Przez lata Garmin rozwijał swoje urządzenia według dość oczywistego schematu: więcej funkcji, więcej sensorów, lepszy ekran, dokładniejszy GPS, bardziej rozbudowane mapy i coraz głębsza analiza treningu. Nowy produkt Garmin, opaska CIRQA, obiera zupełnie inną strategię.
Nie ma ekranu. Nie pokazuje tempa. Nie wyświetla powiadomień. Nie prowadzi po trasie. Nie zastępuje klasycznego zegarka sportowego. I tu pytanie, czy właśnie na tym polega jej największa zaleta?! Jaką drogę obiera Garmin, wprowadzając na rynek opaskę CIRQA?
Zostaje warstwa sensoryczna, algorytmy fizjologiczne, Garmin Connect i całodobowe zbieranie danych, ale znika konieczność noszenia na nadgarstku kolejnego wyświetlacza. CIRQA jest pierwszą bezekranową smart opaską Garmina i bezpośrednią odpowiedzią przede wszystkim na Whoop, ale także na Polar Loop, Fitbit Air i w pewnym sensie Oura Ring. Garmin wycenił ją w Polsce na około 800-900 zł. Podstawowe funkcje zdrowotne i treningowe nie wymagają dodatkowego abonamentu. Producent deklaruje do 10 dni pracy na jednym ładowaniu, ale do tego jeszcze wrócę.

W zasadzie te główne założenia pokazują, w jaki sposób należy oceniać CIRQA. Wiele osób w trakcie testów pytało mnie: „Czy jest lepsza od Forerunnera lub od Fenixa?” To było źle zadane pytanie, lepiej brzmi ono: „Czy można uzyskać większość najważniejszych danych fizjologicznych Garmina bez konieczności noszenia zegarka Garmina?” I tutaj odpowiedź robi się znacznie ciekawsza.
Konstrukcja – sensor, pasek i adekwatnie nic więcej
CIRQA ma bardzo minimalistyczną konstrukcję. Moduł mierzy około 27 × 47 × 9 mm, wykonano go z polimeru wzmacnianego włóknem, a sam sensor waży około 14,8 g. Wraz z paskiem masa wynosi około 20,7 g w rozmiarze S/M i 21,2 g w L/XL. Sam sensor nie jest mały, ale całość to naprawdę niewiele. Dla porównania Polar Loop waży około 29 g, a jego korpus ma 27 × 42 × 9 mm. CIRQA jest więc bardzo lekka choćby na tle urządzeń należących do tej samej kategorii.
Pasek ma 24 mm szerokości i wykonany jest z materiału tekstylnego ComfortFit. CIRQA występuje w dwóch podstawowych zakresach: S/M – nadgarstek 120-200 mm, L/XL – 145-240 mm. Ale tu od razu ukazuje się nowa funkcjonalność CIRQA – urządzenie można również nosić na ramieniu, co ma szczególne znaczenie podczas treningu. Wymaga to zakupu dodatkowego paska na ramię.

Całość jest odporna na wodę do 5 ATM, więc pływanie, prysznic czy trening w deszczu nie stanowią problemu. Problemem może być natomiast sam materiał paska. Tekstylna konstrukcja potrafi zatrzymywać wilgoć i schnie wolniej, niż można oczekiwać po urządzeniu projektowanym do noszenia przez 24 godziny na dobę. Przy częstych treningach oznacza to, iż drugi pasek może być bardziej praktyczną potrzebą niż dodatkiem. Szczególnie jest to ważne, a zarazem mało komfortowe, gdy decydujemy się nosić opaskę na ramieniu. Wilgoć z paska moczy nam koszulę lub bluzę, którą nakładamy po treningu. I tutaj pojawia się kolejny minus: dodatkowe paski nie należą do tanich.
Brak ekranu jest funkcją, a nie brakiem funkcji
Najważniejszą cechą CIRQA jest oczywiście to, czego urządzenie nie posiada. Nie ma wyświetlacza i na pierwszy rzut oka może to wyglądać jak regres. W praktyce jest to świadoma decyzja projektowa. CIRQA nie ma być urządzeniem, z którym użytkownik wchodzi w interakcję kilkadziesiąt razy dziennie. Ma zbierać dane w tle. Zakładasz ją rano, idziesz do pracy, trenujesz, śpisz i dopiero wtedy, kiedy chcesz, otwierasz Garmin Connect i analizujesz informacje.
