Dlaczego spółki farmaceutyczne mogą być najgorętszym przedmiotem inwestycji w 2026 r.

manager24.pl 2 godzin temu

Rajd AI traci impet, a nowy rok rozpoczął się od geopolitycznych wstrząsów. Wielu inwestorów indywidualnych zastanawia się, jak przyjąć bardziej defensywną postawę na giełdzie w 2026 roku, nie rezygnując z atrakcyjnych możliwości zwrotu. Szukają akcji, które oferują pewną ochronę w razie krachu na rynku, zachowując jednocześnie potencjał wzrostowy.

Jednym z sektorów, którego dotyczy to zdaniem wielu specjalistów ds. inwestycji, jest sektor opieki zdrowotnej, a zwłaszcza sektor farmaceutyczny. W tym artykule wyjaśniono, dlaczego spółki farmaceutyczne mogą stać się najgorętszym przedmiotem inwestycji w nadchodzących miesiącach.

Niezaprzeczalnym jest, iż zarządzający funduszami już pozycjonują się w tym kierunku. Badanie „Global Fund Manager Survey”, przeprowadzane co miesiąc przez Bank of America, ujawniło niedawno, iż chociaż specjaliści są generalnie bardzo optymistycznie nastawieni i bardziej niż kiedykolwiek zdeterminowani do inwestowania w akcje, ich niemal ślepy entuzjazm dla sztucznej inteligencji i technologii słabnie. Grudniowe badanie wykazało, iż żaden inny sektor nie był tak mocno przeważony przez zarządzających funduszami, jak producenci farmaceutyków.

Respondenci byli szczególnie optymistyczni co do europejskiego przemysłu farmaceutycznego: prawie jedna piąta stwierdziła, iż ​​sektor opieki zdrowotnej i farmaceutyczny będzie sektorem o najlepszych wynikach na europejskich giełdach w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy; żaden inny sektor nie uzyskał większej liczby odpowiedzi na to pytanie. Ponad 30% zarządzających funduszami ankietowanych przez bank uznało sektor opieki zdrowotnej/farmaceutyczny za niedowartościowany na świecie – również w tym przypadku branża ta osiągnęła lepsze wyniki niż wiele innych.

Jeszcze latem 2025 roku specjaliści mieli w tym sektorze niedoważoną pozycję netto. Pod koniec roku intensywnie kupowali. W styczniowym badaniu Bank of America, opublikowanym w zeszłym tygodniu, sektor opieki zdrowotnej pozostaje drugim najbardziej przeważonym sektorem wśród zarządzających funduszami – tym razem tuż za bankami.

Odnowiona popularność akcji spółek farmaceutycznych jest tym bardziej godna uwagi, iż sektor opieki zdrowotnej w ostatnich latach często rozczarowywał inwestorów: podczas gdy rynki akcji jako całość przeżywały boom, a indeks MSCI World Index wzrósł o około dwie trzecie w ciągu ostatnich trzech lat, jego subindeks Pharma & Biotech zyskał w tym samym okresie zaledwie 20 procent. Podobny, spadkowy trend zaobserwowano w indeksach regionalnych dla USA i Europy, a także w niemieckim indeksie referencyjnym DAX.

Sytuacja się odwróciła, a dynamika przesunęła się w stronę spółek o słabszych wynikach: w ciągu ostatnich sześciu miesięcy indeks MSCI World Pharma & Biotech wzrósł już o dobre 20 procent – ​​w przeciwieństwie do silnie technologicznego indeksu MSCI World, który zyskał zaledwie około 10 procent. Wiele akcji i indeksów z sektora farmaceutycznego i biotechnologicznego odnotowało znaczne wzrosty do końca 2025 roku. Niektóre z nich są notowane w pobliżu historycznych maksimów.

Najważniejszym czynnikiem, który wielokrotnie hamował wyniki głównych spółek farmaceutycznych od 2024 roku, była polityka amerykańska. Naturalnie, sektor ten zawsze funkcjonuje w atmosferze niepewności politycznej, ponieważ jego przychody często zależą od refundacji od towarzystw ubezpieczeń zdrowotnych i innych ubezpieczycieli. Jednak nieprzewidywalny prezydent Donald Trump rzadko przegapił okazję do werbalnego ataku na branżę i grożenia środkami odwetowymi, takimi jak cła. Co więcej, jego ekscentryczny Sekretarz Zdrowia i Opieki Społecznej, Robert F. Kennedy Jr. (72; „Make America Healthy Again”), od wielu lat prowadzi osobistą krucjatę przeciwko medycynie konwencjonalnej, przemysłowi spożywczemu i przemysłowi farmaceutycznemu. Samo podejrzenie, iż mógłby dołączyć do administracji Trumpa w drugiej kadencji, spowodowało gwałtowny spadek akcji spółek farmaceutycznych niedługo po wyborach w USA w 2024 roku.

