Temat ten pojawił się również w wywiadzie z Mateuszem Oczkowskim, Dyrektorem Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia. Rozmowę opublikowano w najnowszym numerze magazynu mgr.farm. Jedno z pytań dotyczyło modelu finansowania recepty kontynuowanej oraz tego, czy farmaceuci mogą liczyć na wynagrodzenie za wykonywanie tej czynności. Odpowiedź przedstawiciela resortu gwałtownie wywołała dyskusję w środowisku. Wielu farmaceutów zwróciło uwagę, iż recepta kontynuowana oznacza nie tylko nowe uprawnienie, ale również dodatkową odpowiedzialność zawodową. Kto powinien zapłacić za receptę kontynuowaną? NFZ, pacjent, a może potrzebny będzie zupełnie nowy model finansowania usług farmaceutycznych?
Nowe uprawnienie czy nowy obowiązek?
Choć definicja recepty kontynuowanej po raz pierwszy pojawiła się w ustawie o zawodzie farmaceuty już w 2020 roku, rozwiązanie nigdy nie zaczęło funkcjonować w praktyce. Mimo upływu kilku lat farmaceuci przez cały czas nie mogą korzystać z tego uprawnienia w sposób przewidziany przez ustawodawcę. Temat ponownie pojawił się przy okazji prac nad ustawą o receptach. Jednym z celów projektowanych zmian jest stworzenie rozwiązań umożliwiających realne wdrożenie recepty kontynuowanej. W największym uproszczeniu recepta kontynuowana ma umożliwić farmaceucie wystawienie recepty pacjentowi, którego leczenie zostało wcześniej rozpoczęte przez lekarza. Nie chodzi więc o rozpoczynanie terapii czy stawianie diagnozy. Chodzi o zapewnienie ciągłości leczenia w sytuacjach określonych w przepisach.
Nie sam mechanizm recepty kontynuowanej budzi dziś najwięcej emocji. Coraz częściej dyskusja dotyczy odpowiedzialności związanej z wykonywaniem tej czynności oraz sposobu jej finansowania.
– Recepta kontynuowana to kolejna czynność wykonywana pod własnym nazwiskiem i z własną odpowiedzialnością. Dlatego naturalne wydaje się pytanie o sposób jej finansowania – komentował jeden z farmaceutów w dyskusji prowadzonej na branżowej grupie w serwisie Facebook.
Podobnych głosów było znacznie więcej. Farmaceuci zwracali uwagę, iż nowe kompetencje bardzo często przedstawiane są jako korzyść dla zawodu. Znacznie rzadziej pojawiają się jednak konkretne informacje dotyczące wynagrodzenia za wykonywanie nowych świadczeń. Właśnie do kwestii odpowiedzialności związanej z receptą kontynuowaną odniósł się w rozmowie opublikowanej w najnowszym numerze magazynu mgr.farm Mateusz Oczkowski. W ocenie Dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji odpowiedzialność w tym przypadku ma charakter podzielony. Lekarz odpowiada za postawienie diagnozy i rozpoczęcie leczenia, natomiast farmaceuta za jego dalszą realizację w granicach określonych przez przepisy.
Największym problemem pozostaje wycena
Jedno z pytań dotyczyło możliwości finansowania recepty kontynuowanej jako świadczenia zdrowotnego realizowanego przez farmaceutów. Mateusz Oczkowski zwrócił uwagę, iż największym wyzwaniem pozostaje sama wycena takiej usługi.
– Gdybyśmy chcieli ją finansować ze środków publicznych, pozostaje kwestia jej wyceny. I tu zaczyna się prawdziwe wyzwanie. Bo na ile wycenić procedurę polegającą jedynie na wydaniu leku z apteki? – powiedział.
Dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji podkreślił, iż w tej chwili finansowane świadczenia wykonywane przez farmaceutów obejmują znacznie więcej niż samo wykonanie określonej czynności.
– Niestety w zakresie jurysdykcji prawnej dotyczącej świadczeń aptecznych w tym zakresie mamy już kilka odnośników finansowych dotyczących farmaceutów, na które na pewno powołałby się AOTMiT przy jej konstruowaniu. Są to szczepienia, taxa laborum czy realizacja antykoncepcji awaryjnej w pilotażu. Jednak każdemu z tych działań towarzyszy coś więcej niż sama kwestia wykonania przepisu zawartego na danym dokumencie. Dochodzą tam aspekty czasu, wykonanej pracy i użytych składników – zwrócił uwagę.
Mateusz Oczkowski podkreślił również, iż tworzenie nowych świadczeń zdrowotnych wymaga nie tylko ustalenia zasad ich wykonywania. Wymaga także znalezienia źródła finansowania.
– Wątpię, czy w obecnej sytuacji finansowej płatnika publicznego mamy przestrzeń na tworzenie nowych systemów opierających się na całkowitej bezpłatności i bezlimitowości świadczeń zdrowotnych – powiedział.
Dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji wskazał również, iż jednym z możliwych kierunków rozwoju usług farmaceutycznych może być model mieszany.