To fundamentalnie inna filozofia niż smartwatch – nie ma powiadomień, nie ma wiadomości, nie sprawdzasz pogody. Nie patrzysz co kilka minut na liczbę kroków, nie obserwujesz Body Battery po każdym stresującym spotkaniu. Urządzenie ma mierzyć, a nie domagać się uwagi. W 2026 roku jest to coraz wyraźniejszy trend. Whoop, Polar Loop, Fitbit Air i smart ringi pokazują, iż część użytkowników chce więcej danych, ale mniej urządzenia i z tym trendem świadomie podąża Garmin.
Fizyczny przycisk – mały element o ogromnym znaczeniu
Garmin zrobił jednak coś bardzo rozsądnego. CIRQA nie jest całkowicie pozbawiona interfejsu. Na obudowie znajduje się fizyczny przycisk funkcyjny, dzięki którego można manualnie rozpocząć i zakończyć trening, a silnik haptyczny potwierdza operację wibracją. Brzmi banalnie, ale w bezekranowym trackerze jest jednak niezwykle użyteczne.
Automatyczne wykrywanie aktywności zawsze jest kompromisem. Algorytm musi zdecydować, kiedy zwykły spacer stał się treningiem, kiedy trening się skończył i jak sklasyfikować aktywność. Przycisk usuwa część tej niepewności. Wychodzisz biegać i chcesz mieć pewność, to naciskasz przycisk. Czujesz wibrację i wiesz, iż trening został rozpoczęty. To zdecydowanie bardziej sportowe podejście niż całkowite zdanie się na automatyczne rozpoznawanie aktywności.

CIRQA obsługuje ponad 80 profili aktywności, a wybrane aktywności może również wykrywać automatycznie. Przycisk ma ponadto dodatkowe funkcje. Może między innymi uruchomić transmisję tętna, a potrójne naciśnięcie służy do przejścia w tryb parowania. To drobiazg konstrukcyjny, który moim zdaniem daje CIRQA sporą przewagę funkcjonalną nad częścią bezekranowych konkurentów.
Sensory – serce całej konstrukcji
Ponieważ CIRQA nie ma ekranu ani GPS-u, praktycznie cały sens urządzenia skupia się wokół sensorów i algorytmów. Oficjalna specyfikacja wymienia m.in.: całodobowy optyczny pomiar tętna, Pulse Ox, akcelerometr, pomiar temperatury skóry, monitorowanie HRV, oddechu, stresu, snu i aktywności. Tętno jest rejestrowane całodobowo i to niezwykle istotne, ponieważ praktycznie wszystkie bardziej zaawansowane algorytmy Garmina są pośrednio zależne od jakości danych fizjologicznych.

Body Battery nie jest przecież fizycznym pomiarem „energii”. Training Readiness również nie pochodzi z jednego sensora, a jest algorytmiczną interpretacją wielu sygnałów. o ile podstawowe dane, szczególnie tętno, HRV i sen, są błędne, wszystkie kolejne warstwy analizy również tracą wartość.
Dokładność tętna – najważniejszy test CIRQA
W pierwszych testach CIRQA wypada pod tym względem obiecująco. Odczyt optyczny CIRQA w porównaniu z pasem piersiowym (HRM600) uzyskuje bardzo dobrą zgodność. W zależności od miejsca założenia opaski: nadgarstek czy ramię, podczas części treningów pojawiały się również odchylenia charakterystyczne dla pomiaru optycznego. Jednak wskazania są bardzo obiecujące. Moje obserwacje potwierdzają, iż wyższa dokładność, a może raczej bliższa zbieżność z pomiarem tętna z pasa HRM, daje pomiar opaską z ramienia.
Na pewno przez cały czas widać to istotne rozróżnienie. CIRQA przez cały czas wykorzystuje PPG – fotopletyzmografię, a pas piersiowy mierzy aktywność elektryczną serca. Przez co pozostaje lepszym narzędziem do rejestrowania gwałtownych zmian intensywności, interwałów czy sprintów. Sensor optyczny reaguje z opóźnieniem. Dlatego podczas spokojnego biegu, codziennej aktywności i snu CIRQA może dostarczać bardzo dobrych danych, ale podczas szybkich interwałów przez cały czas bardziej ufałbym pasowi piersiowemu.
