Białostocki USK stosuje roboty do zabiegów po ciężkim urazie kręgosłupa szyjnego

mzdrowie.pl 17 godzin temu

Lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku uratowali 72-letniego pacjenta z zesztywniającym zapaleniem stawów kręgosłupa, który w trakcie prac ogrodowych doznał ciężkiego urazu kręgosłupa szyjnego. Pacjent czuje się coraz lepiej, przed nim jeszcze rehabilitacja.

Dwie operacje – w tym także z wykorzystaniem robota – przeprowadzili specjaliści z Kliniki Neurochirurgii we współpracy z lekarzami z Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK). Chorym opiekowali się także specjaliści z oddziału intensywnej terapii przy Klinice Neurochirurgii, zespół pielęgniarek. “Leczenie tego pacjenta jest skomplikowane, długie i wieloetapowe” – podsumował w poniedziałek na konferencji prasowej w USK kierownik Kliniki Neurochirurgii tego szpitala dr hab. Tomasz Łysoń.

W kwietniu pacjent upadł w trakcie prac ogrodowych. Jest chory na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. To przewlekła choroba, na którą choruje w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób. Powoduje ona stopniowe zrastanie się kręgów, kręgosłup ma ograniczoną ruchomość. Kości u takiego pacjenta są słabe, łamliwe. “To, co stwierdziliśmy w momencie przyjęcia (pacjenta do szpitala), iż praktycznie głowa odłączyła się od reszty ciała, przynajmniej jeżeli chodzi o kręgosłup oczywiście. Pacjent miał już (w tamtym momencie) niedowład kończyny górnej i jego stan neurologiczny się pogarszał” – wyjaśnił dr Łysoń. Pierwotnie uszkodzony został kręgosłup, który się złamał – “Wtórnie, na skutek naciągania, pociągania rdzenia i korzeni nerwowych, dochodziło do uszkodzeń neurologicznych i te uszkodzenia neurologiczne nastąpiły, bo pacjent przyjechał do nas z niedowładem, w dodatku postępującym”.

Uszkodzenie gwałtownie postępowało, dlatego trzeba było gwałtownie wykonać repozycję kręgosłupa (przywrócenie prawidłowego ustawienia kręgów), co nie było łatwe. Było duże ryzyko, iż pacjent nie będzie samodzielnie oddychał, iż będzie miał porażenie kończyn, a nawet, iż nie będzie żył. choćby operacje, które przeprowadzili lekarze nie były pozbawione ryzyka. “To leczenie było dość skomplikowane i wieloetapowe. Rezultat jest wspaniały o tyle, iż po pierwsze pacjent żyje, po drugie te uszkodzenia neurologiczne, z którymi do nas przyjechał się adekwatnie wycofują i powoli znika ślad po tych uszkodzeniach. Pacjent staje na nogi adekwatnie i ma duże szanse na samodzielność i z tego tytułu jesteśmy bardzo szczęśliwi” – powiedział dr Łysoń.

Najpierw lekarze dokonali repozycji kręgosłupa, a przy pomocy różnych tytanowych elementów – w tym kilkunastu śrub – ustabilizowali kręgosłup. “Trudność polegała na tym, iż pacjent z taką chorobą ma ustawioną przymusowo głowę, broda jest bardzo blisko mostka. Pacjent ma pochyloną głowę i nie ma możliwości, żeby tę głowę odgiąć do tyłu, a więc dostęp do kręgosłupa szyjnego sam w sobie był bardzo utrudniony. Całość tej naszej interwencji była schowana za mostkiem, w klatce piersiowej i to stanowiło duży kłopot” – wyjaśnił drŁysoń. Lekarze, w tym także torakochirurg, decydowali jak do tego podejść. Lekarzom pomagało to, iż w trakcie operacji korzystali z badań robionych tomografem. W trakcie drugiego zabiegu używano najnowszego w klinice robota operacyjnego, za pomocą którego lekarze mogli precyzyjnie zaplanować zabieg, wskazać miejsca gdzie będą wkręcone śruby (wkręcono ich w kręgosłup szyjny łącznie kilkanaście) i wykonać stabilizację.

Klinika Neurochirurgii ma od niedawna dwa chirurgiczne zestawy robotyczne. Lekarze używają ich od kilku miesięcy, wcześniej przeszli specjalistyczne szkolenia, uzyskali potrzebne certyfikaty. Sprzęt kupiono ze środków z KPO. Neurochirurdzy wykonali z wykorzystaniem tych robotów już kilkadziesiąt operacji.

Idź do oryginalnego materiału