Musimy dziś być super czujni i przygotowani na to, iż taka bakteria mogła zmienić swoje adekwatności. Tak, jak było z COVID-em - mówił w Polsat News dr Paweł Grzesiowski, komentując incydent z bakterią dżumy w Rosji. Główny inspektor sanitarny wskazał, iż "ryzyko wybuchu epidemii nie istnieje", jednak sytuacja ta jest "alertem" dla świata medycznego i wymaga naszej szczególnej uwagi.
Epidemia dżumy po incydencie w Rosji? Dr Grzesiowski: Musimy być czujni

W ostatnich dniach świat uważniej zerka na wschód Rosji, gdzie w wyniku błędu ludzkiego doszło do rozbicia próbki z bakterią dżumy płucnej. Kobieta, odpowiedzialna za zdarzenie, zmarła w wyniku powikłań po kilku dniach.
Chociaż Rosja zapewnia, iż sytuację ma pod kontrolą, a wszystkie osoby, które mogły być narażone na kontakt z bakterią dżumy zostały odizolowane, padają pytania o nasze bezpieczeństwo i ryzyko potencjalnego wybuchu epidemii tej choroby.
ZOBACZ: Śmierć po incydencie z dżumą w Rosji. Trump zapowiada pilną rozmowę z Putinem
Dżuma w Rosji? Dr Paweł Grzesiowski komentuje
Do sprawy w studiu Polsat News odniósł się główny inspektor sanitarny dr Paweł Grzesiowski. - o ile doszło do wypadku w laboratorium i tą drogą doszło do zakażenia pracownicy tego laboratorium, to nie mamy do czynienia z epidemią ani z sytuacją, gdzie wiele osób choruje i zaraża się w sposób naturalny, tylko mamy do czynienia z wypadkiem przy pracy - wskazał szef GIS.
Jak zaznaczył, o ile rzeczywiści doszło do takiego wypadku, to mamy do czynienia z sytuacją, w której "objawy pojawiają się bardzo szybko i taka osoba w ciągu kilku dni albo trafia do szpitala i wymaga leczenia, albo umiera".
- Ta choroba jest też mocno zakaźna, czyli gdybyśmy mieli obserwować skutki, to już widzielibyśmy nowych chorych, czyli nowe przypadki i nowe zgony, czy nowe hospitalizacje - tłumaczył Grzesiowski.
ZOBACZ: Donald Trump gotowy pomóc Rosji. "Nie lubię patrzeć, jak przez to przechodzą"
WIDEO: DR Paweł Grzesiowski o sprawie dżumy w Rosji

Dżuma w Rosji? Grzesiowski: Wydaje się, iż nie ma nowych przypadków
Jak wskazał główny inspektor sanitarny, komunikaty ze strony Rosji wydają się sprzeczne lub "wcale ich nie ma".
- Wydaje się, iż nie ma nowych przypadków, a przynajmniej nie słyszymy o tym. Objęto wiele miejsc kwarantanną, czyli tak jakby te miejsca, gdzie ta chora miała przebywać, zostały zamknięte dla ludzi, nie ma tam ruchu - zaznaczył ekspert w rozmowie z Polsat News.
ZOBACZ: Zagrożenie epidemią dżumy w Rosji? Jest głos z Kremla
Grzesiowski wskazał dalej, iż osoby, które mogły mieć kontakt z bakterią dżumy, zostały odizolowane a teraz następuje "taki czas oczekiwania, czy rzeczywiście mogło dojść do rozprzestrzenienia się tej bakterii w tym środowisku".
- Ja myślę, iż ryzyko wybuchu epidemii nie istnieje (...). Natomiast każda tego typu sytuacja, gdzie rzadka choroba pojawia się i zabija, jest alertem dla całego świata medycznego - podkreślił dr Paweł Grzesiowski.
- Musimy dziś być super czujni i przygotowani na to, że taka bakteria mogła zmieć swoje adekwatności. Tak, jak było z COVID-em - on bardzo gwałtownie zmieniał swoje adekwatności, był bardzo zakaźny - i dlatego mamy tak duży oddźwięk tej całej sytuacji (w Rosji - red.) - dodał szef GIS.
Ekspert zaznaczył przy tym, iż musimy być "cały czas w nasłuchu", ponieważ każda epidemia zaczyna się od jednej chorej osoby.