– Myślę, iż w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie model ukierunkowany tylko na realizację opieki farmaceutycznej rozumianej jako różne usługi. Najlepszą formą przy stawianiu systemu płatności za opiekę farmaceutyczną byłby model mieszany, polegający na współpłaceniu i współodpowiedzialności pacjenta lub stopniowy rozwój usług – stwierdził.
Właśnie ten fragment wypowiedzi wywołał największą dyskusję w środowisku farmaceutycznym. Wielu farmaceutów odebrało go jako sygnał, iż recepta kontynuowana będzie wprowadzona bez jednoczesnego stworzenia odrębnego mechanizmu finansowania.
– Nowe obowiązki pojawiają się szybciej niż pieniądze. Farmaceuci słyszą o kolejnych usługach od kilku lat. Znacznie rzadziej słyszą o konkretnym sposobie ich finansowania – komentował jeden z farmaceutów na branżowej grupie na Facebooku.
Czy rozwiązaniem mogłaby być stawka kapitacyjna?
Wśród farmaceutów gwałtownie pojawiły się pomysły dotyczące możliwych modeli finansowania recepty kontynuowanej. Jednym z najczęściej powtarzanych była stawka kapitacyjna. To podstawowy mechanizm finansowania świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej. Przychodnia POZ otrzymuje środki za każdego pacjenta, który złożył deklarację wyboru lekarza, pielęgniarki lub położnej. Wysokość finansowania zależy m.in. od wieku pacjenta. Znaczenie mają również współczynniki korygujące stosowane przez NFZ. Część farmaceutów uważa, iż podobny model mógłby zostać wykorzystany także w finansowaniu usług farmaceutycznych.
– Jestem za stawką kapitacyjną przypisaną do konkretnego farmaceuty. Pacjent zapisywałby się do wybranego farmaceuty podobnie jak dziś zapisuje się do lekarza POZ. Takie rozwiązanie premiowałoby wiedzę, zaangażowanie i długofalową opiekę nad pacjentem – argumentował jeden z farmaceutów w dyskusji na Facebooku.
Według zwolenników tego rozwiązania recepta kontynuowana nie powinna być traktowana jako pojedyncza czynność administracyjna. Ich zdaniem stanowi element szerszej opieki nad farmakoterapią pacjenta.
Kto miałby otrzymywać pieniądze?
Nie wszyscy farmaceuci są jednak przekonani do modelu kapitacyjnego. Część uczestników dyskusji zwraca uwagę, iż stawka kapitacyjna w POZ trafia do podmiotu realizującego świadczenia. W przypadku aptek mogłyby więc pojawić się pytania dotyczące podziału środków pomiędzy farmaceutów.
– o ile stawka kapitacyjna zostałaby przypisana aptece, to jak rozliczyć konkretnego farmaceutę? Jak ustalić, kto ma otrzymać wynagrodzenie za opiekę nad danym pacjentem? – pytała jedna z farmaceutek na branżowej grupie.
Pojawiały się również obawy, iż jeden mechanizm finansowania mógłby stać się sposobem na dokładanie kolejnych obowiązków bez proporcjonalnego zwiększania wynagrodzenia.
– Jedyna rozsądna rzecz to opłata po stronie pacjenta. W przeciwnym razie bardzo łatwo stworzyć system, który z założenia będzie niedoszacowany albo stanie się źródłem kolejnych sporów o finansowanie – zauważył jeden z uczestników dyskusji.
W dyskusji wielokrotnie przywoływano również pielęgniarki. Posiadają one uprawnienia do wystawiania recept w określonych sytuacjach, w tym także do kontynuacji leczenia zaleconego wcześniej przez lekarza. Ich wynagrodzenie nie wiąże się tylko z pojedynczą receptą. Funkcjonuje ono w ramach całego modelu finansowania świadczeń realizowanych w podstawowej opiece zdrowotnej. Dlatego część farmaceutów uważa, iż recepta kontynuowana nie powinna być rozliczana wyłącznie jako pojedyncza czynność administracyjna. Ich zdaniem powinna stanowić element szerszego systemu opieki nad pacjentem.
– Nie ma co liczyć na bardzo wysokie stawki za pojedynczą czynność. Kluczowa będzie skala wykonywanych usług i cały model finansowania – zauważył jeden z farmaceutów uczestniczących w dyskusji.
Wypowiedź Mateusza Oczkowskiego w wywiadzie dla mgr.farm pokazuje, iż debata dotycząca recepty kontynuowanej weszła w nowy etap. Coraz mniej miejsca zajmuje dyskusja o samym uprawnieniu. Coraz częściej rozmowa dotyczy pieniędzy. Farmaceuci chcą wiedzieć nie tylko, czy będą mogli wystawiać recepty kontynuowane. Pytają również, kto zapłaci za tę usługę i według jakich zasad będzie ona finansowana. To pytanie wydaje się dziś kluczowe. Nie dotyczy wyłącznie recepty kontynuowanej, ale całego modelu finansowania opieki farmaceutycznej. Rozpoczęte przez Ministerstwo Zdrowia konsultacje pokazują, iż podobne pytania zaczynają dziś padać również po stronie resortu zdrowia.














