
Współczesna farmacja, która opiera się na nauce, technologii i współpracy z klinicystami, potrzebuje autorytetów. Jednym z nich jest prof. dr hab. n. farm. Małgorzata Maciążek-Jurczyk, kierownik Katedry i Zakładu Farmacji Fizycznej Wydziału Nauk Farmaceutycznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego
NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS 2026 ZA DOROBEK ŻYCIA W FARMACJI
Nagroda Zaufania Złoty OTIS za dorobek życia to szczególne wyróżnienie. Kiedy patrzy pani na swoją wieloletnią drogę zawodową, które momenty uważa pani za najważniejsze?
Droga zawodowa, którą konsekwentnie podążam, trwa już ponad dwie dekady. Od momentu rozpoczęcia mojej „przygody z nauką” stawiam na nieustające pogłębianie wiedzy i rozwój praktycznych umiejętności. Dlatego do najważniejszych i najbardziej przełomowych momentów w karierze zawodowej, które bezpośrednio przełożyły się na jakość mojej pracy, mogę zaliczyć wyjazdy na konferencje krajowe i zagraniczne, kursy i szkolenia udoskonalające. Udział w konferencjach zawsze pozwalał mi śledzić najnowsze trendy oraz wymieniać się doświadczeniami z ekspertami z różnych środowisk. Z kolei kursy i szkolenia dały mi przestrzeń do systematycznego doskonalenia kompetencji, zdobywania nowych kwalifikacji oraz poszerzania perspektywy zawodowej.
Szczególne znaczenie ma dla mnie mój roczny staż post-doc, który odbyłam w University of Waterloo w Kanadzie, co do dziś postrzegam jako wyjątkową okazję na rozwój – zarówno zawodowy, jak i osobisty. Praca w międzynarodowym środowisku umożliwiła mi poznanie innych standardów i metod pracy oraz kultury organizacyjnej. Nauczyła mnie elastyczności, otwartości i skutecznej komunikacji w zróżnicowanym pod względem naukowym zespole. To właśnie te momenty – pełne wyzwań, inspiracji i intensywnej nauki – w mojej ocenie wykształciły mnie jako specjalistę i motywują do dalszego rozwoju. Uważam, iż zdobyte doświadczenia nie tylko wzbogaciły moje kompetencje, ale także zainspirowały mnie do wprowadzania nowych rozwiązań i podnoszenia jakości wykonywanych obowiązków, co w pracy wykorzystuję do dziś.
Pani badania nad interakcjami lek–białko stały się ważnym punktem odniesienia w farmacji klinicznej. Dlaczego są one tak istotne z punktu widzenia praktyki terapeutycznej?
Ponieważ pozwalają przewidywać skuteczność i bezpieczeństwo terapii, optymalizować dawkowanie oraz minimalizować ryzyko działań niepożądanych. Stanowią one fundament racjonalnej i odpowiedzialnej farmakoterapii. Znaczenie tych badań w praktyce terapeutycznej można rozpatrywać na kilku poziomach.
Po pierwsze, wpływ na farmakokinetykę leku, gdyż tylko niezwiązana z białkiem część cząsteczki może przenikać do tkanek, oddziaływać z receptorem i wywoływać efekt terapeutyczny, co ma szczególne znaczenie w przypadku leków o wąskim indeksie terapeutycznym.
Po drugie, ryzyko interakcji między lekami, szczególnie podczas polifarmakoterapii; znajomość mechanizmów tych interakcji pozwala adekwatnie zaplanować terapię skojarzoną i monitorować stan pacjenta w sposób bardziej świadomy.
Po trzecie, zmiana stopnia wiązania leków w szczególnych stanach klinicznych, co może wymagać indywidualizacji dawkowania. Z tego powodu badania nad interakcjami lek–białko mogą stanowić podstawę medycyny spersonalizowanej.
I wreszcie, po czwarte, projektowanie nowych leków, co w szczególności wymaga zrozumienia mechanizmów wiązania potencjalnych, przyszłych leków z białkami. Taka wiedza może ułatwić otrzymanie cząsteczek o korzystniejszych adekwatnościach farmakokinetycznych, przewidywalnym profilu działania i mniejszym ryzyku interakcji.
W ciągu ostatnich dekad farmacja przeszła ogromną transformację. Co pani zdaniem zmieniło się w niej najbardziej zarówno w obszarze nauki, jak i codziennej praktyki?
