Ludzie w zrozumiały dla siebie i dostępny poznawczo sposób tłumaczą różne zjawiska psychiczne. A ponieważ nie każdy ma wiedzę dotyczącą neurobiologii i psychobiologii – wręcz większość osób naturalnie jej nie posiada (w czym nie ma nic złego) – to osobiste i kulturowe wyjaśnienia dla pewnych fenomenów przybierają nieraz charakter duchowy, paranormalny, UFOlogiczny, transcendentny bądź tożsamościowy. Wbrew obiegowej opinii współczesna nauka potrafi wytłumaczyć takie kwestie, jak np. opętanie. W dzisiejszym tekście będzie o „opętaniach”, „objawieniach” czy „nawiedzeniach”.
Artykuł napisałem dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek. To dzięki nim blog ten może istnieć i się rozwijać, a publikowane tutaj teksty i artykuły są niezależne. jeżeli chcesz wesprzeć moją działalność, możesz to zrobić na moim profilu Patronite.
Opętanie, wizualizacja. Za: ArtSpark, Pixabay, z późn. zm.Podstawowe mechanizmy psychobiologiczne oraz neurobiologiczne odpowiadające za to, co nazywane jest opętaniem, to przede wszystkim derealizacja, depersonalizacja, zaburzenia poczucia czasu (często towarzyszące depersonalizacji), omamy i halucynacje, paraliż senny oraz mylenie snów z rzeczywistością. Również mieszanka części bądź wszystkich tych zjawisk, przybierając formę psychozy albo stanu psychodelicznego po zażyciu środków odurzających, bywa interpretowana jako „opętanie”.
Także niektóre choroby psychiczne i zaburzenia osobowości charakteryzują się pojawianiem się np. psychozy czy samych halucynacji i derealizacji. Jednak, co ważne, sytuacje te mogą występować pojedynczo i jednorazowo. Bądź krótkookresowo, jako procesy psychopatologiczne, nie będące chorobą, zaburzeniem ani następstwem spożycia produktów psychodelicznych.
Co więcej, istnieje pewne bardzo zdrowe, przyjemne i naturalne zjawisko mogące dawać silne poczucie duchowości. Przez osoby religijne opisywane bywa nie jako opętanie, ale kontakt z siłą wyższą. Jako rozmowa z Bogiem czy zetknięcie się z aniołem stróżem. O tym napiszę pod koniec tego tekstu.
Derealizacja i depersonalizacja a opętanie
Często doświadczanym stanem psychopatologicznym, mogącym objawiać się jako opętanie, jest derealizacja lub depersonalizacja. Każdy zdrowy człowiek wpada czasem w stan dysocjacji psychologicznej, czyli poczucia oderwania od „tu i teraz”. W niekorzystnych warunkach (np. traumatyczne wydarzenie czy występowanie zaburzeń psychicznych) może ona przybierać formę derealizacji albo depersonalizacji. Ta pierwsza powoduje, iż człowiek czuje się jakby był we śnie, filmie czy grze komputerowej. Dziejące się wydarzenia obserwuje wtedy trochę jak na ekranie. Ma uczucie odrealnienia. Zachowania ludzi mogą wydawać mu się sztuczne, wyreżyserowane albo odległe i niezrozumiałe.
Jeszcze bardziej nieprzyjemnym doświadczeniem psychopatologicznym interpretowanym jako opętanie jest depersonalizacja. Jest charakterystyczna zwykle dla traum, zaburzeń osobowości i nieprawidłowego rozwoju psychologicznego, jak również psychozy czy bycia pod wpływem środków psychodelicznych. Depersonalizacja objawia się poczuciem rozpadu osobowości, a ktoś kto jej doświadcza czuje, jakby zatracał granice siebie, swojego ciała. Może zacząć utożsamiać się po takim doświadczeniu jako inna osoba, przeciwna płeć, a choćby uważać siebie za rzecz. Przykładowo, gdy podczas depersonalizacji skupienie zostanie skierowane na pusty kąt w mieszkaniu, to osoba w depersonalizacji, czująca rozmycie granic swojego ciała oraz „ja”, może zacząć czuć się, iż jest niejasnym bytem z kąta pokoju. Zależnie od tego, jaki aparat znaczeń ma ktoś po depersonalizacji, może on ją tłumaczyć na różne sposoby. Racjonalnie: właśnie jako zjawisko psychopatologiczne lub zaburzenie percepcji. Ale częste jest odbieranie jej jako opętanie, opuszczenie swojego ciała i „podróż astralna”, bycie osobą trans przeciwnej płci, doznanie nawiedzenia.
