Diagnosta musi być strażnikiem wiarygodności

swiatlekarza.pl 2 godzin temu

Od pracy manualnej do automatyzacji i sztucznej inteligencji – diagnostyka laboratoryjna przeszła ogromną transformację. O przełomowych momentach w rozwoju tej dziedziny, zmieniającej się roli diagnosty oraz wyzwaniach związanych z rozwojem nowych technologii opowiada prof. dr hab. n. med. Jerzy Naskalski

NAGRODA ZAUFANIA ZŁOTY OTIS 2026 ZA DOROBEK ŻYCIA W DIAGNOSTYCE LABORATORYJNEJ

Przez wiele lat był pan świadkiem i uczestnikiem zmian, które ukształtowały współczesną diagnostykę laboratoryjną w Polsce. Który moment uważa pan za punkt zwrotny dla tej dziedziny?

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem laboratorium wykonujące badania na potrzeby medycyny klinicznej, analityka kliniczna była w dużej mierze domeną lekarzy pasjonatów. Wykonywano wprawdzie badania, które już wtedy miały duże znaczenie diagnostyczne – jak oznaczanie stężenia glukozy czy „azotu pozabiałkowego” – jednak ich pracochłonność oraz niepewność wyników sprawiały, iż traktowano je jedynie jako badania pomocnicze, a nie fundament decyzji terapeutycznych. Pracochłonność powodowała długi czas oczekiwania na wynik, co ograniczało ich użyteczność kliniczną. Dodatkowo wielu wybitnych naukowców zajmujących się wówczas tzw. chemią lekarską koncentrowało się raczej na badaniach podstawowych niż na rozwijaniu tzw. diagnostyki rutynowej użytecznej w codziennej pracy w klinice.

Punktem zwrotnym był rozwój nowych metod analitycznych, które pozwoliły zmniejszyć pracochłonność badań, a przez to zwiększyć ich dostępność. Kolejnym przełomem było wprowadzenie pierwszych automatów analitycznych, które znacząco zwiększyły wydajność pracy laboratoriów. Równolegle rozwijała się wiedza dotycząca jakości badań – zaczęto analizować przyczyny błędów, niepewność pomiarów i wprowadzać systemy zapewnienia jakości.

W Polsce szczególne znaczenie miał początek lat 70., kiedy kilka ośrodków akademickich, m.in. w Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Białymstoku, zaczęło wdrażać nowoczesne, zautomatyzowane metody analityczne oraz zorientowaną na potrzeby kliniki organizację pracy. To wtedy powstały realne fundamenty współczesnej diagnostyki laboratoryjnej, a także rozpoczęto systemowe kształcenie kadr w tej dziedzinie.

Diagnostyka laboratoryjna działa często „w tle” medycyny klinicznej, choć bez niej nie ma trafnych decyzji terapeutycznych. Jak zmieniało się rozumienie roli diagnosty w relacji z lekarzem i pacjentem?

Diagnostyka laboratoryjna dostarcza informacji o pacjencie, których nie da się uzyskać w inny sposób, dlatego stanowi integralną część medycyny klinicznej. Jednocześnie od początku istniało pytanie o rolę diagnosty – czy jest on jedynie wykonawcą badań, czy też pełnoprawnym uczestnikiem procesu diagnostycznego. Z czasem ukształtował się model współpracy, w którym lekarz odpowiada za interpretację wyniku w kontekście klinicznym, natomiast diagnosta za jego wiarygodność. To rozróżnienie ma najważniejsze znaczenie – lekarz musi mieć pewność, iż otrzymana informacja jest rzetelna, a za tę rzetelność odpowiada właśnie diagnosta.

