Produkty zero procent – zero tłuszczu, zero glutenu, zero cukru… – można tak wyliczać. Te ostatnie, czyli z zerową, a raczej mocno obniżoną (słowo "zero" to hasło marketingowe) ilością węglowodanów są poszukiwane szczególnie przez osoby, które są na diecie keto. Czy kupowanie takiej żywności ma sens?
Produkty keto. Cena jest wysoka, choćby w promocji
Zwolenników diety keto jest wśród Polaków coraz więcej. Szczególnie chwalą ją osoby, które mają problem z nadwagą lub otyłością i chcą zredukować masę ciała. W sklepach wrzucają do koszyka to, co ma najmniej węglowodanów w składzie, np. roślinny makaron konjac, czyli ten z mąki zrobionej z azjatyckiej rośliny o nazwie amorphophallus konjac.
Paczka o zawartości 280 gramów kosztuje ok. 25 zł. To równocześnie cena, jaką musimy zapłacić za to, iż makaron konjac jest naprawdę niskokaloryczny. 100 gramów, jak podają jego producenci, ma zaledwie 6 kcal i pół grama węglowodanów.
Tymczasem np. makaron z marchewki, choć też niskokaloryczny, ma "aż" ok. 30 kcal i ok. 5 gramów węglowodanów, a makaron z cukinii – "prawie" 20 kcal i "aż" dwa gramy węglowodanów. Tradycyjny makaron, czyli ten z mąki pszenicznej, ma zwykle ponad 130 kcal w 100 gramach.
Na stronach sklepów oferujących produkty keto makarony czy ryże kosztują nieraz 35-40 zł za opakowanie. Oczywiście nie jest to standard, bo można znaleźć też takie za mniej niż 10 zł, ale nie ma się co oszukiwać – znaczek "keto" na opakowaniu zwykle wiąże się z wyższą ceną.
Czy żywność keto musi tyle kosztować? Oto co zawiera cena
Czy produkcja makaronu i innych produktów keto jest droższa niż w przypadku żywności, która nie ma obniżonej zawartości węglowodanów, czyli tzw. węgli?
– Produkt, którego wytwarzanie wymaga zmiany tradycyjnej produkcji, zawsze będzie droższy, bo jego produkcja rzeczywiście jest droższa – mówi prof. inż. Dorota Witrowa-Rajchert z Katedry Inżynierii Żywności i Organizacji Produkcji SGGW w Warszawie, specjalistka z zakresu technologii żywności i żywienia w rozmowie z naTemat.pl.
– A jeżeli będziemy wprowadzać zamienniki czegokolwiek, np. węglowodanów, czyli cukrów w czekoladzie, by zachować jej plastyczność, zamiast węglowodanów musimy zastosować np. poliole. Wiąże się to z różnymi zmianami procesów technologicznych w porównaniu z tymi tradycyjnymi – dodaje ekspertka.
Ale czy ta żywność, np. makaron keto, musi aż tyle kosztować? – Myślę, iż w dużej mierze płacimy za modę. Wzrost ceny jest wielokrotny, a wyprodukowanie makaronu czy czekolady keto nie kosztuje kilkukrotnie więcej. Jednak kupując taki produkt, płacimy również za inwestycje, których musiał dokonać producent, żeby np. zmienić maszynę do produkcji – tłumaczy prof. inż. Dorota Witrowa-Rajchert z SGGW.
Nie czujcie się bardzo "nabici w butelkę" przez producentów, bo jak tłumaczy ekspertka, zanim nowa wersja produktu, np. właśnie keto, znajdzie się w sklepach, musi przejść wiele testów. Produkt musi mieć bowiem odpowiednią konsystencję, np. być kruchy, a nie "gumowaty" i niezbyt twardy. jeżeli chodzi o makaron, nie może się rozpadać w trakcie gotowania ani łatwo pękać, gdy jeszcze suchy jest przewożony do hurtowni i przez klientów – ze sklepów do domów.
