John Adams: bezzębny, sepleniący prezydent, który nie chciał nosić protez

dentonet.pl 5 dni temu
Zdjęcie: John Adams: bezzębny, sepleniący prezydent, który nie chciał nosić protez


W środowisku lekarzy dentystów dobrze znane są problemy ze zdrowiem jamy ustnej pierwszego prezydenta USA – Jerzego Waszyngtona: na zachowanych do dziś portretach można oglądać twarz polityka noszącego niedopasowane protezy. Mniej znane są zmagania z uzębieniem, będące udziałem następcy Waszyngtona – Johna Adamsa.

Drugi prezydent Stanów Zjednoczonych (w latach 1797-1801) jest przykładem tego, jak zaniedbania higieny jamy ustnej mogą wpłynąć na życie postaci publicznej. Brak szczotkowania zębów, zamiłowanie do słodyczy i niekonwencjonalne „leczenie” doprowadziły Adamsa do całkowitej utraty uzębienia, deformacji szczęki i charakterystycznego seplenienia, które było skutkiem ubytków.

Zaniedbania higieniczne i uzależnienie od słodyczy

John Adams, urodzony w 1735 r. w Massachusetts, od młodości nie dbał o higienę jamy ustnej. Nigdy nie szczotkował zębów, co w epoce, w której nie znano fluoru i past do zębów, znacznie przyspieszało rozwój próchnicy i stanów zapalnych dziąseł. Jego słabość do słodyczy – ciast, cukierków i słodkich potraw – skutkowała szybką utratą zębów, a palenie tytoniu, od wczesnej młodości pogarszało sytuację, zwiększając ryzyko infekcji.

Ponadto Adams wierzył w „naturalne” metody leczenia. Często prowokował wymioty, by „oczyścić organizm” z chorób, co miało negatywny wpływ na szkliwo zębów i dziąsła, ale przekładało też na ogólny stan zdrowia. Do wieku średniego polityk stracił większość zębów, a pod koniec życia nie miał już ani jednego. To wpłynęło na jego wygląd: zapadnięte policzki i wystająca dolna warga stały się jego znakiem rozpoznawczym.

„Dżentelmen protez nie nosi”

W przeciwieństwie do George’a Washingtona, który nosił sprawiające ból, niedopasowane protezy z kości słoniowej, ludzkich zębów i sprężyn ze złota, Adams stanowczo odmawiał użytkowania jakichkolwiek uzupełnień. Uważał je za niekomfortowe i niegodne dżentelmena. Brak zębów miał jednak swoje konsekwencje: spowodował seplenienie – wadę wymowy, w której dźwięki „s” i „z” brzmią jak „sz” lub „ż” z powodu braku zębów przednich. Świadkowie opisywali, iż Adams mówił z zamkniętymi ustami, unikając szerokich gestów, co wpływało na jego retorykę podczas negocjacji niepodległościowych i prezydentury.

Seplenienie pogłębiało się z wiekiem, co utrudniało zrozumienie jego przemówień. Adams, z wykształcenia prawnik i dyplomata, musiał kompensować to gestykulacją lub pismem. Deformacja szczęki – cofnięta górna warga i wysunięta żuchwa – zmieniała rysy twarzy, czego dowodem są portrety z późniejszych lat. Dieta prezydenta z czasem została ograniczona do płynnych posiłków: zup, papek i miękkich pokarmów, co osłabiało organizm. Mimo to Adams dożył prawie 91 lat – zmarł 4 lipca 1826 r., kilka godzin po swoim oponencie i trzecim prezydencie USA, Thomasie Jeffersonie.

Lekcja dla współczesnych stomatologów

Przypadek Johna Adamsa dobitnie ukazuje znaczenie edukacji pacjentów. Jego historia przypomina, iż słodycze oraz nałóg tytoniowy należą do największych wrogów szkliwa – współcześnie z tych właśnie powodów z próchnicą walczy około 40% dorosłych. W szerszym, publicznym kontekście stanowi to dowód na to, jak zdrowie jamy ustnej może wpływać na karierę: bezzębie i seplenienie mogły osłabiać autorytet prezydenta podczas oficjalnych wystąpień, gdy reprezentował swój kraj i prowadził spory z opozycją.

Mimo swoich wad Adams pozostał ikoną rewolucji amerykańskiej. Jego porażka w dbaniu o zdrowie jamy ustnej pozostaje jednak wymowną przestrogą – higiena nie jest fanaberią ani stratą czasu, ale jednym z fundamentów godnego życia.

Źródła: https://www.deltadentalar.com/

https://now.tufts.edu/

Fot. Gilbert Charles Stuart, National Gallery of Art, Washington, D. C., online collection, Wikipedia.org.

Idź do oryginalnego materiału