Zmiany tożsamości i osobowości z powodu „opętania”
Najbardziej fundamentalny w kontekście rzekomych opętań jest fakt drastycznej zmiany w tożsamości, czy to interpretowanej jako zajęcie części duszy przez demona, czy bycie płci przeciwnej do swojej własnej, czy też „przypomnienie” sobie poprzedniego wcielenia. Rozpoznanie depersonalizacji dla wnikliwego słuchacza i obserwatora jest możliwe. W relacjach osób w trakcie i po depersonalizacji pojawiają się opisy odklejenia od ciała albo utraty kontaktu z samym sobą. Brak własnych myśli, napad paniki w trakcie, wrażenie zajmowania umysłu i poczucia „ja” przez jakiś „byt” (a w rzeczywistości określone wspomnienie, emocję czy impresję urastającą we własnej interpretacji i percepcji do rangi „bytu”).
Reakcją obronną na regularne depersonalizacje są niejednokrotnie obsesyjno-kompulsywne myśli i zachowania. Swą sztywnością i przywiązaniem do stałości myśli, zachowań i otoczenia (pedantyzm), osłabiają stany depersonalizacyjne i ograniczają częstość ich występowania. To, iż ludzie „opętani” mówią, czy wręcz wykrzykują przekleństwa i bluźnierstwa, których nie chcą wypowiadać i z którymi się nie utożsamiają, to zachowanie charakterystyczne dla zaburzeń obsesyjno-kopulsywnych. Jednak przez nieświadomą tematu publikę jest to interpretowane jako słowa wypowiadane przez diabła czy demona.
Zaburzenia poczucia czasu
We wczesnym dzieciństwie, gdy zarówno hardware jak i software emocji, myśli, percepcji, zachowania i osobowości dopiero powstają, ludzie doświadczają stanu podobnego do depersonalizacji w sposób naturalny. ale nie dlatego, iż zachodzi depersonalizacja, ale stąd, iż osobowość jeszcze nie jest wykształcona. Bardzo małe dziecko czuje się po prostu częścią większego organizmu, obejmującego przede wszystkim także matkę.
Bądź na biężaco!
Zapisz się na newsletter, aby otrzymywać informacje o nowych treściach na stronie totylkoteoria.pl
Obok tego kluczowym zjawiskiem jest percepcja poczucia czasu. Subiektywne poczucie upływu czasu zależy od kilku czynników. Po pierwsze, stosunku przeżytego życia do danej jednostki czasu, np. 10 sekund. Im dłużej żyjemy, tym proporcjonalnie moment ten wydaje się krótszy. Dokładnie na tej samej zasadzie, co gdy rośniemy, różne miejsca czy przedmioty wydają nam się mniejsze, mimo iż cały czas są takie same. Kolejna sprawa to wspomnienia. Im mamy ich więcej, tym pojedyncze z nich wydają się trwać krócej. Chociaż w przypadku dłuższych okresów działa to na odwrót – lepiej zapamiętamy dany rok, jeżeli dużo się w nim wydarzyło, mimo iż w kontekście sekund, minut czy godzin czas może płynąć nam szybciej.
Iluzja spowolnienia lub zatrzymania w ludzkiej psychice
Ale pozostało jeden istotny aspekt. Poczucie czasu w krótkich odstępach jest koordynowane przez korę nową, a dłuższe okresy – przez móżdżek. Wobec tego zaburzenia poczucia czasu mogą występować także na skutek uszkodzeń fizycznych tych obszarów albo z powodu zaburzeń w neuroprzekaźnictwie. To drugie następuje pod wpływem substancji psychodelicznych, takich jak psylocybina. Właśnie z jej powodu zażycie „grzybków” sprawia, iż każdą chwilę odbiera się jako „wieczność”. A jednocześnie następujące po sobie momenty są jakby porwane i nieciągłe, oczywiście w percepcji osoby pod wpływem tego środka.