Napomnę jeszcze raz, iż możliwość założenia CIRQA na ramię może poprawiać warunki pomiaru. Ramię jest często bardzo dobrym miejscem dla optycznego sensora HR: mniej ruchów nadgarstka, większa powierzchnia tkanki i możliwość stabilniejszego kontaktu ze skórą. To jedna z najbardziej interesujących funkcji CIRQA dla sportowców.

CIRQA potrafi nadawać własne tętno, ale nie należy jej traktować jak pełnoprawnego zegarka treningowego obsługującego zewnętrzne sensory w taki sam sposób jak Forerunner czy Fenix. I to ma znaczenie, ale z drugiej strony po co używać kolejnego sensora do sensora? o ile jednak wykonujemy bardzo intensywny trening i zależy nam na maksymalnej jakości zapisu HR, CIRQA nie daje takiej elastyczności jak klasyczny zegarek Garmina współpracujący z pasem HRM. CIRQA wydaje się znakomitym collectorem danych 24/7, ale mniej kompletnym urządzeniem do zaawansowanego rejestrowania treningu.
GPS – największy kompromis sportowy
CIRQA nie posiada własnego odbiornika GPS. To prawdopodobnie najważniejsza rzecz, którą powinien wiedzieć biegacz przed zakupem. o ile chcesz rejestrować trasę, tempo i dystans podczas biegu, CIRQA korzysta z Connected GPS, czyli danych lokalizacyjnych telefonu. Oznacza to konieczność zabrania telefona. Dla osoby biegającej zawsze z telefonem – praktycznie bez znaczenia, ale dla mnie lub biegacza przyzwyczajonego do zostawiania telefonu w domu – poważne ograniczenie.
W tym miejscu widać zasadniczą różnicę pomiędzy CIRQA a Forerunnerem lub Fenixem. Zegarki są samodzielnym komputerem sportowym, a CIRQA jest sensorem połączonym z ekosystemem.
Sen – jeden z najmocniejszych argumentów za CIRQA
CIRQA oferuje zaawansowane monitorowanie snu, zawierające czas snu, fazy snu, Sleep Score, Sleep Coach, drzemki, zmienność oddechu, HRV, temperaturę skóry, Body Battery, Smart Wake Alarm. I właśnie sen może być jednym z głównych powodów zakupu tej opaski. Wiele osób nie lubi spać z dużym Fenixem czy Forerunnerem. Przyznam, iż komfort snu z opaską jest dużo wyższy i nadgarstek bardziej odpoczywa. CIRQA ważąca około 21 g jest znacznie mniej odczuwalna.
Można więc trenować z zegarkiem, a po treningu wystarczy zdjąć go i założyć CIRQA. Garmin zaprojektował ekosystem tak, aby urządzenia mogły uzupełniać dane użytkownika i to działa bardzo poprawnie. Dodatkowo otwiera to bardzo interesujący scenariusz: Forerunner/Fenix do treningu, CIRQA do życia i snu. Dla zaawansowanego sportowca może to być choćby ciekawsze zastosowanie niż używanie CIRQA jako jedynego urządzenia.
HRV – dane ważniejsze niż pojedynczy pomiar
CIRQA monitoruje Heart Rate Variability, czyli zmienność odstępów pomiędzy kolejnymi uderzeniami serca. W praktyce nie chodzi o ocenę pojedynczej wartości HRV. Największe znaczenie ma trend względem indywidualnej wartości bazowej. Spadek HRV może korelować z dużym obciążeniem treningowym, stresem, niedoborem snu, spożyciem alkoholu czy rozwijającą się infekcją. Właśnie dlatego całodobowy tracker ma przewagę nad urządzeniem zakładanym wyłącznie na trening. CIRQA zbiera kontekst, a w analizie regeneracji kontekst jest często ważniejszy niż pojedynczy trening.
