Czy czeka nas nowa pandemia i zamknięcie świata. Czy historia z 2020 roku może się powtórzyć

eswinoujscie.pl 2 godzin temu

Jeszcze kilka lat temu słowo pandemia brzmiało jak abstrakcja. Dziś wystarczy jeden komunikat o kontrolach sanitarnych na lotniskach aby w głowach milionów ludzi zapaliła się czerwona lampka. Tajlandia wprowadza kontrole pasażerów przylatujących z Indii. Inne kraje Azji robią to samo. Pomiary temperatury obserwacja objawów karty informacyjne dokładnie tak jak w 2020 roku. Pytanie które wraca jak bumerang brzmi jednoznacznie czy to początek nowej pandemii i kolejnego globalnego zamknięcia świata.

Kontrole jak podczas COVID wracają szybciej niż się spodziewaliśmy

Lotniska Suvarnabhumi Don Mueang i Phuket uruchamiają procedury które większość z nas pamięta aż za dobrze. Skanowanie termiczne obserwacja pasażerów pytania o samopoczucie zalecenia dotyczące izolacji w przypadku objawów. Oficjalnie to tylko środki ostrożności. Nieoficjalnie sygnał iż system znów przechodzi w tryb alarmowy.

To właśnie tak wyglądał początek 2020 roku. Najpierw pojedyncze komunikaty. Potem ograniczenia. Następnie chaos zamknięte granice odwołane loty zamrożona gospodarka i strach który sparaliżował świat.

Nowy wirus stare mechanizmy strachu

Tym razem nie chodzi o COVID ale o innego groźnego wirusa. Władze uspokajają iż nie rozprzestrzenia się tak łatwo i iż sytuacja jest pod kontrolą. Dokładnie to samo słyszeliśmy sześć lat temu. Problem nie leży tylko w biologii wirusa ale w reakcji systemów państwowych które nauczyły się jednego narzędzia reagowania prewencyjnego zamykania wszystkiego zanim wydarzy się coś gorszego.

Wystarczy przypomnieć jak gwałtownie świat nauczył się słów lockdown kwarantanna paszport sanitarny ograniczenia przemieszczania się. Te mechanizmy już istnieją. Są gotowe. Wystarczy impuls.

Czy świat jest gotowy na kolejne zamknięcie

Prawda jest brutalna. Świat nie podniósł się w pełni po 2020 roku. Gospodarki są zadłużone społeczeństwa zmęczone a zaufanie do instytucji publicznych dramatycznie niskie. Kolejna fala globalnych restrykcji mogłaby doprowadzić do załamania którego skutki byłyby znacznie poważniejsze niż kilka lat temu.

Dlatego pytanie nie brzmi czy wirus jest groźny. Pytanie brzmi czy rządy ponownie zdecydują się użyć tej samej broni co wtedy. A historia pokazuje iż jeżeli raz coś zadziałało to zostanie użyte ponownie.

Media i efekt domina

Wystarczy kilka nagłówków o nowych kontrolach sanitarnych aby media społecznościowe eksplodowały. Ludzie zaczynają wykupywać bilety wraca temat ubezpieczeń podróżnych pojawiają się pytania o zamknięcia granic i odwołane wakacje. To klasyczny efekt domina.

Strach rozchodzi się szybciej niż wirusy. A algorytmy doskonale wiedzą jak go wzmacniać.

Czy to już pandemia czy jeszcze tylko ostrzeżenie

Na dziś nie ma mowy o globalnej pandemii. Nie ma zamykania granic nie ma lockdownów nie ma masowych restrykcji. Ale są sygnały ostrzegawcze. A historia uczy iż ignorowanie takich sygnałów kończy się źle.

Najbardziej niepokojące jest to iż świat reaguje dokładnie tymi samymi schematami co wcześniej. Kontrola monitorowanie prewencja ograniczenia. To nie są przypadkowe decyzje. To uruchamianie procedur które już znamy.

Jedno pytanie które powinno wybrzmieć głośno

Czy naprawdę chcemy powtórki z 2020 roku. Czy społeczeństwa zgodzą się na kolejne zamykanie świata. Czy tym razem ktoś zada pytanie o proporcje o koszty społeczne i gospodarcze o skutki psychiczne i ekonomiczne.

Bo jedno jest pewne. jeżeli świat znów się zamknie to nie dlatego iż nie było alternatywy. Tylko dlatego iż wybrano najprostsze rozwiązanie.

Czy świat znów stanie? Kontrole sanitarne w Tajlandii budzą niepokojące skojarzenia

Idź do oryginalnego materiału