Zaburzona percepcja czasu może być odbierana jako „opętanie” nie tylko dlatego, iż często współwystępuje przy depersonalizacji, która sama w sobie powoduje zalew dziwnych i niepokojących wrażeń. Również nieskoordynowane postrzeganie czasu jako takie jest przez osoby silnie religijne, bądź wierzące w zjawiska paranormalne, opisywane jako „spowolnienie czasu przez demona” lub „zatrzymanie czasu przez UFO” itp.
Halucynacje i urojenia interpretowane jako nawiedzenia
Halucynacje (inaczej omamy) polegają na doświadczaniu narządami zmysłów czegoś, czego nie ma. Dotyczyć mogą nie tylko wzroku i słuchu, ale i dotyku i węchu, a rzadziej również smaku. Urojenia zaś to silne zniekształcenia poznawcze dotyczące percepcji rzeczywistości. Na przykład gdy do mieszkania faktycznie ktoś wchodzi, ale choć w rzeczywistości jest to Twoja spokojna żona, to Ty jesteś przekonany, iż właśnie znalazłeś się w jednym pomieszczeniu z wściekłym mordercą.
Halucynacje i urojenia mogą występować niezależnie od zaburzeń psychicznych. Na przykład halucynacje są typowym i tymczasowym objawem zażycia grzybków halucynogennych. Omamy węchowe i smakowe mogą być wywoływane przez infekcje wirusowe, w tym covid, czego doświadczyło wielu z nas. (Anegdotka: dla mnie ten skutek uboczny mimo uciążliwości zadziałał na plus, bo przestały mi smakować moje ulubione chipsy i choć smak i węch dawno wróciły, to wciąż pamiętam ten nieprzyjemny smak, dzięki czemu bardzo rzadko po nie sięgam). Także skrajne zmęczenie (np. brak snu przez ponad dobę) oraz odwodnienie mogą prowadzić do halucynacji i urojeń. Dodatkowo zwłaszcza urojenia występują podczas napadów lękowych.
Jednak regularne doświadczanie urojeń i halucynacji typowe jest głównie dla ludzi cierpiących na choroby psychiczne i zaburzenia osobowości. Oprócz schizofrenii (szczególnie paranoidalnej) problem z percepcją rzeczywistości mają też osoby m.in. z chorobą afektywną-dwubiegunową, zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi i dysmorfofobią. W przypadku zaburzeń osobowości na skraju stanu psychotycznego i odczuwania omamów i urojeń mogą znajdować się ludzie z: zaburzeniem osobowości borderline, schizotypowym zaburzeniem osobowości, histrionicznym zaburzeniem osobowości, narcyzmem, paranoicznym zaburzeniem osobowości.
W przeciwieństwie do ewidentnych schizofreników czy osób dwubiegunowych, objawy zaburzeń osobowościowych nie rzucają się tak w oczy, jeżeli kogoś się w miarę dobrze nie zna. Dlatego najczęściej „wiarygodne” historie o porwaniach przez UFO, opętaniach przez demony czy nawiedzeniach przez duchy lub byty z „poprzedniego wcielenia” pochodzą właśnie od ludzi zaburzonych osobowościowo. W szczególności osób borderline, schizotypowych, paranoicznych i histrionicznych.
Mylenie snów z rzeczywistością oraz paraliż senny
Słuchając ostatnio wywiadu o rzekomym opętaniu, do którego oczywiście podszedłem ze zdrowym sceptycyzmem, rzuciło mi się w oczy m.in. zrelacjonowanie pierwszego kontaktu z „diabłem”. Wyglądał on tak, iż „ofiara” była w półśnie i nie mogła się ruszać, a nad nią stał czart, jak sama relacjonowała. Był to bardzo klasyczny opis paraliżu sennego. W jego trakcie mięśnie szkieletowe są niezdolne do zwykłego ruchu, a świadomość chociaż przebudzona, to miesza fantazje senne z rzeczywistością. Ponieważ nie jest to doświadczenie przyjemne, a często bywa przerażające, to doprowadza do paniki lub choćby depersonalizacji. Osoby, które doświadczyły „opętania” przez demony czy nawiedzenia przez UFO w łóżku w rzeczywistości miały właśnie paraliż senny.
