Wirusy, bakterie, promieniowanie, niebezpieczne substancje, stres i przeciążenie psychiczne. Personel medyczny mierzy się z zagrożeniami, których pacjent często choćby nie zauważa. Właśnie ochronie ludzi pracujących w takich warunkach poświęcono konferencję „Niewidoczne nie znaczy nieszkodliwe”, zorganizowaną 6 października w Opolu.
Kiedy potrzebujemy pomocy, chcemy, żeby ratownik gwałtownie przyjechał, pielęgniarka sprawnie zajęła się chorym, a lekarz postawił trafną diagnozę. To zrozumiałe. Znacznie rzadziej zastanawiamy się jednak, w jakich warunkach pracują ci ludzie i jaką cenę za tę pracę mogą zapłacić własnym zdrowiem.
Czysty fartuch i uporządkowany gabinet kilka mówią o rzeczywistym bezpieczeństwie. Nie widać w nich ani drobnoustrojów, ani promieniowania, ani wszystkich zagrożeń związanych z przygotowywaniem i podawaniem leków. Nie widać też od razu skutków stresu i psychicznego przeciążenia. A przecież brak widocznego niebezpieczeństwa nie oznacza, iż można spokojnie o nim zapomnieć.
W ratownictwie medycznym dochodzi do tego praca w warunkach, których nie da się wcześniej urządzić i sprawdzić. Pomocy trzeba udzielić tam, gdzie ktoś jej potrzebuje. Zespół nie wybiera sobie miejsca interwencji ani okoliczności, w których będzie ratował człowieka.
– Te wszystkie zagrożenia, o których się mówi, przede wszystkim te niewidoczne, one bardzo dotyczą moich ratowników medycznych, lekarzy, pielęgniarek działających w systemie ratownictwa, ponieważ na co dzień się z nimi stykamy – mówi Jarosław Kostyła, dyrektor Opolskiego Centrum Ratownictwa Medycznego w Opolu.
To ważne przypomnienie, bo o bezpieczeństwie medyków łatwo mówić ogólnie. Że mają uważać. Że powinni przestrzegać procedur. Że wiedzą, jaki zawód wybrali. Tyle iż świadomość ryzyka nie jest zgodą na pracę bez odpowiedniej ochrony. A ostrożność pracownika nie zastępuje dobrze zorganizowanego miejsca pracy.
Jednym z tematów opolskiego spotkania jest kontakt z cytostatykami, czyli lekami stosowanymi w leczeniu nowotworów. Preparat służący leczeniu pacjenta wymaga jednocześnie bezpiecznego postępowania ze strony personelu. Dlatego w programie znalazły się zarówno zasady ochrony osób pracujących z cytostatykami, jak i postępowanie z produktami leczniczymi zawierającymi substancje rakotwórcze lub mutagenne.
Osobną część poświęcono promieniowaniu jonizującemu i niejonizującemu oraz ochronie radiologicznej. Wśród zaplanowanych zagadnień są wpływ promieniowania na organizm i obowiązki osób kierujących placówkami medycznymi. To istotne rozłożenie odpowiedzialności: bezpieczeństwo nie może zależeć wyłącznie od tego, czy pracownik będzie pamiętał, żeby uważać.
Nie wszystkie skutki zawodowego narażenia pojawiają się natychmiast. Właśnie dlatego trudno sprowadzać ochronę personelu do reagowania dopiero wtedy, kiedy wydarzy się wypadek albo ktoś zgłosi problem. Potrzebne są wiedza o zagrożeniach, odpowiednie zabezpieczenia i organizacja pracy, która pozwala z nich korzystać. W tej rozmowie jest też miejsce na stres i przeciążenie psychiczne. Człowiek zajmujący się cudzym cierpieniem nie przestaje mieć własnych granic tylko dlatego, iż założył służbowy strój. Odporność psychiczna nie powinna być wygodnym usprawiedliwieniem dla dokładania kolejnych obciążeń.
Konferencję w Sali Orła Białego Urzędu Marszałkowskiego przygotowały Okręgowy Inspektorat Pracy w Opolu oraz opolski oddział Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP. Spotkanie łączy środowiska medyczne ze specjalistami bezpieczeństwa pracy, inspekcją sanitarną, ZUS i ekspertami ochrony radiologicznej.
W programie znalazły się również prawa pracownika i obowiązki pracodawcy związane z wypadkami przy pracy. Organizatorzy przewidzieli indywidualne porady inspektorów pracy podczas przerwy i po zakończeniu konferencji, między innymi dotyczące czasu pracy personelu medycznego, bezpieczeństwa i higieny pracy oraz legalności zatrudnienia. Bo za dyskusją o niewidocznych zagrożeniach powinny iść bardzo konkretne odpowiedzi: kto odpowiada za ochronę, jak ją zapewnić i gdzie szukać pomocy, kiedy zawodzi.
Fot. UMWO