Co się ostatnio zmieniło? Obawa przed ingerencją Białego Domu nie zniknęła wśród inwestorów farmaceutycznych. Przynajmniej jednak osłabła. W lipcu ubiegłego roku przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen (67) osiągnęła w Szkocji porozumienie z Trumpem, które ograniczyło potencjalne cła na eksport produktów z UE do USA do maksymalnie 15%. Cła na eksport produktów farmaceutycznych z UE są w tej chwili przez cały czas bliskie zeru.

Od późnej jesieni Trump zawarł również porozumienia o obniżce cen z łącznie 16 firmami farmaceutycznymi w USA, w tym z niemal wszystkimi głównymi graczami na rynku. Umowy te dodatkowo zmniejszyły niepewność, a tym samym przyczyniły się do uspokojenia sytuacji.

Potencjał nadrabiania zaległości

Odczuwamy ulgę, ponieważ sytuacja nie potoczyła się tak źle, jak się obawiano” – mówi Markus Manns , zarządzający portfelem i ekspert farmaceutyczny w Union Investment od około 20 lat. „Kwestia taryf wydaje się być do opanowania. Nie widzimy już też tak wielu negatywnych nagłówków w prasie, dotyczących ministra zdrowia USA Kennedy’ego”.

Wraz z nieco mniejszym obciążeniem politycznym sektora, jego mocne strony ponownie wysuwają się na pierwszy plan: przemysł farmaceutyczny jest z zasady branżą o wysokiej marży, odporną na przyszłość i stosunkowo odporną na kryzysy; dlatego tradycyjnie jest notowany na giełdach z premią w wycenie w porównaniu z całym rynkiem. W ostatnich latach premia ta zanikła – i dlatego jest teraz stosunkowo niedrogi. Co więcej, perspektywy wzrostu dzięki nowym produktom stają się coraz bardziej obiecujące.

Biznes transatlantycki

  • Rynek amerykański jest również najważniejszy dla firm europejskich. Na przykład AstraZeneca generuje tam około 40 procent swoich przychodów. Działalność ta jest silnie uzależniona od amerykańskiej polityki zdrowotnej i kursu dolara.

  • Większość produktów farmaceutycznych praktycznie nie podlega amerykańskim cłom. Ze względu na podatki korporacyjne, amerykańscy giganci farmaceutyczni prowadzą duże zakłady produkcyjne w Irlandii; eksportują również z UE do USA. Firmy europejskie z kolei coraz bardziej koncentrują się na produkcji lokalnej. Na przykład Novartis planuje do połowy 2026 roku produkować wyłącznie „w USA dla USA”.

  • Europejskie firmy farmaceutyczne obiecały Trumpowi duże sumy pieniędzy na inwestycje w USA. Łączna wartość zobowiązań wiodących firm przekracza 180 miliardów dolarów.

Zdaniem Christiana Stockera , stratega ds. akcji w UniCredit Bank, europejski sektor opieki zdrowotnej stanowi „atrakcyjną okazję inwestycyjną”: akcje europejskich spółek farmaceutycznych są „tanie i defensywne” i mogą również skorzystać na rosnącym optymizmie.

Innowacje w przygotowaniu

Przemysł farmaceutyczny zawsze jest pełen entuzjazmu, jeżeli chodzi o produkty. Firmy lepiej rozumieją w tej chwili wiele chorób i stały się bardziej produktywne w opracowywaniu nowych leków, argumentuje Manns, ekspert Union Pharma. Dostrzega on zatem nowe możliwości inwestycyjne, na przykład w walce z rakiem. „Przeciwciała bispecyficzne, czyli przeciwciała, które wiążą się jednocześnie z dwiema strukturami docelowymi, mogą zapoczątkować kolejną fazę innowacji”.

