Autorzy postulują m.in. umożliwienie wszystkim farmaceutom udziału w okręgowym zjeździe wyborczym oraz wprowadzenie głosowania zdalnego w formule e-voting. Sygnatariusze apelują o zmiany, które ich zdaniem zwiększą reprezentatywność i transparentność wyborów samorządowych. Chcą odejścia od obecnego modelu opartego na delegatach. Postulują również udział wszystkich członków izby w zjeździe wyborczym, uruchomienie e-votingu oraz stworzenie systemu wcześniejszej prezentacji kandydatów ubiegających się o funkcje w samorządzie.
O władzach samorządu decyduje nie więcej niż 4 proc. farmaceutów
Sygnatariusze przekonują, iż obecny model wyborczy ogranicza wpływ większości farmaceutów na funkcjonowanie samorządu.
Jak wskazano w piśmie, „o obsadzie najważniejszych funkcji w OIA oraz wyborze delegatów na Krajowy Zjazd Aptekarzy decyduje nie więcej niż 4% zrzeszonych w OIA w Krakowie farmaceutów”. Zdaniem autorów jest to jeden z głównych czynników ograniczających zaangażowanie członków izby w sprawy samorządowe.
Autorzy zwracają również uwagę na rozwój technologii. Ich zdaniem argumenty organizacyjne, które kiedyś uzasadniały wybory pośrednie, straciły dziś znaczenie.
– Dostępne w tej chwili systemy łączności zdalnej umożliwiają przeprowadzenie głosowania w sposób bezpieczny i zautomatyzowany. Trudności organizacyjne, które uzasadniały wprowadzenie wyborów pośrednich, tracą więc na znaczeniu” – napisano w dokumencie.
W ocenie wnioskodawców „logistyka wyborów pośrednich nie jest już ułatwieniem, ale utrudnieniem dla zainteresowanych farmaceutów”.
Prezes NIA wskazywał na zagrożenia związane z e-votingiem
Nie wszyscy przedstawiciele samorządu aptekarskiego podzielają jednak ten pogląd. Do pomysłu e-votingu kilka miesięcy temu odniósł się prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, Marek Tomków. W swojej wypowiedzi podkreślał, iż nie jest przekonany do elektronicznej formy głosowania.
– Ja mówiąc szczerze, wielkiego zaufania do tego procesu nie mam – stwierdził.
Prezes NRA zwracał uwagę przede wszystkim na kwestie bezpieczeństwa procesu wyborczego. Wskazywał także na możliwość przejmowania certyfikatów wykorzystywanych przez farmaceutów do potwierdzania tożsamości.
– Oczywiście ułatwiłoby to w wielu miejscach głosowanie tym, którzy chcieliby, iż tak powiem, zawładnąć rządem dusz i przejąć certyfikaty farmaceutów, bo to nie jest trudne” – argumentował.
Wśród jego kontrargumentów pojawiły się również koszty wdrożenia takiego rozwiązania.
– Po pierwsze, będzie to kosztowało kilka milionów złotych – mówił Marek Tomków, odwołując się do doświadczeń innych samorządów zawodowych.
Czy e-voting zwiększyłby frekwencję?
Prezes NRA kwestionował również twierdzenie, iż głosowanie elektroniczne automatycznie zwiększy zainteresowanie wyborami.
– Opowieści o tym, iż nagle wszyscy rzucą wszystko i będziemy mieli tłumy, w to nie wierzę – ocenił.
Jeszcze mocniej odniósł się do argumentów dotyczących problemów z uczestnictwem w tradycyjnych wyborach.
– Sytuacja, w której ktoś mi powie, iż 90% farmaceutów nie może przyjść na wybory w sobotę po południu, bo wszyscy siedzą w pracy, to jest bzdura” – stwierdził.
Dwie wizje samorządu aptekarskiego
Dyskusja wokół e-votingu pokazuje, iż w środowisku farmaceutycznym ścierają się dziś dwie wizje funkcjonowania samorządu zawodowego. Zwolennicy zmian przekonują, iż większy udział farmaceutów w wyborach zwiększy reprezentatywność władz izb i zachęci członków samorządu do większej aktywności. Przeciwnicy podnoszą natomiast kwestie bezpieczeństwa, kosztów oraz ryzyka nadużyć związanych z głosowaniem elektronicznym. Jest to także dyskusja o tym, jak szeroki wpływ na wybór władz samorządu powinni mieć farmaceuci oraz czy obecny model reprezentacji odpowiada oczekiwaniom środowiska.
Co istotne, e-voting nie jest rozwiązaniem całkowicie nowym w samorządach zawodów medycznych. Taką drogą poszedł już samorząd lekarski, który dopuścił głosowanie elektroniczne w wyborach swoich władz, co przyczyniło się do wzrostu frekwencji. Dla zwolenników zmian jest to argument, iż także farmaceuci mogliby korzystać z podobnych narzędzi. Przeciwnicy odpowiadają jednak, iż wdrożenie takiego systemu wymagałoby poniesienia wysokich kosztów.















