Kulisy interwencji w sprawie Ryszarda Cyby. „Zachowywał się irracjonalnie”

news.5v.pl 22 godzin temu

77-letni Ryszard Cyba to morderca, który w 2010 r. wtargnął z bronią w ręku do łódzkiej siedziby PiS. Tam zabił działacza Prawa i Sprawiedliwości Marka Rosiaka i ranił Pawła Kowalskiego. Rok później, w 2011 za ten czyn został prawomocnie skazany na dożywocie. Dopiero po 30 latach mógłby ubiegać się o warunkowe zwolnienie.

Jednak decyzją łódzkiego Sądu Okręgowego 18 marca Cyba opuścił zakład karny. Powodem było postępujące otępienie, które — ze względów humanitarnych — uniemożliwiało dalsze odbywanie kary. Ta została więc zawieszona, a Cyba opuścił zakład karny.

W drugiej połowie marca z zakładu karnego w Czarnym został przetransportowany do Schroniska dla Bezdomnych w Lubojence, w powiecie częstochowskim. 20 marca w tymże schronisku doszło do interwencji policji w związku z zachowaniem Cyby.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Policja asystowała załodze karetki przy zabieraniu Ryszarda Cyby

— Częstochowska policja została powiadomiona o tym, iż jeden z pensjonariuszy Schroniska dla Bezdomnych w Lubojence zachowuje się irracjonalnie, jego stan miał się pogorszyć – mówi Onetowi podkom. Barbara Poznańska.

— Pojechaliśmy na miejsce, jednak mężczyzna został już przejęty przez karetkę pogotowia. To zespół karetki zdecydował, iż będą go transportować do szpitala. My, jako policja, asystowaliśmy tylko załodze karetki przy zabieraniu tego starszego mężczyzny – wskazuje rzeczniczka częstochowskiej policji.

— Policjanci na miejscu nie przeprowadzili żadnych czynności, ponieważ nikt z personelu nie zgłosił żadnego naruszenia prawa. Nie doszło do aktów agresji, żaden z opiekunów ze schroniska nie zgłaszał, iż został urażony czy znieważony, dlatego policja nie podjęła czynności – zaznacza.

Ryszard Cyba został karetką przewieziony do częstochowskiego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Najświętszej Maryi Panny, gdzie ma przebywać na oddziale psychiatrycznym. Jak ustaliliśmy, oddział jest stale zamykany i nie ma możliwości, aby któryś z pacjentów go samowolnie opuścił.

Idź do oryginalnego materiału