Depresja: „Weź się w garść” mówią bliscy. To tak, jakby człowiekowi bez nóg powiedzieć: „pobiegaj sobie”

przemyslenia.pl 16 godzin temu

Depresja nie krzyczy. Nie zawsze płacze. Często siedzi cicho, w środku człowieka, który z zewnątrz „ma wszystko”. Rodzinę, pracę, uśmiech na zdjęciach. I właśnie dlatego bywa tak okrutnie niezrozumiana.

„Weź się w garść” – słyszy ktoś, kto ledwo ma siłę wstać z łóżka.
„Inni mają gorzej” – mówi się do kogoś, dla kogo każdy dzień jest walką o przetrwanie.
„To tylko w twojej głowie” – jakby to miało sprawić, iż ból zniknie.

To trochę tak, jakby człowiekowi bez nóg powiedzieć: „pobiegaj sobie, rozruszasz się”.

Depresja to nie lenistwo ani słabość

Depresja nie jest brakiem charakteru. Nie jest wygodną wymówką ani chwilowym smutkiem. To choroba – realna, głęboka, często śmiertelnie niebezpieczna. Choroba, która odbiera energię, sens, nadzieję, a czasem choćby zdolność odczuwania jakichkolwiek emocji.

Osoba w depresji nie nie chce – ona często nie może.
Nie może się cieszyć.
Nie może „myśleć pozytywnie”.
Nie może po prostu „zmienić nastawienia”.

Tak jak złamana noga nie zrasta się od dobrych rad, tak depresja nie znika od haseł motywacyjnych.

Dobre intencje, bolesne słowa

Bliscy zwykle nie chcą ranić. Chcą pomóc – tylko nie wiedzą jak. Problem w tym, iż słowa, które miały dodać siły, często ją odbierają.

„Weź się w garść” brzmi jak oskarżenie.
Jak komunikat: „to twoja wina, iż tak się czujesz”.
Jak zaprzeczenie cierpienia.

A człowiek w depresji i tak już obwinia się bez przerwy. Czuje się ciężarem. Ma wrażenie, iż zawodzi wszystkich – i siebie.

Najgorsza jest samotność w tłumie

Depresja potrafi być niewidzialna. Człowiek chodzi do pracy, rozmawia, żartuje. A w środku umiera po cichu. I kiedy w końcu zdobywa się na odwagę, by powiedzieć: „jest mi źle”, słyszy banalną radę zamiast zrozumienia.

To wtedy zapada cisza.
To wtedy rodzi się myśl: „skoro choćby oni mnie nie rozumieją, to może lepiej już nic nie mówić”.

A milczenie w depresji bywa śmiertelne.

Czego naprawdę potrzebuje osoba w depresji?

Nie rad.
Nie porównań.
Nie ocen.

Potrzebuje obecności.
Zwykłego: „jestem przy tobie”.
„Nie rozumiem w pełni, ale chcę spróbować”.
„Twoje cierpienie jest ważne”.

Czasem największą pomocą jest siedzenie obok w ciszy. Bez naprawiania. Bez nacisku. Bez strachu przed „złymi emocjami”.

Depresja to nie wstyd. Wstydem jest obojętność

Wciąż żyjemy w świecie, w którym łatwiej zaakceptować złamaną rękę niż złamaną psychikę. A przecież ból psychiczny potrafi być równie – a czasem bardziej – paraliżujący.

Nie mówmy więc ludziom w depresji, żeby „biegli”, skoro ledwo stoją.
Nie każmy im „brać się w garść”, gdy cała ich siła została już zużyta na samo przeżycie dnia.

Zamiast tego – zatrzymajmy się. Posłuchajmy. Zobaczmy człowieka.

Bo czasem jedno zdanie wypowiedziane z empatią może uratować komuś życie

Idź do oryginalnego materiału