Kazimierz Telega: „Dobro osób z niepełnosprawnościami pozostaje dla mnie bardzo ważne.”

niepelnosprawnilublin.pl 2 dni temu

Są ludzie, którzy swoją codzienną pracą, życzliwością i oddaniem pozostawiają trwały ślad w życiu innych. Do takich osób bez wątpienia należy były Prezes Podlaskiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych w Międzyrzecu Podlaskim, a dziś Honorowy Członek Stowarzyszenia, Kazimierz Telega.

Przez lata z wielkim sercem i odpowiedzialnością współtworzył jego historię, kierując się przekonaniem, iż każdy człowiek zasługuje na szacunek, wsparcie i możliwość godnego życia.

Jego działalność to nie tylko pełnienie ważnej funkcji, ale przede wszystkim tysiące godzin poświęconych ludziom – uczestnikom, ich rodzinom, pracownikom i wszystkim, którzy wspólnie budowali siłę naszego stowarzyszenia. Dzięki jego zaangażowaniu udało się zrealizować wiele ważnych przedsięwzięć, które do dziś służą osobom z niepełnosprawnościami i są powodem do dumy całej naszej społeczności.

Choć zakończył już swoją misję jako prezes, nie zakończył więzi ze stowarzyszeniem. przez cały czas pozostaje jego częścią – jako Honorowy Członek, życzliwy doradca i człowiek, którego doświadczenie, mądrość i oddanie są dla nas cenną inspiracją.

Zapraszamy do rozmowy pełnej wspomnień, refleksji i wzruszeń – z człowiekiem, który przez lata współtworzył historię naszego stowarzyszenia i pozostawił po sobie dziedzictwo, z którego kolejne pokolenia mogą czerpać siłę, nadzieję i motywację do dalszego działania.

E.W., M.A.: Jak zaczęła się Pana przygoda ze stowarzyszeniem i co sprawiło, iż zdecydował się Pan zaangażować w jego działalność?

K.T.: Moja przygoda ze stowarzyszeniem rozpoczęła się dzięki mojemu przyjacielowi, Mieczysławowi Lawendzie, który był jednym z organizatorów PSON. Choć prowadziłem wtedy własną działalność gospodarczą, podczas naszych spotkań często rozmawialiśmy o tworzeniu stowarzyszenia. Widząc jego ogromne zaangażowanie i determinację, postanowiłem dołączyć do tego przedsięwzięcia. Tak 2 sierpnia 2002 roku zostałem członkiem PSON.

E.W., M.A.: Czy pamięta Pan pierwsze lata funkcjonowania stowarzyszenia? Jakie były wtedy największe wyzwania?

K.T.: Pierwsze lata to przede wszystkim budowanie organizacji i pozyskiwanie środków na działalność. Naszą misją od początku była pomoc osobom z niepełnosprawnościami i ich rodzinom. Przełomowym momentem było uzyskanie w 2012 roku statusu organizacji pożytku publicznego. Dzięki temu mogliśmy liczyć na większe wsparcie ludzi dobrej woli i rozwijać kolejne inicjatywy.

E.W., M.A.: Co z perspektywy czasu uważa Pan za najważniejszy moment w historii stowarzyszenia?

K.T.: Za jeden z najważniejszych momentów uważam uzyskanie statusu OPP, który otworzył przed nami nowe możliwości. Równie ważnym wydarzeniem było przeniesienie Warsztatu Terapii Zajęciowej do nowej siedziby w 2020 roku. To stworzyło znacznie lepsze warunki do pracy i dalszego rozwoju.

E.W., M.A.: Co było największym wyzwaniem podczas pełnienia funkcji prezesa?

K.T.: Największym wyzwaniem było przekonanie władz Międzyrzeca Podlaskiego do adaptacji nowego budynku na potrzeby Warsztatu Terapii Zajęciowej. Był to długi i wymagający proces, ale zakończył się sukcesem. Dzięki temu uczestnicy zyskali nowoczesne i przestronne miejsce do terapii.

E.W., M.A.: Z czego jako prezes jest Pan najbardziej dumny?

K.T.: Najbardziej dumny jestem z ludzi tworzących nasze stowarzyszenie – kadry terapeutycznej oraz pracowników administracyjno-technicznych. Ich zaangażowanie najlepiej widać w uśmiechach i euforii uczestników. Cieszę się również, iż z mojej inicjatywy co roku uroczyście obchodzimy Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych pod hasłem „Jesteśmy razem”.

E.W., M.A.: Czy jest jakieś wydarzenie, projekt lub inicjatywa, które szczególnie zapadły Panu w pamięć?

K.T.: Szczególnie bliskie jest mi wspomniane coroczne wydarzenie „Jesteśmy razem”, które integruje osoby z niepełnosprawnościami ze wszystkich organizacji naszego miasta. Ogromne znaczenie miały także rajdy rowerowe, wycieczki oraz wspólne wyjazdy, które dawały uczestnikom wiele euforii i budowały przyjaźnie.

