„Musimy zmienić paradygmat systemu ochrony zdrowia, który dzisiaj lokuje pieniądze w procedurach, bez zwracania uwagi, jaki uzysk zdrowotny udaje się osiągnąć. Medycynę naprawczą trzeba zastąpić wczesną interwencją, skuteczną profilaktyką, edukacją i budowaniem odpowiedzialności zdrowotnej obywateli” – uważa dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.
Według dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w systemie trzeba zrewidować praktycznie wszystko. „Zawsze byłam zwolenniczką ewolucji w ochronie zdrowia, byłam przeciwna rewolucyjnym rozwiązaniom. Teraz skłaniam się do stwierdzenia, iż musimy stworzyć reguły gry na nowo. Należy zupełnie inaczej ulokować podejście obywatela do dbałości o własne zdrowie, czyli chociażby zrewidować zasady systemu ubezpieczeń zdrowotnych, bo dzisiaj nie mobilizuje on obywateli do zwiększonej troski o zdrowie” – mówiła dr Gałązka-Sobotka podczas panelu „Jakość życia jako wspólny cel decyzji zdrowotnych” na X Kongresie Patient Empowerment.
Obecny system w żaden sposób nie nagradza nas za to, iż stosujemy się do zaleceń dotyczących zachowania zdrowia. Z drugiej strony jako społeczeństwo deklarujemy, iż zdrowie jest dla nas wartościowe, ale nie potwierdzamy tego w swoich wyborach i zachowaniach. Doktor Gałązka-Sobotka przypomniała badania realizowane przez CBOS w latach 70., 80. i 90., w których zadawano Polakom pytanie, kogo uważają za odpowiedzialnego za ich zdrowie. 75 proc. respondentów wskazywało siebie samych. I dodała – „Kogo w tej chwili wskazują Polacy jako odpowiedzialnych za ich zdrowie? Państwo, to państwo jest odpowiedzialne za nasze zdrowie. Czyli, po pierwsze, musimy przenieść na obywateli narzędzia samoopieki i samoodpowiedzialności. Dla wielu osób może to być niewygodne, ale prawda jest taka, iż my sami mamy dużo większą sprawczość, żeby sobie zapewnić długowieczność, niż mógłby to dla nas zrobić minister zdrowia. Minister zdrowia tak naprawdę ma mocno związane ręce i w wielu obszarach nie pomoże nam, jeżeli wcześniej sami nie byliśmy sprawczy”.
Zdaniem dr Gałązki-Sobotki jako społeczeństwo nie rozumiemy, w którym momencie zaczyna się troska o zdrowie –powinna się ona zacząć już w momencie poczęcia. Wybory, jakich dokona ciężarna, będą programowały choćby ryzyko rozwoju choroby otyłościowej u jej dziecka – „Choroba otyłościowa nie rozwija się dlatego, iż ktoś dużo je i mało się rusza. Ona się rozwija dlatego, iż zaistniały pewne czynniki już w czasie życia płodowego. Przyszła mama musi wiedzieć, iż nie może tłumaczyć swoich wyborów żywieniowych tym, iż po prostu ma ciążowe zachcianki. Musi rozumieć, iż te zachcianki mogą mieć wpływ na to, z jakimi czynnikami ryzyka urodzi się jej dziecko”.
Kolejne uwarunkowania zwiększonego ryzyka zdrowotnego pojawiają się we wczesnym dzieciństwie. Wtedy dziecko, potencjalny pacjent w przyszłości, nie ma jeszcze możliwości samodecydowania o wyborach związanych z dietą czy stylem życia. „Jeżeli matka będzie ulegała agresywnemu marketingowi, który podsuwa jej niezdrowe produkty i do śniadaniówki dziecka będzie wrzucała to, co było w promocji w dyskoncie, a nie to, co powinno się znaleźć w zdrowej diecie, to nie zachowamy dobrej jakości życia, która zależy od naszych wyborów” – podkreśliła dr Gałązka-Sobotka. Jej zdaniem zaczynamy powoli wychodzić z systemu opieki zdrowotnej, który przede wszystkim koncentruje się na naprawianiu zdrowia, a wchodzimy w system ochrony zdrowia, stawiający na prewencję i profilaktykę.
„Powinniśmy teraz stworzyć modele biznesowe, w których lekarze, pielęgniarki, farmaceuci, fizjoterapeuci zrobią wszystko, żeby pacjenta uchronić przykładowo przed cukrzycą, otyłością. W takim modelu ich czujność na wszelkiego rodzaju choroby będzie najbardziej preferowanym i najlepiej wycenionym produktem w systemie ochrony zdrowia” – podkreśliła dr Gałązka-Sobotka. Dlatego państwo swoimi decyzjami, regulacjami powinno pomóc obywatelom w zachowaniu zdrowia i dobrej jakości życia – „Jedną decyzją fiskalną może sprawić, iż woda bez dodatków nie będzie droższa od wody słodzonej, a dzisiaj tak właśnie jest. VAT na czystą wodę wynosi 23 proc.. Wystarczy, żeby ona miała sok, jakiś dodatek i VAT spadnie do 5 proc. Państwo może sprawić, iż reklama wysokoprzetworzonej żywności nie będzie powszechna w polskich mediach, a na pewno, będzie zakazana, o ile dotyczyłaby dzieci i młodzieży. Ponieważ jest to bardzo skomplikowany temat, wielowątkowy, wymaga zaangażowania wielu resortów, aby jakość życia w zdrowiu Polaków stała się naszym udziałem. Wielosektorowe ulokowanie zdrowia w polityce państwa to jest kierunek, którego nam dzisiaj bardzo w tej rewolucji potrzeba”.










![POWIAT BOCHEŃSKI. Ponad 60 mln zł z Krajowego Planu Odbudowy dla szpitala. Zobacz, co zrobiono! [ZDJĘCIA]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/06/pv-8_wynik.jpg)




