Badania kliniczne porównujące inhibitory SGLT-2 (flozyny) z placebo dawały niejednoznaczne wyniki w kontekście ich wpływu na rozwój stopy cukrzycowej. Brakowało jednak wiedzy, jak ryzyko to kształtuje się w bezpośrednim porównaniu z inną nowoczesną grupą leków – agonistami receptora GLP-1.
Najnowsza analiza danych z duńskiego systemu opieki zdrowotnej przynosi ważne rozstrzygnięcia w tej kwestii.
W badaniu kohortowym, obejmującym ponad 84 tys. pacjentów z cukrzycą typu 2 rozpoczynających leczenie w latach 2013–2023, oceniono ryzyko wystąpienia szeroko pojętych powikłań w obrębie kończyn dolnych.
Wyniki ogólne przemawiają na korzyść flozyn - pacjenci rozpoczynający terapię lekami z tej grupy byli narażeni na niższe średnio o 10 proc. ryzyko rozwoju stopy cukrzycowej w porównaniu z leczonymi analogami GLP-1. Statystyczna przewaga nie była widoczna natychmiast, wyraźnie ujawniła dopiero po upływie trzeciego roku obserwacji.
Głębsza analiza danych pozwoliła zidentyfikować prawdopodobne źródło tej różnicy - w przypadku stosowania flozyn obserwowano istotnie rzadsze występowanie neuropatii obwodowych (redukcja ryzyka o 22 proc.). W przypadku pozostałych, groźniejszych powikłań, jak owrzodzenia stopy, choroba tętnic obwodowych czy konieczność amputacji – obie grupy leków prezentowały zbliżony profil bezpieczeństwa i nie wykazano między nimi istotnych różnic.
Wybór inhibitora SGLT-2 w miejsce analogu GLP-1 nie wiąże się ze zwiększonym zagrożeniem rozwoju chorób kończyn dolnych wśród chorych na cukrzycę typu 2. Co więcej, terapia ta może oferować pewną, skromną przewagę neuroprotekcyjną, choć mechanizm tego zjawiska wymaga jeszcze wyjaśnienia.



