Dentyści będą bezrobotni? Ząb z probówki

angora24.pl 4 godzin temu

Wizyta u dentysty przyszłości może wyglądać zupełnie inaczej niż dziś. Zamiast wiercenia, plombowania i wszczepiania tytanowych implantów lekarz mógłby pobudzić ząb do samodzielnej naprawy, a w skrajnych przypadkach… wyhodować pacjentowi zupełnie nowy. Nad takimi rozwiązaniami pracują już zespoły badawcze w USA i Wielkiej Brytanii. Stawką jest prawdziwa rewolucja w stomatologii regeneracyjnej. Jednym z kierunków są „żywe wypełnienia”. Naukowcy próbują wykorzystać komórki macierzyste i sygnały chemiczne, aby odtworzyć komórki odpowiedzialne za tworzenie szkliwa i zębiny. Udało się już stworzyć organoid zęba, który sam wydzielał białka szkliwa. W praktyce oznacza to, iż kiedyś pęknięty czy uszkodzony ząb mógłby być nie tyle „załatany”, ile biologicznie odbudowany. Jeszcze bardziej spektakularne są próby hodowania całych zębów. Badacze z King’s College London połączyli komórki pobrane z ludzkiego dziąsła z komórkami zębotwórczymi myszy. Powstała hybrydowa struktura przypominająca uzębienie, z żywymi, rozwijającymi się korzeniami. Inny zespół wykorzystał ludzkie oraz świńskie komórki i bioinżynieryjne rusztowanie. Po trzech miesiącach w szczękach miniaturowych świń pojawiły się struktury rozwijające się podobnie do naturalnych trzonowców.

Po co to wszystko, skoro mamy implanty? Bo implant, choć skuteczny, przez cały czas jest ciałem obcym. Nie ma naturalnych nerwów, może zostać zaatakowany przez bakterie, a korona po latach wymaga wymiany. Biologiczny miałby natomiast szansę zachowywać się jak prawdziwy element organizmu. Na dentystyczną rewolucję trzeba jednak poczekać. Badania na ludziach jeszcze się nie zaczęły, a wcześniej naukowcy muszą przejść kolejne etapy eksperymentów. Jedno jest pewne: stomatologia coraz mniej przypomina rzemiosło polegające na łataniu dziur, a coraz bardziej inżynierię żywych tkanek. Być może za kilkanaście lat hasło „proszę szeroko otworzyć usta” będzie oznaczało nie borowanie, ale uruchomienie biologicznego programu naprawczego. A plomba i implant? Kto wie – mogą kiedyś trafić do muzeum stomatologii.

Idź do oryginalnego materiału