Panie Jarosławie, jak rozpoczęła się Pana osobista droga do Bractwa Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polski? Co sprawiło, iż postanowił Pan przenieść tę inicjatywę na teren powiatu bialskiego? Moja przygoda z bractwem i samym aktem zawierzenia rozpoczęła się w 2014 roku. Razem z żoną pojechaliśmy na Jasną Górę w sprawach osobistych. Trafiliśmy tam na panią Marię-Emanuel Dziemian, która pełni funkcję Starszej Bractwa Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polski. Odbyliśmy z nią długa, poruszającą i głęboką rozmowę na temat roli Matki Bożej w życiu człowieka, w rodzinie, ale też w dziejach naszego narodu. Ta rozmowa otworzyła nam oczy na fakt, iż oddanie się Maryi to nie jest tylko czysta dewocja czy zwykłe odklepanie formułki. To dojrzały, przemyślany akt woli. Przekonaliśmy się, iż warto spróbować. I tak 19 października 2014 roku na Jasnej Górze złożyliśmy nasz pierwszy osobisty akt zawierzenia – oddaliśmy Niepokalanemu Sercu Maryi siebie, nasze dzieci, gospodarstwo, ale też naszą gminę Piszczac i wszystkich parafian. Od tamtego dnia w naszym życiu zaczęły dziać się rzeczy niesamowite. Trudne sprawy zaczęły układać się w przedziwny sposób. gwałtownie zrozumieliśmy, iż nie możemy tego skarbu zatrzymać tylko dla siebie. Zrodziła się w nas ogromna potrzeba, żeby to dzieło zanieść do naszej diecezji siedleckiej i powiatu bialskiego. Jak wyglądały pierwsze kroki w zachęcaniu lokalnej społeczności do zawierzenia? Zaczęliśmy od Piszczaca. Pierwszym sukcesem było to, iż w 2016 roku nasza parafia w Piszczacu jako pierwsza z terenu oficjalnie zawierzyła się Matce Bożej na Jasnej Górze. Zacząłem wtedy organizować regularne, autokarowe wyjazdy dla pielgrzymów z powiatu bialskiego do Częstochowy. Wyjeżdżamy nieprzerwanie co miesiąc, w każdą pierwszą sobotę miesiąca, aby uczestniczyć w Ogólnopolskich Spotkaniach Zawierzenia. A jak na tę działalność wpłynął rok 2020 i wybuch pandemii? Rok 2020 był czasem wielkiego sprawdzianu, ale i przełomu. Kiedy wprowadzono obostrzenia, wyjazdy autokarowe na Jasną Górę stały się niemożliwe. Pytaliśmy siebie: co teraz? Czy mamy zaprzestać modlitwy akurat wtedy, gdy ludzie najbardziej potrzebują nadziei? Wtedy Pan Bóg otworzył nowe drzwi. Ksiądz proboszcz Eugeniusz Juszczuk z parafii w Kopytowie wykazał się wielką odwagą. Zgodził się, abyśmy przenieśli nabożeństwa zawierzenia bezpośrednio do Kopytowa. W ten sposób Kopytów stał się drugą parafią w Polsce – zaraz po Jasnej Górze – w której w pierwsze soboty miesiąca zaczęły odbywać się regularne nabożeństwa zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski! Ludzie zaczęli przyjeżdżać bardzo licznie. Widząc te owoce, Maryi zawierzały się kolejne parafie: Sławatycze, Połoski, Wisznice, Hadynów, Neple, Szpaki oraz Kodeń przez ówczesną przewodniczącą rady gminy. To była prawdziwa duchowa lawina. Na czym dokładnie polega istota aktu zawierzenia, który propagujecie? Zawierzenie to świadomy akt woli. Zwracamy się do Maryi jako Tytularnej Królowej Polski i oddajemy Jej swoją władzę oraz opiekę nad tym, co zostało nam powierzone w życiu ziemskim. Zasada opiera się na tzw. stanowości: rodzice oddają Maryi władzę rodzicielską nad dziećmi, samorządowcy i wójtowie oddają pod Jej opiekę władzę świecką nad gminą, kapłani oddają władzę duszpasterską nad swoimi parafiami. Mówimy wprost: „Matko Boża, moje ludzkie siły są ograniczone, sam sobie nie