Określenie „Lex Szarlatan” odnosi się do nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Projekt przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia miał zwiększyć możliwości państwa w reagowaniu na praktyki, które mogą zagrażać zdrowiu pacjentów.
Rząd argumentuje, iż obecne przepisy nie zapewniają wystarczającej ochrony przed osobami oferującymi niesprawdzone terapie. Jednym z kluczowych elementów regulacji jest rozszerzenie kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta. Sejm uchwalił ustawę 3 lipca 2026 r. Następnie Senat 22 lipca przyjął ustawę z poprawkami, które 31 lipca zaakceptował Sejm.
Prezydent kieruje ustawę do Trybunału Konstytucyjnego
20 sierpnia 2026 r. prezydent Karol Nawrocki zdecydował o skierowaniu ustawy „Lex Szarlatan” do Trybunału Konstytucyjnego. Odmówił jej podpisania w obecnym kształcie. Prezydent podkreślił, iż sam cel ustawy, czyli ochrona pacjentów przed oszustami, jest jak najbardziej słuszny. Jego zastrzeżenia dotyczą jednak zastosowanych w ustawie środków.
W ocenie prezydenta przepisy mogą prowadzić do objęcia jednymi regulacjami zarówno osób rzeczywiście stwarzających zagrożenie dla pacjentów, jak i uczciwych przedsiębiorców oraz osób zajmujących się m.in. zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną. Prezydent wskazał również na wątpliwości konstytucyjne. Według niego związane są one z możliwością nakładania kar i blokowania działalności przed prawomocnym rozstrzygnięciem sądu oraz zbyt dużą rolą jednoosobowej decyzji urzędnika przy ocenie tzw. dezinformacji medycznej.
– Kluczowym problemem jest pozbawienie obywateli realnego prawa do sprawiedliwego procesu i skutecznej obrony – tłumaczy prezydent Karol Nawrocki. – Ustawa pozwala na wykonanie kar i blokad przed prawomocnym wyrokiem sądu, przez co następcza kontrola sądowa staje się iluzoryczna, przedsiębiorca może zbankrutować, zanim doczeka się sądu.
Prezydent wskazał również na brak gwarancji udziału niezależnych ekspertów medycznych oraz, w jego ocenie, „zbyt dużą rolę jednoosobowej decyzji urzędnika przy ocenie prawdopodobnej dezinformacji.”
Prezydent zapowiedział jednocześnie własną inicjatywę legislacyjną przeciwko szarlatanom. Proponowany przez niego projekt nowelizacji Kodeksu karnego ma przewidywać odpowiedzialność za świadome zniechęcanie pacjentów, dla zysku lub innych korzyści, do leczenia metodami medycyny opartej na dowodach. O winie i karze miałby decydować niezawisły sąd po przeprowadzeniu postępowania. Rzecznik Praw Pacjenta z kolei otrzymałby możliwość aktywnego udziału w postępowaniach prowadzonych przez prokuraturę i przed sądem. Nawrocki podkreślił, iż jego propozycja ma połączyć trzy cele: skuteczną ochronę pacjentów, surowe karanie oszustów oraz poszanowanie Konstytucji, wolności badań naukowych i legalnej działalności gospodarczej.
Potrzebne skuteczne narzędzie walki z pseudonauką
Zwolennicy nowelizacji ustawy wskazują, iż problem pseudomedycyny wykracza poza kwestię indywidualnego wyboru pacjenta. Ich zdaniem potrzebne są skuteczne narzędzia pozwalające reagować na działalność osób, które oferują niesprawdzone metody jako leczenie lub wykorzystują trudną sytuację osób chorych. Z tej perspektywy nowe przepisy miałyby przede wszystkim wzmocnić ochronę pacjentów i umożliwić szybszą reakcję w sytuacjach, w których określone praktyki mogą prowadzić do szkody.
Jerzy Zięba zwraca się do prezydenta
Przeciwko nowelizacji od początku protestowały m.in. środowiska związane z medycyną alternatywną i naturalną. Jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób zabierających głos w tej sprawie jest Jerzy Zięba. Jest on autorem publikacji „Ukryte terapie”, który od lat promuje alternatywne podejście do leczenia.
Jak podaje Rynek Zdrowia, Zięba znalazł się w gronie osób zabierających głos w sprawie ustawy. W jednym z wpisów na Facebooku zwrócił się bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego. Przekonywał, iż wejście „Lex Szarlatan” w życie będzie miało poważne konsekwencje dla pacjentów. W swoim wpisie stwierdził m.in., iż po podpisaniu ustawy prezydent „będzie miał na rękach krew setek tysięcy Polaków”.
Warto przy tym zaznaczyć, iż Jerzy Zięba nie jest lekarzem ani farmaceutą. Jego aktywność w obszarze zdrowia od lat budzi sprzeciw części środowiska medycznego. W 2024 r. Ministerstwo Zdrowia, Rzecznik Praw Pacjenta oraz organizacje onkologiczne zajęły stanowisko wobec jego wypowiedzi dotyczących leczenia nowotworów.
Spór o zakres uprawnień i sposób egzekwowania przepisów
Kontrowersje wokół nowelizacji dotyczą przede wszystkim zakresu nowych kompetencji Rzecznika Praw Pacjenta, sposobu definiowania praktyk pseudomedycznych i dezinformacji medycznej oraz mechanizmów egzekwowania przepisów. Krytycy regulacji obawiają się, iż przyjęte rozwiązania mogą dawać Rzecznikowi Praw Pacjenta zbyt szerokie możliwości ingerowania w działalność poszczególnych osób lub firm. Wskazują również na ryzyko ograniczenia wolności działalności gospodarczej, swobody wypowiedzi czy badań naukowych.
Na te kwestie zwraca uwagę m.in. Instytut Ordo Iuris, który w analizie skierowanej do prezydenta apelował o zawetowanie nowelizacji. Wątpliwości dotyczą także przewidzianych sankcji. Rzecznik Praw Pacjenta po wprowadzeniu zmian mógłby w określonych przypadkach nakładać kary sięgające 1 mln zł. Mógłby również wydawać decyzje tymczasowe nakazujące zaprzestanie określonych działań. Istotą sporu jest więc nie tylko to, jak skutecznie chronić pacjentów, ale również jak wyznaczyć granice ingerencji państwa.
W praktyce rodzi to pytania o to, jakie zachowania powinny być kwalifikowane jako pseudomedycyna lub dezinformacja, gdzie przebiega granica między informowaniem o medycynie alternatywnej lub komplementarnej a promowaniem niesprawdzonego leczenia oraz kto i na jakiej podstawie powinien dokonywać takiej oceny. To właśnie sposób skonstruowania i egzekwowania przepisów, przy jednoczesnym zachowaniu skutecznej ochrony pacjentów, stał się jednym z głównych punktów sporu wokół nowelizacji.














