"Mam to w d...e". Kacprzyk nagrany w pracy, tak mówi o aferze

polsatnews.pl 7 godzin temu

Mam to w d...e - tak Dawid Kacprzyk, jeden z głównych bohaterów głośnej sprawy Warszawskiego Szpitala Południowego, skomentował aferę w rozmowie z reporterem Kanału Zero. Lekarz stwierdził też, iż jego zdaniem za sprawą może stać PiS.

Polsat News
Dawid Kacprzyk pracuje w tej chwili w przychodni w Jaktorowie pod Warszawą

Dawid Kacprzyk pracuje w tej chwili w przychodni w Jaktorowie pod Warszawą. Reporter Kanału Zero, wyposażony w ukrytą kamerę, trafił do niego po rzeczywistej kontuzji odniesionej na siłowni. Podczas badania - nie przedstawiając się, iż jest dziennikarzem - zapytał lekarza, czy ten nie jest mu skądś znany. - Z telewizji - odpowiedział Kacprzyk.

ZOBACZ: Dawid Kacprzyk znalazł nową pracę? Media: Przyjmuje pacjentów


Pacjent zaczął następnie dopytywać o sprawę Warszawskiego Szpitala Południowego. Kacprzyk określił ją mianem "afery politycznej", w którą - jak powiedział - został "niestety zaangażowany".

Dawid Kacprzyk o aferze wokół Szpitala Południowego: Idą wybory

- Jak się pan czuje z tą aferą? - zapytał reporter. - Mam to w d...e - odpowiedział lekarz, po czym dodał: - Idą wybory, nie?


Dopytywany, czy jego zdaniem nagłośnienie sprawy ma związek z wyborami, były radny stołecznego Ursusa z ramienia KO odpowiedział twierdząco. Na pytanie, kto może za tym stać, odpowiedział krótko: PiS.

W dalszej części rozmowy Kacprzyk przedstawił własną ocenę powodów zainteresowania mediów jego osobą. - Młody doktor sobie Porsche jeździ, no - powiedział. - No ale tak zarabiają dzisiaj lekarze - dodał.

Podczas rozmowy lekarz pokazał reporterowi zdjęcia, na których widać go obok Porsche. - I to ja w porszaczku. I wielka afera - skomentował.

"Ja się tym nie martwię". Kacprzyk o aferze w Szpitalu Południowym

Kiedy dziennikarz pochwalił samochód i zapytał, dlaczego Kacprzyk wybrał Porsche Panamerę zamiast modelu 911, lekarz wyjaśnił, iż zależało mu na większym aucie. - Trochę większą chciałem. I tak nią teraz nie pojeżdżę - powiedział.

Jak tłumaczył Kacprzyk, pojawienie się samochodu przed jego nowym miejscem pracy mogłoby wywołać zainteresowanie. - Będzie tu takie poruszenie na wsi, iż się nie da funkcjonować. Znaczy nie, mi to nie przeszkadza, no niech to się wszystko powyjaśnia i ok, nie? - dodał.

W pewnym momencie medyk zorientował się, iż rozmawia z dziennikarzem Kanału Zero. - Myśli pan, iż ja jestem głupi? - zapytał. - Ja się tym nie martwię, od takich spraw jest prokuratura, izby lekarskie - podkreślił. Lekarz nalegał jednocześnie, by rozmowa ponownie skupiła się na celu wizyty i kwestiach medycznych.

Reporterka Polsat News pojechała do Jaktorowa. Pracownicy wezwali policję

Kilka dni temu reporterka Polsat News Agnieszka Zalewska pojechała do przychodni w Jaktorowie, jednak nie udało jej się porozmawiać z lekarzem, ponieważ pracownicy placówki wezwali policję.

Nazwisko Dawida Kacprzyka znalazło się w centrum zainteresowania mediów w czerwcu. Zero.pl opisywało wówczas jego pracę w Warszawskim Szpitalu Południowym. Z ujawnionych danych wynikało, iż w 2025 roku uzyskał 1,6 mln zł dochodu z praktyki lekarskiej.

Szpital informował, iż Kacprzyk miał w ciągu roku wypracować 3976 godzin, czyli średnio 331 godzin miesięcznie. Zero.pl zestawiało grafiki jego dyżurów m.in. z publiczną i polityczną aktywnością lekarza.

Po medialnych publikacjach Kacprzyk stracił pracę w Szpitalu Południowym. Sprawą zajęła się także Prokuratura Okręgowa w Warszawie. W czerwcu wszczęła dwa śledztwa dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu SOR-u. Jedno z nich dotyczy podejrzenia doprowadzenia szpitala do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w związku z rozliczaniem czasu pracy lekarzy.

Kacprzyk przyjmuje w tej chwili pacjentów w Centrum Medycznym w Jaktorowie. Jak informowały wcześniej media, ma aktywne prawo wykonywania zawodu.

WIDEO: Wojskowy dron na polskiej plaży. Skąd się wziął?
Idź do oryginalnego materiału