poradzę. Ty weź te sprawy w swoje ręce, bądź prawdziwą gospodynią w moim domu, w mojej pracy i w mojej małej ojczyźnie”. Zapraszamy Ją do konkretnych, codziennych decyzji, trudności i chorób. I Ona w to wkracza z ogromną mocą. Powiat bialski leży bezpośrednio przy wschodniej granicy Polski i Unii Europejskiej. Jakie są dalsze plany bractwa związane z Terespolem? To jest w tej chwili nasze najważniejsze zadanie. Żyjemy w czasach ogromnego niepokoju za wschodnią granicą. widzimy wojnę w Ukrainie i kryzys przygraniczny. Granica to jest brama do naszego domu. Za zgodą i błogosławieństwem księdza biskupa ordynariusza Kazimierza Gurdy oraz przy wielkim wsparciu księdza dziekana Mirosława Krupskiego z Terespola, tworzymy Diecezjalne Centrum Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi Królowej Polski w Terespolu. Chcemy duchowo „postawić” Matkę Bożą na wschodniej granicy państwa, by stworzyć żywy, nieprzerwany łańcuch modlitewny. Ta inicjatywa zaczęła już promieniować na całą Polskę! Członkowie bractwa z zachodu kraju, widząc nasze działania, zaczęli organizować analogiczne akcje na granicy polsko-niemieckiej. Chcemy otoczyć całą naszą Ojczyznę duchowym pierścieniem ochrony maryjnej. Dlatego we wtorek, 13 października w Terespolu oficjalnie zawierzymy granicę wschodnią Matce Bożej. Uroczystości rozpoczną się o godz. 18 w kościele pw. Trójcy Świętej w Terespolu, następnie przejdziemy ulicami miasta, odmawiając różaniec. Punktem kulminacyjnym będzie odczytanie uroczystego aktu zawierzenia granicy Matce Bożej Królowej
Polski.Czy w trakcie tych lat pracy spotkał się Pan z konkretnymi dowodami na to, iż te modlitwy przynoszą realne skutki? Owoce są niesamowite! Słyszymy o uzdrowieniach z chorób nowotworowych, gdzie lekarze rozkładali ręce. Widzimy, jak rozpadające się małżeństwa po złożeniu aktu zawierzenia nagle odnajdują drogę do przebaczenia i odbudowują swoją miłość. Widzimy ludzi wyzwalających się z wieloletnich nałogów. Jednym z najbardziej poruszających przykładów jest historia pani Stanisławy z naszych okolic. To starsza kobieta po ciężkich tragediach osobistych, która w głębokiej depresji zamknęła się w pokoju i czekała już tylko na śmierć.Córka przywiozła ją na pierwszosobotnie zawierzenia do rodzimej parafii w Kopytowie i od tej pory uczestniczyła w kolejnych nabożeństwach pierwszosobotnich. Jak sama daje świadectwo, jej stan zdrowia zaczął się poprawia ,zaczęła nabierać sił witalnych, także zdecydowała się na wyjazd na Jasna Górę na rekolekcje brackie, podczas których wstąpiła do bractwa. Jak sama mówi, dostała drugie życie od Matki Bożej i pragnie dzielić się z innymi swoim doświadczeniem. W chwili obecnej jest bardzo aktywnym członkiem bractwa i prowadzi zawierzenia w swojej parafii w Kopytowie. Dziś pani Stanisława ma ponad 70 lat i potrafi przejechać na rowerze kilkadziesiąt kilometrów, żeby uczestniczyć w nabożeństwie zawierzenia w Kopytowie czy Terespolu! Kiedy patrzy się na jej uśmiechniętą twarz, nie ma się wątpliwości, iż Maryja naprawdę działa. Co chciałby Pan przekazać czytelnikom na zakończenie? Apeluję do każdego: nie bójcie się oddać swoich spraw Matce Bożej. Ona jest naszą Królową, ale przede wszystkim najczulszą Matką. jeżeli dacie Jej przestrzeń w swoim życiu, Ona uporządkuje to, co po ludzku wydaje się nie do naprawienia. Zapraszam wszystkich do wspólnej modlitwy i zawierzenia w Kopytowie, Terespolu i na Jasnej Górze.