Trwa ponowna kwalifikacja ośrodków do Krajowej Sieci Onkologicznej. „W działaniach wdrażających krajową sieć brakuje konsekwencji. Dlatego mimo wyznaczenia kryteriów do sieci onkologicznej weszły szpitale ich nie spełniające?” – pytała podczas posiedzenia sejmowej Komisji Zdrowia Joanna Mucha (obecnie niezrzeszona). To pytanie nie doczekało się odpowiedzi.
Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się przez cały czas utrzymać złagodzone kryteria, chodzi przede wszystkim o te dotyczące minimalnej liczby zabiegów chirurgicznych. Dla SOLO I liczba zabiegów wykonanych w roku poprzedzającym kwalifikację w określonych nowotworach miałaby wynosić co najmniej 100, zamiast 150 zabiegów w co najmniej jednej z 16 grup nowotworów. Z kolei dla SOLO III kryterium wykonania w roku poprzedzającym kwalifikację to co najmniej 500 zabiegów chirurgicznych dotyczących określonych nowotworów, a także spełnienie warunku realizacji minimalnej liczby zabiegów w co najmniej 3 (zamiast 5) z 16 grup nowotworów.
Zaostrzenie kryteriów oznaczałaby, iż 70 na 301 szpitali należących dziś do KSO musiałoby z niej wypaść. Warto przypomnieć też, iż do KSO dostał się chociażby niesławny Szpital Południowy, mimo iż choćby tych zaniżonych kryteriów nie spełniał. Efekt? Pacjenci przez cały czas nie mają dostępu do optymalnego leczenia w całym kraju.
„Zdarza się, iż chorzy zostają pozostawieni sami sobie, bo słyszą, iż w tym szpitalu już wyczerpali możliwości leczenia i muszą szukać innych placówek” – opowiada mZdrowie Iga Rawicka, prezes fundacji EuropaColonPolska. Podaje konkretny przykład gdy 69-letni pacjent z rakiem dróg żółciowych nie zareagował na immunoterapię i szpital każe mu teraz szukać badań klinicznych. Samemu, bo w placówce nie ma koordynatora leczenia. „W przypadku tak rzadkich nowotworów jak rak dróg żółciowych jest to szczególnie trudne, bo takich badań w tej chwili nie ma” – uzupełnia Rawicka.
Wdrożenie KSO miało – przynajmniej w założeniu – wyeliminować takie sytuacje. Jak widać nie zlikwidowało. W najnowszym raporcie Onkofundacji Alivia podsumowano realizację Narodowej Strategii Onkologicznej. Z wyznaczonych 95 zadań w ciągu 6 lat udało się zrealizować zaledwie 26. „Wiele zobowiązań z 2020 r. zostało w trakcie realizacji przesuniętych w czasie lub złagodzonych w treści, a formalne „odhaczenie” zadania zbyt często nie oznacza poprawy dla chorych” – podkreśla Joanna Frątczak-Kazana, wicedyrektorka Onkofundacji Alivia.