Ten artykuł powstał dzięki wsparciu moich Patronów i Patronek. jeżeli chcesz i możesz sobie na to pozwolić, zachęcam do dołączenia do tego grona na moim profilu w serwisie Patronite.
Jeszcze innym zjawiskiem jest silne śnienie. Realistyczne, głębokie i wciągające sny z rozbudowanymi fabułami. Czasem kontynuowane po kilku, kilkunastu czy choćby kilkudziesięciu dniach w trakcie kolejnych nocy. Sam tego doświadczam, bo moje sny od lat są bardzo żywe, realistyczne, emocjonalne i mindfullnesowe. Ludzie, którzy mają podobnie, czasami mylą takie sny z rzeczywistością. Nie intencjonalnie ani nie jak przy paraliżu sennym, ale na zasadzie, iż coś, co kiedyś im się realistycznie przyśniło. Tli im się we wspomnieniach, jakby nie byli do końca pewni, czy to się wydarzyło, czy był to jedynie dawny sen. W dzieciństwie mi samemu zdarzały się tego typu impresje, najczęściej nawiązujące do gier komputerowych, które akurat przechodziłem. Niestety niektórzy bardzo się w nie wkręcają i wierzą bezkrytycznie w to, o czym śnili. Mogą być przez to przekonani, iż znaleźli się kiedyś np. na statku kosmitów albo w piekle u boku lucyfera.
Nawiedzenie i opętanie po środkach psychodelicznych
Każdy, kto zna temat psychodelików, wie iż mogą mieć one wręcz terapeutyczne działanie. (Badania kliniczne w tym zakresie realizowane są również w Polsce). Jednakże ich efekty zależą od osobowości, nastroju, chwili czy otoczenia – dokładnie tak, jak efekty różnych innych doświadczeń. W jednych okolicznościach coś może sprawić nam przyjemność i pozostawić w pamięci miłe wspomnienie. Jednak w innych doprowadzić choćby do wypadku.
Wizualizacja opętania. Za: Decster1/Pixabay, z późn. zm.Podobnie jest z psychodelikami. Gdy natomiast zażyją je osoby, które wierzą silnie w duchy, demony, płeć astralną, porwania przez UFO itp., mogą doświadczyć związanych z tym wizji. jeżeli uważają, iż psychodeliki są środkiem do połączenia z ukrytym światem, siłami boskimi czy równoległą rzeczywistością – a niestety takie podejście jest mocno podbijane w różnych parareligijnych ruchach, sektach, filmach fantasy, czy o dziwo na kobiecych portalach – to są w stanie w to wierzyć choćby po przeminięciu efektów psychodelicznych.
Dalszy scenariusz jest już podobny, jak w poprzednich przykładach. Fantazje powstałe podczas psychodelicznej fazy mieszają się z rzeczywistością i ktoś podatny na zniekształcenia poznawcze może w nie naprawdę uwierzyć. A to już łatwa droga do przyjęcia przekonania, iż było się w innym świecie. Albo zostało się ofiarą eksperymentów kosmitów. Odwiedziło się czyściec, zostało opętanym, opuściło swoje ciało, odbyło się podróż astralną, skontaktowało się z poprzednim wcieleniem itp.
Opętanie z perspektywy obserwatora
Czasami zdarzają się sytuacje odwrotne. Kiedy to nie dana osoba twierdzi, iż została opętana, ale uważają tak postronni. Bardzo głośny przypadek upubliczniono kilka lat temu. Mężczyzna w trakcie ataku padaczki został uznany przez przechodzącą kobietę za opętanego. Zaczęła więc odczyniać nad nim egzorcyzmy, przeszkadzając jednocześnie w opiece nad leżącym człowiekiem. Miało to miejsce w Legionowie, a całe zajście nagrała… sama kobieta „wyganiająca demona” z chorego mężczyzny.
Bywa, iż zaburzenia obsesyjno-kompulsywne osoby trzecie uznają za opętanie. Interpretują one wówczas niechciane myśli zaburzonego jako podszepty demona. Stanem uchodzącym przez niektórych za opętanie jest też koprolalia, czyli wypowiadanie lub wręcz wykrzykiwanie wulgarnych i nieprzyzwoitych słów. Może być objawem i zaburzeń neurologicznych (np. zespół Tourette’a) i psychicznych (schizofrenia, jak również zaburzenia obsesyjno-kompulsywne).
