Mam dzisiaj sprawdzone procesy konsolidacyjne i mogę zaproponować to, co już zdało egzamin

mzdrowie.pl 23 godzin temu

Bardzo łatwo posługiwać się w zdrowiu językiem populistycznym, ale potrzebujemy rzetelnej rozmowy o faktach – powiedziała PAP minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Zaznaczyła, iż wspólnie z ministrem finansów analizuje model finansowania systemu.

PAP: Od trzech dni trwa protest szpitali powiatowych. Ogólnopolski związek pracodawców tych placówek szacuje, iż bierze w nim udział ponad sto podmiotów. Alarmuje, iż 40 szpitali jest zagrożonych upadłością. Czuje się pani pierwszym strażakiem kraju czy raczej naczelnym strategiem?

Jolanta Sobierańska-Grenda: Czuję się strategiem. Sytuacja finansowa wielu z tych szpitali nie jest efektem ostatnich miesięcy, ale kilku lat. W związku z tym należałoby skierować pytania do poszczególnych nadzorów właścicielskich i dyrektorów szpitali, jaka jest przyczyna tej sytuacji. My oczywiście wprowadzamy szereg narzędzi, które powinny menedżerom dać możliwości podniesienia efektywności pracy szpitali. Mam nadzieję, iż szpitale z nich skorzystają.

PAP: O jakich narzędziach mowa?

J.S.-G.: Już zostały wdrożone narzędzia związane z szeregiem deregulacji wynikających z wymagań Narodowego Funduszu Zdrowia. Mamy również narzędzie dające podmiotowi w przypadku zawieszenia pracy oddziału czy przeorganizowania możliwość wypłaty 50 proc. środków z NFZ przez dwa lata. Po to, by podmiot mógł utrzymać swoją płynność finansową, przeznaczyć te środki na działania inwestycyjne czy spłatę zobowiązań. Mamy ogłoszony konkurs z Funduszu Medycznego. To miliard 149 milionów złotych dedykowane szpitalom, które będą reorganizowały swoją bazę łóżkową i konsolidowały w ramach różnych podmiotów. Mogą to być różne konfiguracje właścicielskie i ta pomoc nie jest bagatelna. W przypadku wewnętrznych reorganizacji to do 20 mln zł, w przypadku konsolidacji pomiędzy podmiotami – do 70 mln zł. Jesteśmy bardzo otwarci, konkurs jest bardzo szeroki. Mówimy o inwestycjach, o zakupie sprzętu, być może o środkach transportu pomiędzy szpitalami. Myślę, iż to pierwszy taki program w kraju. Bardzo też dziękuję za wszystkie rozmowy, które odbyliśmy w ciągu ostatnich miesięcy z dyrektorami szpitali i z ich właścicielami. Osobiście bardzo zachęcam do rozmowy, która będzie jednak trochę szersza i dalsza niż tylko patrzenie przez pryzmat swojego powiatu czy swojego szpitala.

PAP: Zaryzykowałabym stwierdzenie, iż konsolidacja to pani oczko w głowie. Mówi pani o rozmowach, a jak pani oceni tę skalę?

J.S.-G.: Możemy śmiało powiedzieć, iż to już się dzieje – chociażby Dolny Śląsk i konsolidacje dwóch szpitali, co do których mamy dwa różne podmioty tworzące. Dla mnie to bardzo dobry przykład tego, kiedy dwóch starostów podejmuje decyzję o prowadzeniu wspólnie dwóch szpitali. Patrzą ponad własny powiat. Mamy również głosy dotyczące różnych przeorganizowań łóżek szpitalnych. Efekt będziemy w stanie ocenić później, ale dzisiaj mogę o tyle uspokoić tych, którzy są przed decyzjami, iż jest wiele przykładów, gdzie możemy zobaczyć, jaki jest efekt konsolidacji po kilku latach, jak menedżerowie, jak personel oceniają z perspektywy lat dokonane procesy. Nie tylko na Pomorzu, ale również w Toruniu, w Elblągu i tu – na Śląsku. Mam dzisiaj sprawdzone procesy konsolidacyjne i mogę zaproponować to, co już zdało egzamin. Dzisiaj ta kooperacja i tworzenie potrzeb czy odpowiadanie na potrzeby zdrowotne mieszkańców powinno być oparte na szerszym spojrzeniu, a nie tylko na spojrzeniu na jeden szpital. Zachęcam, żeby siadać w regionach, wspólnie z oddziałami NFZ, z wojewodami, ze szpitalami klinicznymi, wojewódzkimi i z powiatowymi. Myślę, iż każdy taki proces przyniesie dużo dobrego dla pacjentów i dla systemu, więc kibicuję wszystkim.

