Jarosław Sota, który przez lata zarządzał klinikami Enel-Med i LUX MED Onkologia w kwietniu został dyrektorem Centrum e-Zdrowia. Gdy internauci zaczęli o tym pisać, instytucja zamknęła komentarze — i wyjaśniła, iż to przez trolle.
Człowiek z LUX MED na czele Centrum e-Zdrowia
20 kwietnia Centrum e-Zdrowia — jednostka budżetowa podległa Ministerstwu Zdrowia — ogłosiło na platformie X, iż nowym dyrektorem zostaje Jarosław Sota. Informacja gwałtownie wywołała falę komentarzy. Powód był konkretny: Sota do niedawna pełnił funkcje dyrektorskie w Enel-Med SA oraz LUX MED Onkologia. Innymi słowy — człowiek z zarządu prywatnych sieci medycznych przejmuje stery instytucji, która odpowiada za cyfryzację publicznej ochrony zdrowia. Część użytkowników wprost mówiła o konflikcie interesów.
Centrum e-Zdrowia zareagowało. Na profilu pojawiło się ogłoszenie: „W związku z wykryciem aktywności noszących znamiona płatnej kampanii, która może mieć związek z tzw. farmą trolli, ograniczyliśmy możliwość komentowania tego posta wyłącznie do zweryfikowanych kont”. W praktyce oznaczało to, iż pod wpisem państwowej instytucji mogły się wypowiadać wyłącznie osoby płacące za subskrypcję X Premium.
Posłanka Paulina Matysiak złożyła zapytanie poselskie do Ministra Zdrowia z trzema pytaniami: skąd instytucja wzięła pewność, iż to była zorganizowana kampania; na jakiej podstawie uzależniła udział w dyskusji od wykupienia komercyjnej usługi prywatnej spółki; i czy w ogóle istnieją jakieś wytyczne regulujące takie decyzje.
„Skoordynowany czas publikacji” i inne poszlaki
Odpowiedzi udzielił — w imieniu ministra — podsekretarz stanu Tomasz Maciejewski. Centrum e-Zdrowia miało przeprowadzić analizę jakościową i ilościową komentarzy: zwrócono uwagę na powtarzalność przekazu, skoordynowany czas publikacji i konta z ograniczoną historią aktywności. Resort od razu zastrzega, iż stuprocentowej pewności co do charakteru kampanii nigdy nie da się uzyskać — ale podobne wzorce, jak podkreśla, obserwuje też NASK.
Tu zaczyna się pętla argumentacyjna, która napędza całą odpowiedź: trolling istnieje, dezinformacja jest realna, NASK to potwierdza, kampania „Hejt? Nie, dziękuję!” też. Z każdym akapitem ministerstwo oddala się od pytania posłanki i zbliża do tematu, na który ma gotowe slajdy.
Płatna bariera wejścia w dyskusję publiczną
Matysiak zapytała wprost: na jakiej podstawie uznano za dopuszczalne uzależnienie głosu w debacie publicznej od opłacenia komercyjnej usługi prywatnej spółki — X Internet Unlimited Company?
Ministerstwo nie odpowiada na to pytanie. Wyjaśnia za to, iż ograniczenie „nie oznaczało wyłączenia dostępu do informacji czy komunikacji jako takiej” — konta bez weryfikacji mogły przez cały czas czytać post, tylko nie mogły komentować. Zdaniem resortu to istotna różnica. Zdaniem posłanki — właśnie to jest sedno problemu.
Centrum e-Zdrowia to instytucja publiczna, finansowana ze środków publicznych. Jej profil w mediach społecznościowych jest narzędziem komunikacji z obywatelami. Decyzja o tym, kto może się pod nim wypowiedzieć, nie jest sprawą techniczną — jest sprawą zasad: równości wobec prawa i wolności wyrażania poglądów. Obie są zapisane w Konstytucji.
Wytyczne? Generalnie tak
Na pytanie o wytyczne dotyczące prowadzenia kont przez podmioty związane z Ministerstwem Zdrowia odpowiedź jest ogólna: instytucje kierują się „zasadami rzetelności, dostępności informacji oraz poszanowania standardów debaty publicznej”. Moderacja jest dopuszczalna, gdy pojawiają się treści naruszające prawo lub noszące cechy „zorganizowanego lub nienaturalnego zachowania”.
Nie wspomnianio o istnieniu żadnych konkretnych procedur ani dokumentu te sprawy regulującego.
Krytyka czy farma trolli?
Centrum e-Zdrowia zdecydowało samodzielnie, iż krytyka pod postem o powołaniu dyrektora ze środowiska prywatnej medycyny nosi znamiona zorganizowanej kampanii. Na tej podstawie zamknęło dyskusję dla osób, które nie płacą Elonowi Muskowi za konto premium.
Posłanka Matysiak postawiła pytanie, na które ministerstwo odpowiedziało kampanią „Włącz szacunek. Wyłącz hejt.” Pytanie — gdzie kończy się uzasadniona moderacja, a zaczyna decyzja o tym, kto ma prawo głosu — pozostaje otwarte.















