdalnie dzięki ciągłemu pomiarowi glikemii. Mija tydzień po operacji, jest przez cały czas bez insuliny” – stwierdził prof. Wyleżoł.

W jego ocenie leczenie otyłości jest przez cały czas głównie leczeniem jej powikłań – „Niewątpliwie leczenie żywieniowe, terapia behawioralna szeroko rozumiana, wsparcie psychologiczne są podstawami leczenia choroby otyłościowej. Ale w chwili obecnej, dzięki osiągnięciom medycyny, mamy potężne narzędzia pod postacią leczenia farmakologicznego. Państwo doskonale wiecie, jaki przełom się w tym zakresie dokonał. Ja mówię, iż jest to największy przełom w medycynie, który obserwujemy na naszych oczach”. Jego zdaniem powinna powstać szeroko dostępna ścieżka leczenia otyłości – „Tutaj cały czas oczekujemy na program KOS-BAR. Mam wrażenie, iż zakończyliśmy etap przygotowań. Rekomendacja z Agencji Oceny Technologii Medycznej jest pozytywna. Dokumenty dotyczące rozporządzeń w tej zakresie są przygotowane. Mam wrażenie, iż od kilku tygodni nic w tym zakresie się nie dzieje, a chorzy przychodzą do gabinetu i za każdym razem pytają, co z KOS-BAR”.

Prof. Bolesław Samoliński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego zwrócił uwagę, iż w Polsce dominować zaczyna problem nadwagi i otyłości najmłodszych – „Jesteśmy, jeżeli chodzi o dzieci, wydaje się, iż najgrubszym społeczeństwem w Europie, dlatego iż średnia europejska nadwaga i otyłość u dzieci to jest 10 proc., a my mamy 15 proc. Czyli osoby dorosłe – to jest konsekwencja tego, co się zaczyna w dzieciństwie. Styl życia naszych dzieci będzie determinował epidemiologię cukrzycy, chorób układu krążenia oraz chorób neurologicznych w przyszłości”. W ciągu ostatnich dwóch dekad wzrosła częstość występowania nadmiernej masy ciała również u pełnoletnich osób. Dalszego zwiększania liczby osób z nadwagą i otyłością, zdaniem prof. Samolińskiego, system opieki zdrowotnej nie udźwignie – „Do niedawna patrzyliśmy na nadwagę i otyłość jako na pewną wadę estetyczną, a w tej chwili wiemy, iż tkanka tłuszczowa ma swoje własne życie w organizmie chorego. Mówimy o chorym na otyłość. Ona jest aktywna hormonalnie, ona się nie daje tak łatwo pozbyć temu, który jest właścicielem tej tkanki tłuszczowej. (…) jedz mniej, bardziej się ruszaj, nie sprawdzają się w tym wypadku, ponieważ te osoby mają ciągłe poczucie głodu, stymulowane właśnie przez zmiany w układzie hormonalnym”.

Mężczyźni wcześniej niż kobiety zaczynają tyć i w młodszym wieku cierpieć z powodu chorób cywilizacyjnych. Korelacja pomiędzy wagą a wykształceniem czy zarobkami kształtuje się odwrotnie u mężczyzn i kobiet. Im wyższe wykształcenie i wyższe zarobki, tym częstszy problem nadmiernej masy ciała u mężczyzn, a rzadszy u kobiet. Co ciekawe, u mężczyzn ta korelacja pozostaje bez związku z wiedzą żywieniową, bo ta akurat im wyższe wykształcenie, tym jest większa. Przyczyny upatrywane są w życiu zawodowym. Natomiast w całym społeczeństwie istotnym bodźcem do budowania nadwagi i otyłości są codzienne wybory dietetyczne.

Monika Kaczmarek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków zwróciła uwagę na problemy związane z diagnostyką i leczeniem cukrzycy typu drugiego. Rozpoznanie u prawie połowy chorych stawiane jest w przeciągu 1-3 lat od pierwszych objawów. Na utrudniony dostęp do lekarza najmocniej narzekają osoby w wieku poniżej 50 lat, częściej mieszkańcy wsi niż miast. Pacjentów do diagnostyki zniechęca czas oczekiwania, jak również wydatki, które musieliby ponieść korzystając z niej prywatnie. A już co druga osoba wykonuje badania prywatnie.