Ogromna transformacja farmacji w ciągu ostatnich dekad związana jest głównie z postępem w obszarze nauki, rozwojem biotechnologii, cyfryzacji i rozszerzeniem kompetencji farmaceutów. Duże znaczenie mają tutaj również przemiany społeczne, które w niebagatelny sposób wpływają na odbiór farmacji jako nauki oraz farmaceutów jako ważnych pracowników systemu ochrony zdrowia. W wyniku tych przemian farmacja stała się dziedziną bardziej interdyscyplinarną, zaawansowaną technologicznie i silniej osadzoną w praktyce klinicznej niż kiedykolwiek wcześniej. w tej chwili projektowanie leków często opiera się na analizie struktury molekularnej celu terapeutycznego i modelowaniu komputerowym, a nie wyłącznie na metodzie prób i błędów.
Coraz większe znaczenie ma także zmiana w podejściu do farmakoterapii – indywidualizacja terapii, czyli skoncentrowanie się nie tylko na produkcie ale także na pacjencie. Obejmuje to uwzględnianie profilu genetycznego pacjenta, jego wieku, chorób współistniejących czy metabolizmu leków. Do zwiększenia bezpieczeństwa terapii przyczyniają się również technologie cyfrowe wspomagające dostęp naukowców do aktualnych baz danych i wiedzy, co w konsekwencji ułatwia ujednolicanie standardów leczenia. I co najważniejsze, dziś farmaceuci postrzegani są jako partnerzy w procesie leczenia, a nie jedynie jako osoby realizujące receptę. Ich rola znacznie się poszerzyła, począwszy od uczestniczenia w zespołach terapeutycznych, prowadzenia przeglądów lekowych, monitorowania interakcji i działań niepożądanych po opiekę farmaceutyczną czy edukację zdrowotną.
Przez lata pracy naukowej i dydaktycznej kształciła pani kolejne pokolenia farmaceutów. Co uważa pani za najważniejsze w przekazywaniu wiedzy i odpowiedzialności zawodowej młodym ludziom?
To prawda, kolejne lata pracy naukowej i dydaktycznej to przede wszystkim kształcenie kolejnych pokoleń farmaceutów. Niezmiennie moim głównym celem dydaktycznym było i jest przekazywanie solidnych podstaw z zakresu nauk podstawowych, które – w moim przekonaniu – stanowią fundament zarówno procesu kształcenia, jak i działalności naukowej. To właśnie one umożliwiają zrozumienie fundamentalnych mechanizmów i zasad, które znajdują bezpośrednie zastosowanie w codziennej praktyce zawodowej farmaceuty.
Jednocześnie szczególną wagę przywiązuję do rozwijania kompetencji miękkich. Priorytetem zawsze była dla mnie umiejętność komunikacji, budowania relacji oraz kształtowania postawy opartej na zaufaniu – wartości niezwykle istotnych w zawodzie farmaceuty, ale również uniwersalnych w każdej pracy opartej na odpowiedzialności i współpracy z drugim człowiekiem. Ważne jest też wskazywanie młodym ludziom, iż nowe rozwiązania, nowatorskie technologie i nowoczesne podejście do nauki nie są problemem czy zagrożeniem, ale szansą na jeszcze pełniejsze zrozumienie otaczającego nas świata.
Dorobek życia to nie tylko publikacje i tytuły, ale także wpływ na rozwój dziedziny. Z czego jest pani najbardziej dumna?
Dziś największą satysfakcję i powód do dumy daje mi fakt, iż wraz z osobami, z którymi od lat współpracuję, osobami, które w pełni rozumieją istotę podejmowanych zagadnień, konsekwentnie rozwijamy i kontynuujemy moje zainteresowania naukowe, kierując się przy tym zasadami tzw. zielonej chemii. Obejmuje to prowadzenie badań nad zastosowaniem zarówno tradycyjnych, jak i nowatorskich technik analitycznych, opracowywanie nowych metod fizykochemicznych, których celem jest miniaturyzacja narzędzi analitycznych, ograniczenie zużycia potencjalnie toksycznych odczynników organicznych oraz jednoczesne zwiększenie zakresu i jakości uzyskiwanych informacji. Stanowi to jeden z czynników wpływających na rozwój dziedziny.
Gdyby miała pani wskazać jedną wartość, która powinna zawsze towarzyszyć pracy farmaceuty i naukowca, co byłoby dla pani najważniejsze?
Moim priorytetem od zawsze była umiejętność pracy zespołowej, ponieważ jestem przekonana, iż bez zaangażowanego i świadomego zespołu nie sposób zbudować wartościowego dorobku naukowego. Uważam to za istotny element etosu pracy naukowca. Publikacje, stopnie i tytuły naukowe są oczywiście istotnym elementem kariery, jednak dla mnie na pierwszym miejscu zawsze stali ludzie – współpracownicy, z którymi wspólnie realizowałam cele badawcze. Świadomość, iż idee, które wspólnie rozwijamy, są twórczo kontynuowane i udoskonalane przez kolejne osoby, stanowi dla mnie największą wartość i nadaje sens.