E.W., M.A.: Jubileusz 30-lecia był wyjątkowym momentem dla stowarzyszenia. Jak wspomina Pan te obchody?

K.T.: Było to niezwykle wzruszające wydarzenie. Byłem pod ogromnym wrażeniem jego organizacji oraz obecności wielu gości – przedstawicieli władz, instytucji i zaprzyjaźnionych organizacji. Największe emocje wzbudził występ naszych podopiecznych. To był dzień pełen dumy i wzruszeń.

E.W., M.A.: Czy decyzja o odejściu była trudna? Co wpłynęło na jej podjęcie?

K.T.: Tak, była to bardzo trudna decyzja. Ze względów zdrowotnych musiałem zrezygnować z pełnienia funkcji prezesa. Nie ukrywam, iż towarzyszyło temu wiele emocji i wzruszeń, ale wiedziałem, iż to najlepsze rozwiązanie.

E.W., M.A.: Jak patrzy Pan dziś na swoją drogę w stowarzyszeniu – jako były prezes i w tej chwili członek honorowy?

K.T.: Patrzę na ten czas z ogromną satysfakcją i wdzięcznością. To były lata pełne pracy, ale również wielu pięknych chwil. Dziś, jako członek honorowy, przez cały czas czuję się częścią stowarzyszenia i cieszę się, iż mogę służyć radą oraz swoim doświadczeniem.

E.W., M.A.: Czy po zakończeniu pełnienia funkcji przez cały czas czuje się Pan związany z działalnością stowarzyszenia?

K.T.: Zdecydowanie tak. W miarę swoich możliwości przez cały czas chcę wspierać stowarzyszenie wiedzą i doświadczeniem. Dobro osób z niepełnosprawnościami pozostaje dla mnie bardzo ważne.

E.W., M.A.: Jaką rolę, Pana zdaniem, powinni pełnić byli prezesi i doświadczeni członkowie w życiu organizacji?

K.T.: Uważam, iż powinni dzielić się swoim doświadczeniem, wspierać młodszych działaczy i służyć dobrą radą. Dzięki temu łatwiej zachować ciągłość działań i rozwijać organizację.

E.W., M.A.: Co powiedziałby Pan osobom, które dziś angażują się w działalność stowarzyszenia?

K.T.: Życzę im przede wszystkim wytrwałości i wiary w sens tej pracy. To działalność wymagająca, ale dająca ogromną satysfakcję. Życzę także powodzenia w pozyskiwaniu środków, które są niezbędne do realizacji naszej misji.

E.W., M.A.: Jakie ma Pan nadzieje i życzenia dla stowarzyszenia na kolejne lata?

K.T.: Życzę stowarzyszeniu dalszego rozwoju, wielu sukcesów oraz życzliwych ludzi wokół. Mam nadzieję, iż będzie ono przez cały czas skutecznie pomagać osobom z niepełnosprawnościami i ich rodzinom.

E.W., M.A.: Czy jest coś, czego nie udało się zrobić, a co przez cały czas pozostaje Pana marzeniem związanym ze stowarzyszeniem?

K.T.: Moim największym marzeniem jest utworzenie całodobowych pokoi treningowych dla osób z niepełnosprawnościami. Wierzę również, iż w przyszłości uda się stworzyć więcej możliwości zatrudnienia dla naszych podopiecznych.

E.W., M.A.: Co dała Panu działalność w stowarzyszeniu poza samą funkcją i obowiązkami?

K.T.: Przede wszystkim poznałem wielu wspaniałych ludzi o wielkich sercach, którzy bezinteresownie angażowali się w pomoc innym. Zachowam także piękne wspomnienia z wycieczek po Polsce, wyjazdów na Litwę i Węgry oraz rajdów rowerowych z udziałem zaprzyjaźnionych stowarzyszeń. Za wszystkie wspólnie przeżyte chwile i zaangażowanie serdecznie wszystkim dziękuję.

Rozmawiały: Elżbieta Wróblewska, Monika Andrzejuk
Zdjęcie z archiwum prywatnego Kazimierza Telegi, fot. Hubert Juszczuk

Materiał powstał w ramach projektu „Wzmacniamy aktywność”
realizowanego w okresie 01.01.2025 r. – 29.02.2028 r.
przez Lubelskie Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki

Zadanie publiczne jest dofinansowane ze środków PFRON

UWAGA: Pobieranie, kopiowanie i jakiekolwiek inne wykorzystanie treści dostępnych w powyższym materiale wymaga pisemnej zgody LFOON – SW będącego właścicielem serwisu www.niepelnosprawnilublin.pl.

Idź do oryginalnego materiału