Pan Marek z Pabianic pierwszy raz trafił z Melą na oddział trzy lata temu, niedługo po narodzinach córki. Diagnoza: „serce jednokomorowe”, czyli wada paliatywna. – Mówili wtedy mi i żonie, żebyśmy myśleli o tym, co dziś, a nie o jutrze, i cieszyli się każdym wspólnym dniem z córką. To była dla nas abstrakcja – wspomina. – Dziś wiem, co to znaczy, bo sami tak właśnie myślimy, ale nauczyli nas tego psycholodzy z Fundacji. Ogarnęli nam przedpole, czyli opłacili pobyt w „Hotelu Matek” koło Centrum Zdrowia Matki Polki, a drzwi do pomieszczeń „Mamy Serce” tuż obok oddziału były dla nas zawsze otwarte. Dzięki nim daliśmy radę.
Fundacja Kardiologii i Kardiochirurgii Wad Wrodzonych Serca Instytutu CZMP w Łodzi „Mamy Serce” powstała 14 lat temu z inicjatywy prof. Przemysława Oszukowskiego, ówczesnego dyrektora Centrum. – Chodziło o pomoc w remoncie Kliniki Kardiochirurgii. Profesor trafił też do Rady Fundacji, a ja jako współzałożycielka jestem tu od początku – mówi prezes Krystyna Kornacka-Kopala. Siedzimy w małym pokoiku Fundacji tuż obok Kliniki Kardiochirurgii. – Pomagaliśmy dokończyć remont kliniki i wspierać oddział pod kątem wyposażenia w odpowiedni sprzęt. Kiedy już byliśmy w szpitalu, dostrzegliśmy inne potrzeby pacjentów i nimi się zajęliśmy. Mamy dwóch psychologów, którzy wchodzą na oddział i po prostu pomagają. Ktoś z personelu dzwoni, iż pacjenta trzeba wesprzeć. Inne dziecko zdaje sobie sprawę, iż umiera, albo odszedł jego kolega z sali i nie potrafi sobie z tym poradzić. Rodzic na początku drogi z chorobą dziecka jest w rozsypce i trzeba mu pomóc zebrać się w sobie.













