Łatwogang, Bedoes, 250 mln zł i zero hejtu. Kardyś: Żaden PR-owiec nie wymyśliłby takiej akcji

natemat.pl 4 godzin temu
Ponad 250 mln zł, 9 dni nadawania na żywo, cała Polska w jednej kawalerce i pełna zgoda w podzielonym kraju. Łatwogang i Bedoes przechodzą do historii, tworząc coś absolutnie wyjątkowego, ale przede wszystkim dzieci chore na raka – podopieczni Cancer Fighters – otrzymują mocny oręż do zwycięstwa nad chorobą. O akcji "diss na raka" oraz jak zmieni ona nie tylko przestrzeń internetową, ale też podejście do zbiórek rozmawiamy z Wojtkiem Kardysiem, specjalistą ds. mediów społecznościowych.


Rekordy zbiórek, oglądalności i zaangażowania gwiazd, artystów, celebrytów i influencerów w jednej, małej kawalerce. To wszystko nic, bo ponad ćwierć miliarda złotych zebranych na dzieci walczące z rakiem oraz osiągnięcie narodowej zgody – choćby na chwilę – to najważniejsze co zostaje po akcji "diss na raka".


Gigantyczne wpłaty poszczególnych firm i choćby najmniejsze, jednostkowe wpływy od widzów nadawanego na żywo streamu Łatwoganga do utworu Bedoesa z Mają Mecan. To już bezpowrotnie zmienia bieg polskiego internetu i pomocy potrzebującym.

Nie da się ukryć, iż to najpewniej początek czegoś znacznie większego. O tym w "Rozmowie naTemat" mówi Wojtek Kardyś, ekspert od social mediów.



Wojtek Kardyś dla naTemat: Tego nie wymyśliłby żaden marketingowiec


Skala akcji zaskoczyła choćby tych, którzy internet znają od podszewki. Wojtek Kardyś podkreśla, iż jej siła tkwiła w autentyczności, której nie da się zaplanować.

– Ja żyję w social mediach od 15 lat i czegoś takiego nie widziałem. To jest absolutnie spektakularne, to jest social mediowy kosmos. Żaden PR-owiec ani marketingowiec nie wymyśliłby takiej akcji, bo najpiękniejsze rzeczy powstają z potrzeby serca, a nie z briefu – mówi ekspert.

Jak dodaje, jeden stream, jedna kawalerka i ponad 250 milionów złotych. To się nie mieściło w najśmielszych scenariuszach branży marketingowej. Jednak siłą tej akcji – zdaniem Kardysia – jest właśnie odarcie z całej marketingowej otoczki przy akcjach dobroczynnych, co jest największym sukcesem tej zbiórki. A do tego zakopywanie podziałów i totalne stronienie od polityki.

Autentyczność zamiast scenariusza


Zdaniem Kardysia sukces zbiórki Łatwoganga i Bedoesa nie jest dziełem przypadku, ale efektem zmiany, jaka w tej chwili zachodzi w internecie.

– Potrzebujemy dziś czegoś autentycznego. To jest słowo-klucz social mediów. Ten stream był jak reality show – bez reżysera, bez scenariusza. Ludzie decydowali, co chcą oglądać i to było w tym najważniejsze – tłumaczy.

Ekspert zwraca uwagę, iż widzowie błyskawicznie weryfikowali szczerość uczestników.

– jeżeli ktoś chciał się tylko wypromować, był natychmiast odrzucany. Zostawali ci, którzy mieli prawdziwe intencje. To pokazuje, jak bardzo odbiorcy są dziś wyczuleni na fałsz – zaznacza.

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów była atmosfera – niemal całkowity brak krytyki i negatywnych emocji.

– 99 procent komentarzy było pozytywnych. W social mediach to jest absolutnie niemożliwe. A jednak się wydarzyło. To pokazuje, iż kiedy damy ludziom dobry powód, potrafią się zjednoczyć – podkreśla Kardyś.

Ekspert widzi w tym coś więcej niż jednorazowy zryw. Polska jest bardzo spolaryzowana, potrzebujemy takich momentów. Choćby na chwilę, żeby przypomnieć sobie, iż możemy być razem.

Nowy model pomagania


Czy to początek nowej ery zbiórek? Kardyś nie ma wątpliwości, iż coś się zmieniło.

– Czasy wielkich kampanii, billboardów i akcji robionych pod PR powoli się kończą. Ludzie chcą uczestniczyć, chcą czuć emocje i mieć wpływ. Ten stream pokazał nowy model – oddolny, dynamiczny i oparty na zaangażowaniu – mówi.

To było genialne także marketingowo. Progi, wyzwania, kolejne cele – wszystko napędzało emocje i zbiórkę. Ale najważniejsze jest to, iż na końcu wróciliśmy do sedna. Do dzieci walczących z rakiem, którym ta pomoc jest najbardziej potrzebna.

Kulminacja wydarzenia przyniosła nie tylko rekordy, ale też silne emocje.

– Autentycznie czułem wzruszenie, oglądając ten stream. To przypomniało nam wszystkim, iż nie ma piękniejszego celu niż pomoc drugiej osobie. I iż potrafimy się wokół tego zjednoczyć – podsumowuje Wojtek Kardyś.

To właśnie ten element sprawia, iż w okół akcji udało zebrać się tak wiele szczerze zaangażowanych osób i zebrać tak potężne środki na szczytny cel.

Z pewnością Łatwogang i Bedoes przechodzą do historii i tworzą historię. Ponadto, pozostają niezwykle skromni, jak choćby w oświadczeniu, w którym deklarują, iż nie będą występować w mediach, bo najważniejsze co mieli do powiedzenia, wypowiedzieli w 9 dni nadawania na żywo. A najważniejsze w całej akcji są chorujące dzieci.

Odcinek "Rozmowy naTemat" o akcji "diss na raka" i zbiórce na podopiecznych Cancer Fighters, w której cytujemy też oświadczenia Łatwoganga i Bedoesa oraz fundacji – zobacz na naszym kanale YouTube.

Idź do oryginalnego materiału