Czy szybki proces industrializacji przekroczył granice adaptacji człowieka?

psychiatraplus.pl 5 godzin temu

Najnowsze badanie sprawdza, jak gwałtowna industrializacja i urbanizacja wyprzedzają zdolności adaptacyjne człowieka. Analiza wskazuje, iż przewlekły stres, osłabienie układu odpornościowego i problemy z płodnością mogą wynikać z konfliktu między biologiczną przeszłością naszego gatunku a sztucznym, zanieczyszczonym środowiskiem współczesnych miast.

Industrializacja i hipoteza niedopasowania środowiskowego

Rozwojowi ludzkości od zarania dziejów nieodłącznie towarzyszyła natura. Stanowiła ona podstawowe środowisko funkcjonowania i przetrwania człowieka. Wraz z rozwojem cywilizacji obecność człowieka w środowisku naturalnym stawała się jednak coraz bardziej widoczna i ingerująca. Przełomowym momentem była rewolucja przemysłowa pod koniec XVIII wieku, która zapoczątkowała intensywne przekształcanie ekosystemów. Proces ten uległ dalszemu, gwałtownemu nasileniu w połowie XX wieku w okresie tzw. Wielkiego Przyspieszenia. Od tego czasu zmiany zachodzące w środowisku naturalnym postępują coraz szybciej i na coraz większą skalę.

Choć intensywna industrializacja niewątpliwie przyczyniła się do rozwoju nauki, technologii oraz poprawy jakości życia, niesie ona ze sobą również poważne konsekwencje. W najnowszej pracy autorzy analizują, czy szybka transformacja przemysłowa naturalnych siedlisk człowieka, której jesteśmy w tej chwili świadkami, nie prowadzi do osłabienia naszego przystosowania ewolucyjnego. Zwracają uwagę, iż tempo i skala współczesnych zmian mogą przekraczać zdolności adaptacyjne człowieka. To natomiast w dłuższej perspektywie może stanowić zagrożenie dla naszej dalszej zdolności ewolucyjnej.

Czy mieszkanie w pobliżu wody może sprzyjać dłuższemu życiu?

Zmiany środowiska na przestrzeni dziejów

Przez większość swojej historii ewolucyjnej człowiek funkcjonował w ścisłej zależności od środowiska naturalnego, wywierając na nie niewielki wpływ. Do około 12 tysięcy lat temu działalność Homo sapiens ograniczała się głównie do wykorzystywania naturalnych surowców i dostosowywania się do warunków środowiskowych. Rozwój rolnictwa zapoczątkował osiadły tryb życia oraz stopniowe przekształcanie krajobrazu, jednak relacja człowieka z naturą pozostawała przez cały czas względnie bliska.

Najbardziej gwałtowne i przełomowe zmiany nastąpiły w ciągu ostatnich trzech stuleci wraz z rewolucją przemysłową. Ich skala znacząco wzrosła natomiast w drugiej połowie XX wieku. Postępująca urbanizacja, wykorzystanie paliw kopalnych, rozwój przemysłu chemicznego oraz masowa produkcja plastiku doprowadziły do trwałej transformacji środowiska. Współcześnie ludzie spędzają średnio około 90% czasu w pomieszczeniach. W 2020 roku masa wytworzonych przez człowieka materiałów po raz pierwszy przewyższyła całkowitą biomasę wszystkich organizmów żywych na Ziemi. Zanieczyszczenia, w tym mikroplastik, są obecne choćby w najbardziej odległych ekosystemach, takich jak Amazonia.

Oznacza to, iż organizm człowieka, ukształtowany przez miliony lat ewolucji w warunkach naturalnych, musi w tej chwili funkcjonować w środowisku w dużej mierze sztucznym, silnie przekształconym i obciążonym presją cywilizacyjną.

Zanieczyszczenie powietrza a zaburzenia psychiczne

Czy urbanizacja przekroczyła granice adaptacji człowieka? Jaki wpływ ma industrializacja na nasze zdolności ewolucyjne?