Obok amerykańskiej firmy Summit, BioNTech z Moguncji jest uważany za pioniera w tej dziedzinie. Założyciele i prezesi Uğur Şahin (60) i Özlem Türeci (58) zdobyli światowe uznanie dla swojej firmy, gdy współpracowali z amerykańską korporacją Pfizer przy produkcji szczepionki na COVID-19 podczas pandemii. Jednak celem BioNTech jest stanie się ważnym graczem w walce z rakiem. Chociaż firma z Moguncji nie ma jeszcze na rynku ani jednego leku w tym obszarze, trwa ponad 20 badań klinicznych, a pierwszy generator przychodów ma trafić do sprzedaży w 2026 roku. Od tego czasu BioNTech planuje już setki tysięcy pacjentów i potencjalne miliardy dolarów przychodu . Goldman Sachs podniósł długo stagnacyjne akcje BioNTech do „Kupuj” w połowie stycznia. Cena akcji wzrosła o ponad jedną czwartą od początku roku.

BioNTech otrzymał najważniejszy impuls do rozwoju leków onkologicznych z Chin. Chiński przemysł farmaceutyczny przez długi czas pozostawał w tyle, prowadząc działalność głównie na bazie kopii leków zachodnich, tzw. leków generycznych. Jednak od tego czasu w Chińskiej Republice Ludowej pojawiła się prężnie rozwijająca się scena mniejszych firm biotechnologicznych, szczególnie w czołówce badań nad rakiem. Ponieważ takie startupy nie dysponują zasobami, aby wprowadzać swoje produkty na rynek globalny, często mają tylko dwie możliwości: udzielenie licencji globalnym graczom, takim jak Roche, Novartis czy Pfizer, albo bezpośrednią sprzedaż firmy – na przykład BioNTech. Około połowa trwających badań klinicznych firmy z siedzibą w Moguncji opiera się na kandydatach na leki pochodzących z Chin.

Siła napędowa ceny akcji: fuzje i przejęcia

Przejęcia mogą stać się jednym z motorów napędowych wzrostu gigantów farmaceutycznych i biotechnologicznych w niedalekiej przyszłości. Wiele z tych dużych korporacji dysponuje miliardami dolarów rezerw. Dzięki przejęciom mogą one czasami uniknąć długotrwałych, kosztownych i niepewnych procesów rozwoju leków – nowy generator przychodów jest po prostu pozyskiwany w drodze transakcji.

Cały przemysł farmaceutyczny wkracza w tej chwili w cykl trwający około dziesięciu lat, w którym wiele leków traci ochronę patentową” – mówi ekspert Manns. „Potrzebne są zamienniki”. Bank inwestycyjny Jefferies przewiduje, iż liczba przejęć w sektorze farmaceutycznym wzrośnie o 50 procent w 2026 roku w porównaniu z 2025 rokiem. W tym tygodniu pierwszy nabywca wykonał ruch: brytyjski GSK przejmuje amerykańską firmę biotechnologiczną Rapt Therapeutics za 2,2 miliarda dolarów.

Wyścig w produktach odchudzających

Przejęcia również odgrywają rolę w rosnącym rynku leków na odchudzanie. Niedawnym przykładem jest duńsko-amerykańska wojna o licytację między Novo Nordisk a Pfizerem o amerykańską firmę biotechnologiczną Metsera, którą Amerykanie wygrali pod koniec 2025 roku. Najbardziej obiecujący kandydat na lek odchudzający Metsery, MET-097i, ma być podawany raz w miesiącu w formie zastrzyku. Dałoby mu to przewagę nad uznanymi na rynku lekami Wegovy (Novo Nordisk) i Zepbound (Eli Lilly) – które wymagają cotygodniowych zastrzyków.

Prezes Pfizera, Albert Bourla (64), przeznaczy do 10 miliardów dolarów na transakcję z Metserą. Jego firma musiała wstrzymać rozwój własnych leków odchudzających z powodu obaw o bezpieczeństwo. Jednak odchudzanie jest jednym z „najskuteczniejszych i najszybciej rozwijających się obszarów terapeutycznych”, wyjaśnił Bourla po przejęciu Metsery: „Widzimy to prawie jak Viagrę, gdzie ludzie byli gotowi zapłacić i kupić produkt, mimo iż nie był refundowany”. Bourla, bardziej niż wielu konkurentów, pilnie potrzebuje nowych źródeł dochodu. Cena akcji Pfizera gwałtownie wzrosła podczas pandemii dzięki jego działalności w zakresie szczepionek, ale od 2023 roku spadła o ponad połowę.

