Sprawa dotyczyła akcji zorganizowanej przez fundację powiązaną z siecią aptek. W różnych miejscach w jednym z miast wojewódzkich, organizatorzy ustawili specjalne busy i namioty, w których mieszkańcy mogli bezpłatnie skorzystać z podstawowych badań oraz porad farmaceutycznych. Na miejscu farmaceuci mierzyli ciśnienie, obliczali BMI, wykonywali badania spirometryczne, udzielali konsultacji dotyczących stosowania leków oraz rozmawiali o profilaktyce i stylu życia. Nie prowadzili promocji produktów leczniczych ani promocji cenowych – wydarzenie miało charakter informacyjno-zdrowotny. Takie działania zakwestionował Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny, który uznał, iż tego typu działania to reklama aptek, i nałożył karę pieniężną w wysokości 18 500 zł. Następnie decyzję utrzymał w mocy Główny Inspektor Farmaceutyczny.
„Budowanie korzystnego wizerunku” jako reklama
W uzasadnieniu organy wskazywały, iż mobilne punkty badań znajdowały się w pobliżu aptek należących do tej samej sieci, a zastosowana kolorystyka i oznaczenia graficzne mogły kojarzyć się z marką tych placówek. W ocenie Inspekcji umożliwiało to pacjentom powiązanie akcji z konkretnymi aptekami, a tym samym wpływało na ich wybory konsumenckie.
– Działania te miały wpływ na budowanie korzystnego wizerunku określonej grupy aptek, a tym samym mogą oddziaływać na wybór apteki przez pacjentów – podkreślono w decyzji.
Organ wskazywał jednocześnie, iż rozpowszechnianie informacji o działalności prowadzonej pod podobnym oznaczeniem zmierza do reklamowania działalności tych aptek. W praktyce przyjęto więc bardzo szeroką wykładnię pojęcia reklamy – obejmującą nie tylko bezpośrednią promocję sprzedaży, ale także działania edukacyjne i wizerunkowe, jeżeli mogą pośrednio zwiększyć rozpoznawalność apteki.
- Czytaj także: Celem likwidacji zakazu reklamy aptek nie jest zachęcenie do zakupów.
Sąd: to nie jest automatycznie reklama
Takie podejście rodzi istotne wątpliwości praktyczne, które wskazała ukarana spółka. o ile za reklamę apteki można uznać samo prowadzenie badań profilaktycznych czy konsultacji w przestrzeni publicznej, granica między działalnością zdrowotną a marketingiem staje się trudna do wyznaczenia. W konsekwencji niemal każda inicjatywa wykraczająca poza mury apteki – choćby pozbawiona elementów sprzedażowych, może zostać zakwestionowana wyłącznie dlatego, iż buduje pozytywne skojarzenia z daną placówką. Taka interpretacja oznacza w praktyce, iż farmaceuci angażujący się w działania edukacyjne lub profilaktyczne poza apteką muszą liczyć się z ryzykiem sankcji administracyjnych, mimo iż czynności te nie polegają na promowaniu konkretnych produktów czy cen.
Stanowiska tego nie podzielił Naczelny Sąd Administracyjny, który uchylił zarówno wyrok sądu I instancji, jak i decyzje organów Inspekcji, a następnie umorzył postępowanie administracyjne. W efekcie sąd zakwestionował automatyczne utożsamianie działań prozdrowotnych z reklamą aptek i wskazał, iż sam fakt prowadzenia badań czy konsultacji nie przesądza jeszcze o naruszeniu zakazu reklamy. Tak szeroka interpretacja prowadziłaby bowiem do sytuacji, w której każda forma obecności farmaceuty w przestrzeni publicznej byłaby potencjalnie niezgodna z prawem, co trudno pogodzić z rolą tego zawodu w systemie ochrony zdrowia – tłumaczył NSA w wydanym wyroku.
Źródło: Orzeczenie NSA
















