"Nie szczepię. Ta szczepionka nie jest przebadana". "Widziałam film, na którym chłopak został sparaliżowany". "Poczekajmy 20-30 lat, zobaczymy, co z tego wyjdzie". W mediach społecznościowych króluje lęk. Pod postami o szczepieniach przeciw wirusowi HPV wylewa się fala komentarzy: "big pharma", "nie wiadomo, co jest w środku", "powikłania". Rodzice, którzy na co dzień deklarują ogólne zaufanie do szczepień, nagle mają dylemat. To "szczepionkowy paradoks" - wierzymy w naukę, ale boimy się tej jednej, konkretnej igły?