– Zastępując tradycyjne składniki innymi, producent musi opracować nowe technologie i zrobić badania wstępne. Pokażą, czy parametry stosowane np. do suszenia makaronu są odpowiednie. To przenoszenie małej skali laboratoryjnej na skalę przemysłową i nie da się tego przenieść na zasadzie jeden do jednego. Oczywiście, producenci posługują się znanym zakresem parametrów i opierają na wstępnych przeliczeniach, dotyczących np. obciążenia sitka przez kilogram makaronu. Jednak trzeba to sprawdzić na linii produkcyjnej, a by to zrobić, potrzebna jest odpowiednia, dużo większa ilość produktu, np. wspomnianego makaronu, który po ugotowaniu jest suszony. W cenie, którą widzimy w sklepie, zawarte są koszty tych wszystkich wcześniejszych prób, które były prowadzone, by nowy produkt wypuścić na rynek – mówi ekspertka.
Czy dieta keto jest zdrowa? Dietetyczki nie mają wątpliwości
Dieta ketogeniczna, zwana w uproszczeniu keto, to dieta, w której drastycznie ogranicza się węglowodany. Wszystko po to, doprowadzić do tzw. ketozy, czyli stanu, w którym ciała ketonowe stają się – zamiast glukozy – źródłem energii dla naszego organizmu. W keto duża jest za to ilość tłuszczu i białka.
Czy dieta keto jest zdrowa? Wprawdzie była i jest stosowana przez lekarzy, ale u pacjentów ze specyficznymi problemami, np. u dzieci chorujących na padaczkę, bo okazało się, iż zmniejsza u nich liczbę napadów. Znane jest stosowanie tej diety u części pacjentów neurologicznych i tych z cukrzycą typu 2. Jednak wówczas też jest ona prowadzona pod nadzorem lekarzy, dietetyków i tylko przez pewien czas, a nie na własną rękę przez pacjentów.
Czy rezygnacja z jedzenia węglowodanów, czyli po prostu cukrów, z którą mamy do czynienia w diecie keto, jest zdrowa? Cukry dzielą się na proste, takie jak glukoza i fruktoza i na złożone (to np. skrobia). Te drugie trawimy wolniej, nie powodują więc tak gwałtownych skoków poziomu glukozy we krwi. A cukry proste? To te, o których potocznie mówimy "cukier". Chodzi więc o cukier "z cukierniczki", którym słodzimy kawę czy herbatę, a także cukier zawarty w ciastkach i cukierkach.
Wybitna ekspertka dietetyki, prof. Ewa Stachowska, biochemiczka, która kieruje Zakładem Biochemii i Żywienia Człowieka Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, od dawna tłumaczy, iż moda na dietę, która całkowicie eliminuje cukier, jest szkodliwa, szczególnie gdy rezygnujemy z jedzenia np. produktów zbożowych.
"Nie każda moda jest mądra. Ta, by bać się wszystkich węglowodanów, jest po prostu głupia. Argument, iż dieta ketogeniczna jest doskonała dla wszystkich, nie jest prawdziwy. Jest doskonała dla osób w szczególnej sytuacji klinicznej (np. lekoopornej padaczce)" – napisała prof. Ewa Stachowska na swoich profilach w mediach społecznościowych. Więcej o tym, dlaczego cukier jest nam potrzebny i "karmi" się nim np. nasz mózg, a także komórki krwi, możecie przeczytać w poście prof. Stachowskiej na Instagramie:
Tego samego zdania jest dietetyczka dr n. o zdrowiu Hanna Stolińska, dietetyczka kliniczna.
– Zgadzam się w kwestii z prof. Ewą Stachowską. Dieta keto, w której rezygnujemy z jedzenia węglowodanów, szczególnie gdy stosowana jest długo, może bardzo zaszkodzić. Doprowadzić do otłuszczenia wątroby, a także do zmiany mikroflory w jelitach na bardzo niekorzystną, a wiadomo, iż od tego, w jakiej kondycji są jelita, zależy zdrowie całego organizmu. W tym także mózgu, a stany zapalne w jelitach mogą prowadzić choćby do depresji – mówi w rozmowie z naTemat.pl.
Dlatego, choć wspomnianą dietę zachwala dziś wielu celebrytów (w rozmowie z naTemat.pl o tym, iż jest na keto mówił Przemysław Saleta), pamiętajcie, iż za najzdrowszą dietę świata naukowcy uważają dietę śródziemnomorską – pod warunkiem iż wyeliminujemy z niej alkohol.
A jeżeli ktoś z was chce redukować tkankę tłuszczową i wagę, niech zrobi to z pomocą lekarza i dietetyka, a także psychologa, który pomoże poradzić sobie z zajadaniem stresu (jeśli to wasz problem) i wypracować zdrowe nawyki żywieniowe.