PAP: To długotrwały proces. Z jakiego zainteresowania zmianami i z jakich oszczędności będzie pani zadowolona?

J.S.-G.: Mam pewne szacunki. Dzisiaj mogę zaoferować 1 mld 149 mln zł na wsparcie. Według danych NFZ z regionów ok. 80 procesów reorganizacyjnych planowanych jest w skali kraju, ale zobaczymy, jak będzie. To nie są procesy łatwe, dlatego Ministerstwo Zdrowia przygotowało webinary, chcemy też zorganizować spotkanie z dyrektorami szpitali i właścicielami, którzy już przeszli te procesy i chcą podzielić się z innymi swoimi doświadczeniami. To iskra, która powinna dać do myślenia. Natomiast zdaję sobie sprawę, iż w niektórych regionach nie jest to możliwe z punktu widzenia wielości właścicieli tych podmiotów. To są historyczne uwarunkowania. Naprawdę należy spojrzeć na to, co będzie za 5–10 lat. Kiedy patrzę na wykorzystanie łóżek na dosyć niskim poziomie na niektórych oddziałach w niektórych szpitalach, to na pewno jest to sygnał dla zarządzającego i właściciela, iż coś trzeba w tym zakresie zrobić. Rozwiązaniem jest np. pójście w kierunku opieki długoterminowej czy oddziałów, które w przyszłości będą mogły liczyć na pacjenta.

PAP: Często mówi pani o potrzebie ochrony zdrowia bez polityki, bez populizmu. Powiedziała pani na EKG podczas środowego panelu o przyszłości systemu ochrony zdrowia, iż do tego jeszcze dołożyłaby swoje marzenie o stabilnym systemie finansowania. Za półtora roku kończy się kadencja parlamentu. Co chce pani do jesieni 2027 r. osiągnąć?

J.S.-G.: Oprócz koordynacji procesów, o których rozmawiamy, na pewno chcemy bardzo intensywnie koordynować proces cyfryzacji. Jesteśmy bardzo zaangażowani. Cieszę się, iż legislacja jest w tym zakresie bardzo sprawna i będziemy mogli już niedługo uruchomić i e-DILO (elektroniczną wersję tradycyjnej Karty Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego – PAP) i szereg tych rozwiązań, na które czekają i podmioty, i pacjenci. Na pewno chcemy też kłaść coraz mocniejszy nacisk na profilaktykę. Tutaj ważna jest komunikacja, kooperacja ze spółkami Skarbu Państwa, które mają wiele kanałów informacyjnych dotarcia do pacjenta, tych zachęt, żebyśmy byli menedżerami swojego zdrowia. Chciałabym, żeby ministerstwo zaczęło być instytucją, w której będziemy oczywiście rozmawiali również o pomysłach reformatorskich w systemie. Myślę, iż dzisiaj padło wiele ciekawych propozycji. Moją polityką jest zdrowie. Cieszę się, iż dzisiaj padały te hasła bez populizmu, bo bardzo łatwo jest, w zdrowiu szczególnie, posługiwać się językiem populistycznym. Wierzę, iż wielu ekspertów, których mamy w systemie, zacznie się przebijać z mówieniem o faktach i będziemy w stanie wówczas zaprojektować ten system najbardziej odpowiedni dla pacjenta. Oprócz tego szereg innych inicjatyw, które realizowane są w resorcie, dotyczących chociażby kształcenia kadr medycznych, zakresów kompetencji w zawodach medycznych, mapy świadczeń zdrowotnych. Ten pakiet jest bardzo obszerny i każdego dnia pracujemy intensywnie.

PAP: Wszystko to, o czym pani mówi, jest ważne i tworzy całokształt systemu, ale wrócę do pieniędzy. W budżecie brakuje 18 mld zł. Ostatnie rozwiązanie to wprowadzenie stawki degresywnej w diagnostyce obrazowej. Co jeszcze zaproponuje Ministerstwo Zdrowia, żeby uszczelnić system?

