Czy człowiek decydujący o losie milionów może zasłaniać się prywatnością? Zdrowie psychiczne polityków to sprawa publiczna
Polityka to nie jest terapia. To nie jest bezpieczna przestrzeń do przepracowywania własnych kryzysów. To arena decyzji, które ważą więcej niż prywatne dramaty. Kto chce rządzić państwem, musi wiedzieć jedno: jego życie, jego kondycja, jego stabilność – przestają być wyłącznie jego sprawą.
Bo kiedy polityk decyduje o budżecie ochrony zdrowia, o wysłaniu żołnierzy za granicę, o restrykcjach, podatkach, ustawach wpływających na życie milionów rodzin – nie decyduje tylko za siebie.
Władza to nie przywilej. To publiczny kontrakt.
Nie ma większej odpowiedzialności niż ta, która dotyczy życia i zdrowia obywateli. A skoro tak, społeczeństwo ma prawo wiedzieć, czy osoba stojąca u steru państwa jest w pełni zdolna do podejmowania racjonalnych, odpowiedzialnych decyzji.
Nie chodzi o plotki.
Nie chodzi o tabloidy.
Chodzi o standard państwa.
Jeśli pilot samolotu musi przejść badania psychologiczne, zanim wsiądzie za stery maszyny z 200 pasażerami, to jakim cudem ktoś, kto trzyma w rękach los całego narodu, miałby być poza jakąkolwiek kontrolą?
Prywatność kończy się tam, gdzie zaczyna się bezpieczeństwo publiczne
Oczywiście – choroby psychiczne są realne. Depresja nie jest wymysłem. Leczenie psychiatryczne nie jest powodem do wstydu. Miliony ludzi uczciwie zmagają się z kryzysami psychicznymi.
Co tu się dzieje: Korupcja polityczna, prostytucja medialna
Ale czym innym jest zwykły obywatel, a czym innym druga czy pierwsza osoba w państwie.
Kiedy ktoś chce podejmować decyzje o życiu i zdrowiu innych ludzi, nie może chować się za hasłem: „to moja prywatna sprawa”. Władza oznacza zgodę na prześwietlenie. Oznacza zgodę na ocenę. Oznacza gotowość do udowodnienia, iż jest się zdolnym do pełnienia funkcji.
Państwo to nie eksperyment
Historia pokazuje, iż kryzysy psychiczne przywódców potrafią kosztować społeczeństwa bardzo drogo. Chaos decyzyjny, impulsywność, utrata kontaktu z rzeczywistością – to nie są cechy, na które można sobie pozwolić na najwyższych stanowiskach.
Nie chodzi o piętnowanie.
Chodzi o bezpieczeństwo.
Społeczeństwo nie musi znać szczegółów terapii ani nazw leków. Ale ma prawo do jasnej odpowiedzi na jedno pytanie:
czy osoba sprawująca najwyższy urząd jest w pełni zdolna do jego wykonywania?
Transparentność buduje zaufanie
Dziś zaufanie do klasy politycznej jest kruche jak nigdy wcześniej. jeżeli politycy chcą je odbudować, muszą zrozumieć jedno: przejrzystość to nie atak, to fundament demokracji.
Zdrowie psychiczne polityków, którzy chcą decydować o życiu i zdrowiu milionów ludzi, nie jest wyłącznie ich prywatną sprawą. Jest elementem publicznego kontraktu między władzą a obywatelami.
Bo w demokracji suwerenem jest naród.
A naród ma prawo wiedzieć, komu powierza swoje bezpieczeństwo.














