Zima w Polsce to dla wielu rodziców czas strategicznych dylematów, które mogłyby zawstydzić planistów kampanii napoleońskich. Gdy słupek rtęci spada poniżej zera, w głowach mam i babć uruchamia się alarmowy protokół "przeziębienie". Tymczasem lek. Łukasz Durajski, rezydent pediatrii, przekonuje, iż nasze narodowe podejście do hartowania dzieci to "absolutny dramat". - Zamiast kolejnej warstwy wełny, potrzebujemy zmiany myślenia - najlepiej na model skandynawski, w którym mróz nie jest wrogiem, a sprzymierzeńcem odporności - mówi w rozmowie z tvn24.pl.