J.S.-G.: Propozycje na pewno przedkłada Narodowy Fundusz Zdrowia, również we współpracy z Agencją Oceny Technologii Medycznych. Mają duże zasoby danych i oczywiście proponują rozwiązania, które powinny uszczelnić system. Myślę, iż mamy problemy. Z jednej strony brakuje nam środków i o tym mówimy bardzo konsekwentnie. Wiemy, iż nie starcza nam składki zdrowotnej, a jednocześnie jest duże przekonanie w społeczeństwie, iż dosypywanie środków do tego systemu jest nieefektywne, więc na pewno musimy podnieść zaufanie do wydatkowania tych środków, żeby w ogóle rozpocząć rozmowę na temat ewentualnego zwiększenia finansowania. Zaproponowane rozwiązanie ze stawką degresywną w większości podmiotów to renegocjacja kontraktów z personelem i zmiana organizacji pracy, a nie odsyłanie pacjenta. W związku z tym będziemy dawali takie narzędzia i możliwości w szeregu deregulacji. Rok ubiegły pokazuje nam, iż poza podstawowym budżetem do NFZ-u wpłynęły 42 mld dodatkowych środków z dotacji budżetowych. Otwartość po stronie ministra finansów, ale również ministra zdrowia, który ze swojej części środków wspiera Narodowy Fundusz Zdrowia, jest bardzo duża, ale musimy mieć przekonanie, iż te środki są wydatkowane w sposób efektywny.

PAP: Doradca społeczny prezydenta prof. Piotr Czauderna powiedział dzisiaj podczas państwa wspólnego panelu, iż trzeba zwiększyć składkę zdrowotną albo wskazać inne źródła finansowania. Do którego rozwiązania jest pani bliżej?

J.S.-G.: Myślę, iż dzisiaj przede wszystkim pada też w dyskursie publicznym kwestia grup uprzywilejowanych, o ile chodzi o składki zdrowotne. Mamy też różnego rodzaju propozycje, które do nas napływają, związane chociażby z opodatkowaniem tych branż czy tych aktywności, które nie wpływają na zdrowie Polaków. Dobrze, by z tego zasilać Narodowy Fundusz Zdrowia. Żebyśmy mogli przystąpić do rozmowy na temat wzrostu składki zdrowotnej, najpierw musimy przekonać społeczeństwo, iż to jest kierunek, za pomocą którego uzyska ono dobrą opiekę w systemie. Ten system mamy naprawdę całkiem niezły, niemniej cały czas powinien ulegać zmianom na rzecz pacjenta. Mówimy tu też o działaniach, które dzisiaj chociażby wybrzmiewały, czyli odwróceniu piramidy świadczeń – odejściu od długich hospitalizacji. Mam nadzieję, iż to pozwoli nam podnieść efektywność i myślę, iż wtedy ta rozmowa na temat modelu finansowego będzie konstruktywna. Dzisiaj analizujemy rozwiązania wspólnie z Ministerstwem Finansów.

PAP: Mówi pani o przekonaniu społeczeństwa. Niedawno ukazał się sondaż, w którym 80 proc. negatywnie oceniło pani pracę. Przekona jeszcze pani ich do siebie?

J.S.-G.: Konsekwentną pracą na pewno przekonamy społeczeństwo. Przede wszystkim potrzebna jest właśnie rzetelna rozmowa. Być może ta rozmowa o faktach, a nie rozmowa populistyczna powoduje, iż niektóre rzeczy są po prostu dopiero wyraźnie słyszalne.

PAP: Pytam też w kontekście wniosku o wotum nieufności wobec pani, który trafił do Sejmu. Ma pani poparcie pana premiera?

J.S.-G.: Pan premier w tym względzie się wypowiedział i takiego poparcia mi udzielił. Wotum jest dobrym pretekstem do porozmawiania o aktualnym stanie czy też projekcji systemu ochrony zdrowia. Ministrowie zdrowia, co pokazuje historia, dość często przechodzili tego typu weryfikacje w parlamencie. Niemniej na pewno jest to sygnał, na który trzeba spojrzeć w sposób bardzo otwarty i przekonywać po prostu Polaków do tego, iż potrzebujemy rozmowy, niezależnie od tego, kto będzie na stanowisku ministra zdrowia.

(rozmawiała Anna Banasik, PAP)

Idź do oryginalnego materiału