Walka o pozycję lidera na rynku produktów odchudzających jest zacięta. Novo Nordisk początkowo przewodził, ale później został wyprzedzony przez Eli Lilly, w tej chwili najcenniejszą amerykańską firmę farmaceutyczną. Inni gracze walczą o dominację. Przykładem jest duńska firma biotechnologiczna Zealand Pharma, która poszukuje alternatywnego podejścia. Podczas gdy leki takie jak Wegovy czy Zepbound opierają się na hormonie hamującym apetyt, Zealand koncentruje się na hormonie, który ma szybciej wywoływać uczucie sytości. Ta koncepcja przekonała również szwajcarskiego giganta farmaceutycznego Roche: wiosną 2025 roku Roche nawiązało współpracę z Zealand, która będzie kosztować firmę do 5,3 miliarda dolarów.

Kluczowe pytanie: Kto płaci?

Wejście na rynek produktów odchudzających okazuje się bardzo kosztowne. Co więcej, produkty te wciąż napotykają liczne przeszkody na drodze do powszechnego stosowania. Analityk farmaceutyczny Manns dostrzega największy problem w wysokich kosztach leków, co jest tym poważniejszym obciążeniem, iż pacjenci muszą w tej chwili ponosić większość kosztów sami. „Na przykład w Niemczech kasy chorych nie pokrywają kosztów leczenia” – wyjaśnia Manns.

Jednak w USA sytuacja się zmieni: w tym roku większość kosztów pokryją programy zdrowotne Medicare i Medicaid. W zamian wiodący producenci, Eli Lilly i Novo Nordisk, zobowiązali się do znacznych obniżek cen.

Umowa, którą prezydent USA Trump zawarł w listopadzie z obiema firmami, daje zatem nadzieję nie tylko pacjentom i lekarzom, ale także inwestorom. Jednak produkty odchudzające prawdopodobnie nie staną się produktem masowym, dopóki nie będą mogły być podawane w postaci tabletek, a nie zastrzyków. Novo Nordisk ma już taką tabletkę na rynku amerykańskim, a Eli Lilly planuje pójść w jej ślady.

Szanse na serce

Trzeci istotny obszar przemysłu farmaceutycznego – choroby układu krążenia – również rozpala wyobraźnię. Po udziale w konferencji American Heart Association w Nowym Orleanie pod koniec 2025 roku, analitycy Goldman Sachs mówili wręcz o zbliżającym się „renesansie w całej dziedzinie kardiologii”.

Wydarzenie koncentrowało się między innymi na badaniach nad krytycznym stężeniem Lp(a) we krwi. Od dawna wiadomo, iż Lp(a) jest wskaźnikiem ryzyka chorób takich jak zawały serca i udary mózgu, wyjaśnia ekspert farmaceutyczny Manns. Do tej pory nie było jednak sposobu na obniżenie stężenia Lp(a). Teraz jednak szwajcarska grupa Novartis, we współpracy z kalifornijską firmą Ionis Pharmaceuticals, opracowała taki składnik aktywny. „Wstępne dane będą dostępne w przyszłym roku” – mówi Manns. „Mamy nadzieję na podobny poziom sukcesu, jak w przypadku statyn jako leków obniżających poziom cholesterolu”.

Kontekst: Statyny to leki często stosowane w celu obniżenia poziomu cholesterolu we krwi. Ich celem jest również zmniejszenie ryzyka chorób układu krążenia, takich jak zawał serca i udar mózgu.

Ryzyko w laboratorium

Przemysł farmaceutyczny jako całość ma dobre perspektywy na przyszłość. Z szacowaną globalną wartością rynku przekraczającą 12 bilionów dolarów (2024 r.) i średnim wzrostem na poziomie 5-6% rocznie w ciągu ostatniej dekady, sektor opieki zdrowotnej jest „długoterminowym megatrendem”, jak niedawno podsumował Marc Decker, współdyrektor ds. akcji w Quintet Private Bank, do którego należy również bank prywatny Merck Finck.

Decker zwraca również uwagę na typowe zagrożenia w branży. Ryzyko w okresie poprzedzającym zatwierdzenie nowych leków i terapii jest często trudne do wiarygodnej oceny, choćby dla ekspertów. Ze względu na wysokie koszty, nieudany lek może gwałtownie zrujnować miliardy.

Przytacza dwa niedawne przykłady: Novo Nordisk i Bayer. Akcje duńskiej firmy spadły o około 10 procent pod koniec ubiegłego roku, ponieważ badanie nad chorobą Alzheimera nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Doświadczenie Bayera było wręcz odwrotne: po opublikowaniu w listopadzie pozytywnych wyników badań klinicznych III fazy leku przeciwzakrzepowego Asundexian w profilaktyce udaru mózgu, akcje firmy wzrosły o ponad 10 procent. Od tego czasu wzrosły łącznie o około 60 procent.

Idź do oryginalnego materiału