
Fot. Radio DoxaZimna woda zdrowia i endorfin doda. Z tego założenia wychodzą członkowie grupy Morsy Opole, którzy od listopada do marca zażywają kąpieli w lodowatej wodzie kąpieliska Bolko. To ich dziewiętnasty wspólny sezon. Towarzyszyliśmy im dziś z mikrofonem Radia Doxa.
– 19. sezon, a pierwsza niedziela w tym roku. Bardzo fajne jest. Chłodno, zimno. To jest to, o co chodzi. Woda ma około 2 stopni, więc sezon w pełni. Najlepiej jak jest minus i przerębel, no ale ciężko. Może się doczekamy. Grupa liczy między 50-70 osób. Zależy, czy ktoś dnie wyjeżdża, wiadomo, święta. Nie jesteśmy taką grupą, iż wszyscy przychodzą, listę podpisują. Każdy kto chce, jest chętnie widziany, zapraszamy. jeżeli ktoś chce zacząć morsować, to jest po pierwsze w głowa, czyli dojść do tego wniosku, dojrzeć do tego, iż w końcu przyszedł ten moment i spróbuję. Następnie udać się dla własnego bezpieczeństwa zdrowia do lekarza pierwszego kontaktu, opowiedzieć, co chce się zrobić. I jak lekarz zielone światło da, to wtedy zapraszamy do nas, a my już tutaj pomożemy, wesprzemy, razem wyjdziemy – mówi Dariusz Chwist z grupy Morsy Opole.
– 6 minut dzisiaj. Ze względu na wiatr nie było dłużej, ale wystarczająco. Przede wszystkim jest to zastrzyk euforii. Trochę strachu przed wejściem, a później takiej satysfakcji, iż jednak się to pokonało. No i takie pobudzenie organizmu po wszystkim. To jest super odczucie, to jest to, czego zawsze tak oczekuję po morsowaniu. Syna tutaj w tym roku zachęciłem, jest w sumie drugi raz. Trzeba próbować swoich możliwości – opowiada Krzysztof, który morsuje od 10 lat.
– Takie dreszcze małe, szczypie, no i iż jest taki uśmiech na twarzy po wszystkim. Jak wychodzi się, to później jest chwila takiego zimnego, a potem jakby ciało się ogrzewa i czuć takie ciepło. Z pewnością nie jest to moje ostatnie morsowanie – dodaje Tymek.
– Ktoś tutaj ze znajomych przyszedł, mówi „chodź, spróbujemy”. Znajomego nie ma, ja zostałem. 17 rok, jak dobrze liczę. Najpierw trzeba w głowie wszystko poukładać. Jak już jest mental przygotowany do morsowania, jak do każdej rzeczy, to już tylko iść za głową. Kształtowanie charakteru, unikanie chorób – mówi Zdzisiek.
– Ja już 15 sezon morsuję. Miałam koleżankę, która morsowała i ona mnie może nie namawiała, ale wciągnęła w to, zainteresowało mnie to, tak zaczęłam. I tak do dzisiaj. Wchodzimy do wody, po prostu trzeba się też troszkę psychicznie nastawić na to, żeby wejść i zacząć od sekund, minut i zwiększać ten czas w wodzie. Niektórzy wchodzą na początku do kolan. Organizm sam sobie reguluje jak to ma wyglądać. Najprzyjemniejsze jest praktycznie wyjście później. Jest po prostu tak fajnie ciało znieczulone, iż się nie czuje później tego chłodu. Woda jest fajna, jest cieplejsza jak powietrze, więc się też nieźle wchodzi. Ja do 15 minut jestem w wodzie zawsze. Mogłabym dłużej, ale po prostu organizm już nie chce tego. 5, 10, 15 minut to optymalnie, bo potem można dostać trzęsawki – opowiada Małgorzata.
– Do morsowania namówił mnie Darek, mój syn. 16 sezon chodzę. Regularnie, może dwa razy nie byłam w tym czasie. Jestem w każdą niedzielę, w Sylwestra też byliśmy. Niektórzy przychodzą, patrzą, później się decydują. Teraz słyszę, iż dużo nowych przybyło znowu, przychodzą, pytają, czy mogą. Oczywiście, iż tak. My się cieszymy, im więcej jest ludzi, super. Nie wiem, co to jest grypa, przeziębienie. Przede wszystkim atmosfera jest fajna, fajni ludzie. Spotykamy się, także wesoło jest, przyjemnie. Same endorfinki są u nas – dzieli się wrażeniami Kazimiera.
Spotkania grupy Morsy Opole na kąpielisku Bolko realizowane są w każdą niedzielę i rozpoczynają się zawsze o godzinie 11.00.
Morsowanie na kąpielisku Bolko w Opolu:














