Jest stary i chory. Kilka lat spędził w kryzysie bezdomności, mieszkając w furgonetce. Teraz mieszka w lokalu socjalnym, ale choćby na jego opłacanie ledwo go stać. Wcześniej spłacał Fundusz dobrowolnie trochę mniejszymi kilkusetzłotowymi kwotami. Ale pani komornik zabiera teraz ustawowe 60 proc., nie zostawiając mu na życie wystarczających pieniędzy.
Aleksander często trafia do szpitala, bo jest bardzo schorowany. I w szpitalu doszło do awantury. Pielęgniarka zupełnie niepotrzebnie zwlekała z podaniem mu leku przeciwbólowego. Człowiek wył z bólu, aż wreszcie puściły mu nerwy i ją zwyzywał. Ta podała sprawę do sądu i skazali go na grzywnę w wysokości 2000 zł. Jak ktoś, kto ledwo żyje z powodu nędzy, ma ją spłacić? To sądu nie obchodzi. Sąd i jego rodzina mają co jeść.
Ktoś powie, żeby poszedł do pomocy społecznej po zasiłek. Ale przepisy mówią, iż aby taki zasiłek dostać, trzeba mieć mniej niż 1010 zł dochodu. A jego emerytura jest wyższa od tej kwoty i nikogo nie obchodzi, iż jej większość zabiera komornik.
System depcze słabych. Pielęgniarka, odczekawszy potwornie długą chwilę, podała wreszcie Aleksandrowi tabletkę. Gdyby zrobiła to od razu, nie byłoby awantury, procesu i wyroku. Ale tak się nie stało. Oczywiście zrobimy zrzutkę i pomożemy mu tę karę zapłacić. Choć nasze prawo tego zabrania.
Kiedy w krajach Europy Zachodniej ktoś zalega z czynszem, wkraczają służby socjalne. Pytają, co się dzieje i jak można rodzinie pomóc. U nas przeciwnie – czeka się, aż dług urośnie i wyrzuca się ludzi z mieszkania. Jeszcze właściciele mieszkań szerzą propagandę, w myśl której to wyrzucenie za długo trwa i jest strasznie trudne. My, którzy bronimy ludzi przed eksmisją, wiemy świetnie, jak łatwo wylecieć z mieszkania, stracić dach nad głową. Ostatnio skrajna prawica przygotowuje w Sejmie zamach na prawa lokatorskie. I mimo iż Trybunał Konstytucyjny uznał, iż eksmisja na bruk jest sprzeczna z Konstytucją, szykują nowelizację, która eksmisję na bruk ma ułatwić.
W bardzo dawnych czasach największą karą było wypędzenie. I tym właśnie jest eksmisja na bruk. Osuwamy się w otchłań barbarzyństwa.