Dlaczego egzorcyzmy czasem pomagają? Naukowe wyjaśnienie
Medycyna i psychologia znają przypadki, gdy ktoś „wypędza demona” czy „złego ducha” poprzez egzorcyzmy. Jak nauka może wytłumaczyć to zjawisko? Wbrew pozorom jest to dość proste. Gdy osoby trzecie afirmują czyjeś urojenia, halucynacje, głębokie zniekształcenia poznawcze czy błędne interpretacje depersonalizacji, otrzymują zaufanie ze strony „opętanego” (a w rzeczywistości zaburzonego psychicznie). Dzięki temu swoimi działaniami mogą ingerować w świat wewnętrzny np. schizofrenika, którego umysł miesza swoje własne fantazje z rzeczywistością. Kiedy ten uwierzy, iż doszło do pozbycia się demona, jego świat wewnętrzny, choć przez cały czas nie będzie spójny ze światem realnym i poszczególne wydarzenia czy znaczenia będą mu się mieszać, to będzie z nim znacznie lepiej zsynchronizowany.
Inaczej mówiąc, mniejsza będzie rozbieżność między tym, co naprawdę jest i się dzieje a tym, co wydaje się osobie zaburzonej. Jej postrzeganie będzie bliższe faktycznego świata dzięki zbliżeniu swojej umysłowej mieszanki do rzeczywistości. A jeżeli rzecz dotyczy łagodniejszych zaburzeń (np. bez halucynacji i ciężkich urojeń), to może choćby dojść do ich znaczącego złagodzenia.
Psychologiczne i psychiatryczne znaczenie rytuałów
Oprócz tego rytuały same w sobie mogą pomagać w radzeniu sobie z problemami psychicznymi i życiowymi. Mogą długofalowo poprawiać stan zdrowia. Potwierdzają to liczne badania. Jest to łagodniejszy, ale przez cały czas istotny mechanizm, z którym każdy się kiedyś spotkał. Urodziny, topienie marzanny, dzielenie się opłatkiem. Wróżby z wosku w Andrzejki, palenie listy z cechami, których chce się u siebie pozbyć. Przeglądanie starych zdjęć po latach, ślub, pogrzeb, stypa itd. jeżeli robi się to na „odwalsię”, na automacie czy w dysocjacji to nie zadziała. Jednak gdy przeżywa się to autentycznie, może mieć wówczas charakter rytuału i realnie oddziaływać na psychikę. Badania naukowe wiele razy wykazały, iż umiejętnie ukierunkowane rytuały zmniejszają poziom lęku. Wzmacniają skupienie i uczucie bycia tu i teraz (mindfulness). Zapadają silnie w pamięci i budują pozytywne wspomnienia, do których można się potem odnosić w myślach i emocjach.
W efekcie tego wszystkiego nadają sens naszym działaniom. A często jednocześnie tworzą lub wzmacniają więzi międzyludzkie, których głębia także kolosalnie wpływa na zdrowie psychiczne i ogólnie na życie. Silne poczucie bycia tu i teraz, obecności i uważności daje efekt kontaktu z samym sobą i połączenia z czymś ponadfizycznym. A osiąga się go np. podczas rytuałów, medytacji czy modlitw. Ale też występuje naturalnie i spontanicznie, bez specjalnych działań, zwłaszcza u dzieci oraz nieprzebodźcowanych dorosłych.
Moja działalność nie byłaby możliwa bez wpłat na Patronite. Dlatego serdeczne podziękowania kieruję do Patronek i Patronów wspierających mnie w sposób szczególny. Są to: Marcin, Piotr, Miłosz, Agnieszka, Milena, Olaf, Grzegorz, Katarzyna, Daniel, Krzysztof, Tomasz, Paulina, Tomek, Magdalena, Tomasz, Marek, Andrzej, Michał. Zachęcam do dołączania do tego grona, bo tylko to daje mi swobodę i niezależność w tworzeniu.