Monika Kaczmarek podkreśliła, iż nie tylko chodzi o czas oczekiwania, ale również o dostępność w godzinach wolnych od pracy diagnostyki czy konsultacji lekarskiej w prywatnych podmiotach – „Dlaczego zniechęcają się? Pierwszym czynnikiem był czas oczekiwania i obawa przed braniem dnia wolnego, żeby pójść na badania, żeby pójść do lekarza, przed utratą pracy. To jest obawa. Pokazało nam na podstawie mężczyzn, iż aspekt psychologiczny jest ważny. Mężczyzna stara się być głową rodziny, zapewnić byt dla swoich dzieci, dla żony, ogólnie dla rodziny i ten dostęp go zniechęca”. Natomiast w trakcie badań przesiewowych prowadzonych w zakładach pracy na frekwencję mężczyzn nie można narzekać.

Jasnej ścieżki pacjenta wymagają również osoby cierpiące na wiele schorzeń, ponieważ się po prostu gubią w systemie – „Leczymy cukrzycę typu drugiego z powikłaniami. Mamy dobrą farmakoterapię, którą można zastosować na początku diagnozy, choćby w stanie przedcukrzycowym, aby zapobiec powikłaniom. Jednak kryteria, które pozwalają pacjentowi skorzystać z nowoczesnej farmakoterapii, powinny być standardem, a nie wykluczać. Często pacjenci mówią, iż ich stan zdrowia musi się pogorszyć, aby mogli skorzystać z refundowanych leków” – powiedziała Monika Kaczmarek. I dodała – „Nie chodzi o bezpłatne leki dla pacjentów w wieku produkcyjnym, ale o stopniowe zmniejszanie kryteriów, o co proszą klinicyści, na przykład w kwestii BMI przy dwóch lekach. To jest bardzo ważne”.

Justyna Milewska, specjalistka medycyny rodzinnej dodała, iż najnowsze badania wskazują na wzrost otyłości nie tylko wśród dorosłych, ale również u dzieci. Większość otyłych chłopców staje się otyłymi mężczyznami, pomimo to wciąż pokutuje mit, iż z otyłości się wyrasta – „My z tego nie wyrośniemy, tak samo jak dzieci nie wyrosną i musimy leczyć u nich otyłość, tak samo i dorośli mężczyźni potem będą mieli z tym problem. Zaledwie 10 proc. chorujących dzieci na otyłość ma szansę na osiągnięcie prawidłowej masy ciała w dorosłości bez specjalistycznej pomocy czy środowiska”.

Doktor Milewska powiedziała, iż w szkoleniach dotyczących tematu otyłości w POZ uczestniczą ciągle te same osoby, a wielu lekarzy nie dokształca się, bo wymóg taki w praktyce nie istnieje – „Naczelna Izba Lekarska zawsze rekomendowała, iż będziemy też weryfikować edukację lekarzy. Tylko się tego nie robi. Zbierane są punkty edukacyjne, nikt tego nie weryfikuje, czy lekarze faktycznie się uczą, czy nie. Bo wiemy dobrze, iż jest grupa tych osób, które edukację wciąż podejmują i wciąż się dokształcają. Natomiast jest część osób, które się trochę zasiedziała w gabinetach za biurkiem i nie nadąża troszeczkę za zmianami, których pacjenci nasi wymagają”. Bierna wobec tematu otyłości pozostaje także medycyna pracy. Brakuje ponadto poradni metabolicznych i dostępu do świadczeń z zakresu fizjoterapii.

„Bardzo dużo wspominaliście państwo o ścieżce pacjenta. Grupa do spraw zmian systemowych w Zespole do Spraw Przeciwdziałania Otyłości, który jest powołany przy Radzie do Spraw Zdrowia Publicznego, opracowuje taką ścieżkę pacjenta. To jest zadanie zrealizowane w taki sposób, żeby wziąć dostępne w tym momencie opcje, ponieważ, no nie oszukujmy się, mamy blokady finansowe przed ewentualnym wdrażaniem dodatkowych świadczeń.Będzie to scalone w całość. Będzie określone, co, gdzie, kiedy, w jakim momencie, z czego pacjent może skorzystać. (…) Liczymy na to, iż uda się do końca roku taką ścieżkę opracować, no i później już jak będziemy mieli taki dokument, to będziemy to dalej taką semi-formalną ścieżką w ministerstwie procedować” – zapowiedziała Aleksandra Płońska, naczelnik w Departamencie Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia. I dodał – „Projekt KOS-BAR jest przygotowany i czeka na podjęcie kolejnych kroków”. Przedstawicielka resortu zdrowia mówiła ponadto o rosnącej roli samorządu terytorialnego w działaniach na rzecz ograniczenia występowania otyłości w danym regionie – „Z ciekawostek, rozpoczęliśmy projekt z Funduszy Europejskich skierowany do osób zajmujących się zdrowiem publicznym w jednostkach samorządu terytorialnego. Projekt ma na celu wzmocnienie kompetencji tych kadr, aby potrafiły zaplanować dobre programy skierowane do swoich społeczności”.

Idź do oryginalnego materiału