Choć dzięki rządowemu programowi in vitro urodziło się już ponad 10 tysięcy dzieci, nad jego przyszłością zawisły czarne chmury. Kliniki informują o drastycznych cięciach, a z Ministerstwa Zdrowia odchodzi osoba odpowiedzialna za program. - Przez mniejsze fundusze choćby o 100 par mniej przejdzie u nas procedurę, a środki wyczerpią się już w maju - ostrzega w rozmowie z
tvn24.pl dr n. med. Damian Warzecha z Warszawskiego Szpitala Południowego.