Body Battery – jedna z największych przewag ekosystemu Garmin
CIRQA obsługuje Body Battery i to jedna z najbardziej charakterystycznych funkcji Garmina. Algorytm łączy między innymi informacje dotyczące HRV, stresu, aktywności oraz snu, próbując oszacować dostępne zasoby organizmu w skali 0-100.
UWAGA – nie należy interpretować wartości 37 jako fizycznego poziomu energii. A to jest bardzo częstym błędem użytkowników. To wskaźnik algorytmiczny, gdzie jego wartość polega przede wszystkim na obserwacji trendu. o ile przez kilka tygodni użytkownik widzi, jak sen, alkohol, późny trening czy stres zawodowy wpływają na nocne „ładowanie” Body Battery, dane zaczynają mieć realną wartość praktyczną. I tutaj CIRQA może być skuteczniejsza od zegarka. Nie dlatego, iż mierzy lepiej, ale dlatego, iż łatwiej nosić ją bez przerwy.
Training Readiness i Training Status – CIRQA zaczyna mówić językiem Forerunnera
Jedną z największych przewag CIRQA nad prostymi opaskami fitness jest dostęp do zaawansowanych algorytmów Garmina. Urządzenie oferuje między innymi Training Readiness i Training Status. Training Readiness interpretuje gotowość organizmu do wysiłku na podstawie wielu parametrów związanych z regeneracją i obciążeniem, a Training Status patrzy szerzej. Określa relację pomiędzy kondycją, obciążeniem treningowym i HRV. To ważna różnica względem prostych trackerów liczących kroki i sen.
CIRQA próbuje odpowiedzieć nie tylko „Co robiłeś?”, ale również: „Jak Twój organizm reaguje na to, co robiłeś?”. Dla biegacza przygotowującego się do maratonu, triathlonisty czy kolarza jest to zdecydowanie bardziej użyteczne.
VO2 max
CIRQA potrafi również pracować z estymacją VO2 max. Trzeba jednak pamiętać, czym jest VO2 max w takim urządzeniu. Na pewno nie jest to laboratoryjny pomiar wymiany gazowej. To estymacja tworzona na podstawie relacji pomiędzy intensywnością wysiłku, tętnem i parametrami ruchu. Wartość pojedynczego pomiaru jest mniej istotna niż trend. o ile przez trzy miesiące VO2 max systematycznie rośnie przy podobnych warunkach pomiaru, informacja jest użyteczna treningowo.
Stress Tracking
CIRQA całodobowo analizuje również stress. Ponownie – nie chodzi o psychologiczną diagnozę stresu. Garmin interpretuje przede wszystkim zmiany fizjologiczne widoczne w rytmie pracy serca. Dzięki temu można zauważyć, iż organizm pozostaje pod zwiększonym obciążeniem również wtedy, kiedy użytkownik subiektywnie tego nie odczuwa. Połączenie Stress + HRV + sen + Body Battery + Training Readiness jest znacznie bardziej wartościowe niż każdy z tych parametrów analizowany osobno.
Temperatura skóry i zdrowie kobiet
CIRQA posiada również możliwość monitorowania zmian temperatury skóry, ale nie należy tego mylić z termometrem medycznym. Najbardziej użyteczne są odchylenia względem indywidualnej wartości bazowej. Temperatura może być wykorzystywana między innymi jako dodatkowy sygnał dotyczący zmian fizjologicznych oraz w funkcjach zdrowia – głównie u kobiet. CIRQA współpracuje także z Natural Cycles, co jest istotnym elementem ekosystemu monitorowania cyklu.
Pulse Ox
Na pokładzie CIRQA znajduje się również Pulse Ox, czyli optyczne szacowanie saturacji krwi. Pomiar może działać podczas snu lub szerzej – zależnie od konfiguracji. Trzeba jednak bardzo wyraźnie zaznaczyć, iż CIRQA nie jest pulsoksymetrem medycznym. Dane SpO2 z urządzeń nadgarstkowych najlepiej traktować jako dodatkową informację i obserwować trendy, a nie diagnozować na ich podstawie stan zdrowia.
