Moi rodzice chorowali i zmarli w Polsce. Gdy pięć lat temu tata trafił do szpitala, zobaczyłam na własne oczy, z czym muszą się tu mierzyć pacjenci i ich bliscy. To była gehenna. Do nikogo nie można się było dodzwonić, niczego dowiedzieć. Gdyby nie znajomi, nie mogłabym tacie w żaden sposób pomóc.