Klaudia Tugul wraz z mężem Turkiem od kilku lat mieszka w Miami. Niedawno na jednym z nagrań kobieta poruszyła temat kosztów leczenia w Stanach Zjednoczonych. Przyczyną publikacji była jej wizyta na SOR-ze. Polka trafiła do szpitala, gdyż w pewnym momencie bardzo źle się poczuła. Od jakiegoś czasu towarzyszyły jej silne bóle po lewej stronie brzucha. Myślała, iż to nic poważnego, ale w pewnym momencie dolegliwość stała się nie do zniesienia. Postanowiła więc skorzystać z pomocy lekarskiej.
REKLAMA
Zobacz wideo "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie". Anastazja Kuś w "Z bliska":
Ile kosztuje pobyt w amerykańskim szpitalu? Podliczyła całość
Polka spędziła na oddziale ratunkowym siedem godzin. W tym czasie wykonano między innymi tomografię komputerową z kontrastem oraz USG. Na sam koniec otrzymała trzy osobne faktury - dwie od lekarzy oraz jedną ze szpitala.
Kwota wyniosła 11 277,35 dolarów, czyli 40,5 tysiąca złotych, z czego Klaudia musiała pokryć jedynie 350 dolarów (ok. 1250 złotych). Wynika to z faktu, iż miała wykupioną polisę zdrowotną. Ostateczna suma była więc zgodna z warunkami ubezpieczenia. - Wszystko powyżej pokrywa ubezpieczyciel - poinformowała na nagraniu.
Zdradziła, jaki był amerykańskiej recepty
Autorka nagrania podkreśliła, iż publikacja jest skierowana przede wszystkim do osób, które planują wyjazd do USA i zastanawiają się, czy wykupienie ubezpieczenia zdrowotnego ma sens. Jej zdaniem jest to obowiązkowy element, jeżeli w czasie takiej podróży chcemy czuć się bezpiecznie.
Pod nagraniem na Instagramie pojawiło się wiele komentarzy osób zaskoczonych kosztami leczenia i wykonywania badań w USA. Jedna z kobiet podzieliła się swoimi doświadczeniami z amerykańską służbą zdrowia.
Ja poszłam na SOR w Miami tylko po receptę na antybiotyk na zatoki, ale iż byłam wtedy w ciąży, to podpięto mnie pod różne maszyny i kabelki… Ta 'recepta' kosztowała mojego ubezpieczyciela prawie siedem tysięcy dolarów
- napisała pod postem.
Koniec zwiększonych dotacji w ramach Obamacare
Służba zdrowia w Stanach Zjednoczonych jest w przeważającym stopniu prywatna. Prywatne są również ubezpieczenia zdrowotne. Kupuje się je od konkretnych sieci medycznych lub od firm ubezpieczeniowych. Dla wielu osób stawki są zbyt wysokie. Składki wahają się bowiem od kilkuset do kilku tysięcy dolarów, przy czym te najniższe często i tak nie pokrywają kosztów wszystkich usług medycznych.
Sporym ułatwieniem dla wielu osób okazał się wprowadzony w 2010 roku program Obamacare. Umożliwił on milionom Amerykanów dostęp do ubezpieczeń zdrowotnych. W gronie tym znalazły się między innymi osoby z niskimi dochodami oraz przewlekłymi chorobami. Rządowe dotacje w znacznym stopniu obniżały składki. W czasie pandemii COVID-19 wsparcie państwa zostało zwiększone. Jednak 31 grudnia ubiegłego roku dodatkowe środki wygasły. Szacuje się, iż w najbliższym czasie, brak tych pieniędzy przełoży się na sytuację ponad 20 milionów Amerykanów.