Bateria – 10 dni zmienia sposób korzystania z urządzenia
Garmin deklaruje do 10 dni pracy. W moich testach CIRQA choćby przekroczyła deklarowane 10 dni, choć rzeczywisty czas będzie oczywiście zależał od ustawień i sposobu użytkowania. W trakcie wykorzystywania „magicznego guzika” i uruchamianiu pomiaru, np. biegu, wskaźnik naładowania baterii szybciej traci na wartości. Wskazanie naładowania możemy sprawdzić w Garmin Connect, wybierając opaskę z listy urządzeń Garmin. Pełne ładowanie zajmuje około godziny i głównie zależy od mocy ładowarki.

Inne urządzenia dostępne na rynku zachowują baterię na poziomie od 7 do 14 dni. Tak więc CIRQA znajduje się mniej więcej w środku stawki. Ale 10 dni jest wystarczająco długim okresem, żeby ładowanie przestało być codziennym elementem rutyny. Co ważne, w końcu mamy jeden kabelek do wszystkich urządzeń. Możemy nim naładować zegarek, opaskę czy pas HRM. Natomiast tu już od pewnego czasu oczekuję na zmianę koncepcji GARMIN i przejście na bardziej nowoczesny system ładowania – poprzez ładowarki magnetyczne lub magnesowe, bo jestem pewien, iż każdy użytkownik GARMIN miał już swoje historie związane z kabelkami i wtyczkami do ich ładowania.
Garmin Connect i istniejący ekosystem Garmina
Z moich obserwacji wynika, iż najbardziej oczywistym użytkownikiem CIRQA wcale nie musi być osoba, która nie posiada zegarka sportowego. Wręcz przeciwnie — moim zdaniem największy sens CIRQA zaczyna mieć właśnie wtedy, gdy zegarek Garmina już mamy. Wyobraźmy sobie zaawansowanego biegacza. Rano zakłada Forerunnera 970 i wychodzi na 20 kilometrów z treningiem progowym. Zegarek robi wszystko, do czego został stworzony: rejestruje trasę, tempo, tętno, dynamikę, biomechanikę biegu i całą masę parametrów, które po powrocie można analizować przy kawie — czasami niemal tak długo, jak trwał sam trening.
Po powrocie aktywność synchronizuje się z Garmin Connect, Forerunner ląduje na biurku, a jego miejsce na nadgarstku zajmuje CIRQA. Od tej chwili to ona przejmuje „drugą zmianę”. Przez resztę dnia monitoruje tętno, stres i Body Battery, wieczorem dostarcza informacji o regeneracji, a podczas snu zbiera dane dotyczące HRV, temperatury skóry, oddechu i struktury snu. Następnego ranka Garmin Connect może połączyć obie części tej układanki: wie, co zrobiliśmy podczas treningu, i jednocześnie widzi, jak organizm poradził sobie z tym, co mu zafundowaliśmy.

I właśnie w takim scenariuszu CIRQA przestaje wyglądać jak „Garmin bez ekranu za 200 dolarów”, a zaczyna przypominać brakujące ogniwo ekosystemu Garmina. Nie zastępuje Forerunnera i choćby nie próbuje tego robić. Zamiast tego przejmuje jego obowiązki wtedy, gdy GPS, mapy, ekran AMOLED i podgląd tempa nie są już potrzebne. Czy ma sens dla osoby, która chce kupić jedno urządzenie do wszystkiego? Prawdopodobnie nie. Czy zastąpi dobry zegarek sportowy? Również nie. Ale dla zaawansowanego użytkownika, który chce zbierać dane 24/7 bez konieczności noszenia smartwatcha 24/7, CIRQA zaczyna wyglądać zaskakująco logicznie. A dla gadżeciarza takiego jak ja argumentacja staje się wręcz niebezpiecznie prosta. Przecież nie kupuję kolejnego urządzenia Garmina. Ja tylko dbam o ciągłość danych, jakość monitorowania regeneracji i kompletność ekosystemu.
Brzmi zdecydowanie rozsądniej niż: „chciałem kolejny gadżet”. I być może właśnie dlatego CIRQA może okazać się jednym z najbardziej logicznych produktów, jakie Garmin wprowadził od lat – szczególnie dla tych, którzy chcą korzystać z pełnego potencjału Garmin Connect, ale niekoniecznie chcą być skazani na sportowy zegarek na nadgarstku przez 24 godziny na dobę.