Wraz z rozwojem automatyzacji rola diagnosty uległa istotnej zmianie. Coraz mniej czasu poświęca się na manualne wykonywanie badań, a coraz więcej na nadzór nad całym procesem – od pobrania materiału, przez analizę, aż po przekazanie wyniku. Równie ważne stało się skrócenie czasu oczekiwania na wynik, tak aby informacja trafiała do lekarza w możliwie najkrótszym czasie. Pod tym względem diagnosta laboratoryjny jest niezbędnym partnerem lekarza. Natomiast w niektórych obszarach, zwłaszcza w badaniach profilaktycznych i przesiewowych, jeżeli istnieją jasno określone kryteria oceny wyników, diagnosta może podejmować także samodzielne decyzje dotyczące dalszego postępowania. To pokazuje, iż jego rola często wykracza poza samo wydanie wyniku. Odciąża to lekarza od zajmowania się wynikami nieznaczącymi, przez co ma realny wpływ na proces opieki zdrowotnej.

W swojej pracy łączył pan działalność naukową, dydaktyczną i organizacyjną. Który z tych obszarów miał pana zdaniem największy wpływ na jakość opieki nad pacjentem?

Każdy z tych obszarów miał znaczenie, choć w inny sposób. Praca naukowa od początku była moją pasją. Przed laty zajmowałem się inspirowanymi przez prof. Juliana Aleksandrowicza badaniami nad patogenezą białaczek i biochemią granulocytów. Później uczestniczyłem w różnych badaniach klinicznych prowadzonych zwłaszcza przez Klinikę Chorób Metabolicznych oraz Klinikę Nefrologii. Choć efekty takich badań rzadko przekładają się bezpośrednio na praktykę kliniczną, ale to właśnie z wielu drobnych przyczynków buduje się postęp medycyny.

Działalność organizacyjna miała natomiast bardziej bezpośredni wpływ na pacjentów. Wdrażanie nowoczesnych metod, poprawa organizacji pracy laboratoriów i systemów jakości przekładały się na dostępność i wiarygodność badań, a więc na jakość diagnostyki i leczenia.

Zawsze ważna była dydaktyka; przez wiele lat prowadziłem zajęcia dla studentów medycyny oraz współtworzyłem program nauczania analityki medycznej. Kształcenie diagnostów laboratoryjnych miało ważne znaczenie dla całego systemu ochrony zdrowia. w tej chwili właśnie to środowisko fachowych diagnostów laboratoryjnych odpowiada za jakość badań i bezpieczeństwo pacjentów.

Gdy patrzy pan na swoją drogę zawodową, które decyzje uważa pan za najważniejsze?

Najważniejszy był wybór biochemii jako kierunku specjalizacji. To ona stała się fundamentem mojej dalszej pracy naukowej i zawodowej. najważniejsze znaczenie miało także rozpoczęcie pracy w III Klinice Chorób Wewnętrznych Akademii Medycznej w Krakowie, gdzie pod kierunkiem prof. Aleksandrowicza nauczyłem się rozumienia medycyny jako pracy skoncentrowanej na pacjencie. Istotnym elementem mojej działalności było również zaangażowanie w rozwój środowiska diagnostów laboratoryjnych w Polsce. Organizowałem konferencje, sympozja i kursy, a przez wiele lat wydawałem czasopismo „Badanie i Diagnoza”, które służyło popularyzacji nowoczesnej wiedzy i wspierało doskonalenie zawodowe diagnostów i lekarzy.

Jak w kontekście rozwoju nowych technologii i sztucznej inteligencji powinna zmieniać się praca diagnosty?

Nowe technologie i automatyzacja w znacznym stopniu odciążyły diagnostów od prac manualnych, ale jednocześnie postawiły przed nimi nowe wyzwania. najważniejsze stało się zapewnienie jakości oraz odpowiednie dopasowanie usług laboratoryjnych do potrzeb klinicznych. Sztuczna inteligencja może dziś odegrać istotną rolę w analizie dużych zbiorów danych, wyszukiwaniu zależności i wspieraniu decyzji diagnostycznych. Mam jednak nadzieję, iż będzie narzędziem służącym do rozwiązywania problemów diagnostycznych, a nie substytutem myślenia i samej diagnostyki laboratoryjnej.

Idź do oryginalnego materiału