Ciało człowieka posiada wiele mechanizmów, które pozwalają mu przystosowywać się do zmieniających się warunków. Obejmują one szybkie reakcje fizjologiczne, takie jak termoregulacja, długoterminowe zmiany zachodzące w ciągu życia jednostki, mechanizmy epigenetyczne przekazujące potomstwu informacje o warunkach środowiska rodziców oraz najwolniejszy, ale najbardziej trwały proces, czyli dobór naturalny zapisany w genach. Problem polega na tym, iż industrializacja i gwałtowne przekształcenie środowiska realizowane są zaledwie kilka pokoleń. Stanowi to zbyt krótki czas, aby nasze geny zdążyły się do nich dostosować. W efekcie organizm coraz częściej nie nadąża za tempem zmian.

Industrializacja vs. zdrowie

Jednym z obszarów, w których widać to najwyraźniej, jest płodność. W krajach uprzemysłowionych rodzi się coraz mniej dzieci. Coraz więcej badań wskazuje, iż wpływają na to nie tylko czynniki społeczne, ale także biologiczne. Zanieczyszczenie powietrza, pestycydy, mikroplastik oraz substancje chemiczne obecne w plastiku i kosmetykach zaburzają gospodarkę hormonalną i uszkadzają komórki rozrodcze.

Industrializacja silnie wpływa również na układ odpornościowy. Żyjąc w sterylnych, miejskich warunkach, tracimy naturalny kontakt z mikroorganizmami, który przez tysiące lat pomagał „trenować” odporność. W efekcie częściej dochodzi do alergii, chorób autoimmunologicznych oraz obniżonej zdolności organizmu do zwalczania infekcji i nowotworów. Dodatkowo smog, hałas i sztuczne światło nocne osłabiają naturalne mechanizmy obronne organizmu.

Negatywne skutki widoczne są także w pracy mózgu i kondycji fizycznej. Zanieczyszczone i hałaśliwe środowisko utrudnia koncentrację, pogarsza pamięć i sprzyja szybszemu starzeniu się mózgu. Mieszkańcy miast mają również statystycznie niższą siłę mięśni i gorszą wydolność, ponieważ smog obciąża serce i płuca oraz przyspiesza utratę masy mięśniowej.

Wspólnym mianownikiem tych procesów jest przewlekły stres. Stała ekspozycja na hałas, pośpiech i bodźce środowiskowe utrzymuje organizm w stanie ciągłego napięcia. Zaburza to płodność, osłabia mięśnie i negatywnie wpływa na mózg. W rezultacie industrializacja nie tylko zmienia nasze otoczenie, ale także stopniowo ogranicza biologiczną zdolność człowieka do długofalowej adaptacji.

Jak wiek ojca wpływa na zdrowie dziecka?

Między miastem a naturą: Czy industrializacja nas przerasta?

Współczesna industrializacja stworzyła wyraźną lukę między naszym ciałem, ukształtowanym przez miliony lat życia w naturze, a sztucznym środowiskiem miast, w którym funkcjonujemy dopiero od kilku pokoleń. To niedopasowanie sprawia, iż coraz częściej chorujemy. Organizm nie radzi sobie z hałasem, zanieczyszczeniami i ciągłym stresem. Jednocześnie traci kontakt z naturą, który był dla niego podstawą równowagi.

Aby lepiej zrozumieć te procesy, potrzebne są długoterminowe badania porównujące życie w środowisku naturalnym i miejskim. Pozwolą one wskazać, które elementy współczesnego świata nam szkodzą, a które mogą nas chronić. Wnioski są jednak już dziś dość jasne: kontakt z przyrodą nie jest luksusem ani dodatkiem do życia, ale biologiczną potrzebą. Ochrona środowiska to w istocie troska o nasze zdrowie i przyszłość jako gatunku.

Idź do oryginalnego materiału